Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2017-05-11 08:59:42 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl

Mark Lebedew: Nigdy się nie poddaję

Fot.: CEV

Jeden z największych wygranych niedawno zakończonego sezonu ligowego. Zadziwia stoickim spokojem, nawet w najtrudniejszych momentach i niezwykle trafnymi analizami boiskowych zdarzeń. W rozmowie z naszym serwisem trener Jastrzębskiego Węgla podsumował rozgrywki, zdradził co najbardziej mu się podobało, a co zmieniłby w przyszłości.

PLUSLIGA.PL: Przed niedawno zakończonym sezonem powiedział mi pan, że będzie rozczarowany, jeśli Jastrzębski Węgiel zajmie miejsce poniżej piątego…
MARK LEBEDEW:
Pamiętam to dokładnie, bo później, praktycznie przez całe rozgrywki, wszyscy dziennikarze mnie o to pytali. Tak, to był nasz cel, udało nam się go osiągnąć i teraz możemy czuć się usatysfakcjonowani.

Również pana zawodnicy cytowali tę wypowiedź. To był celowy zamysł, żeby dodać drużynie wiary we własne możliwości, czy naprawdę pan w to wierzył?
- Może było w tym odrobinę celowości. Wszyscy wokoło byli zaskoczeni, że stawiamy sobie poprzeczkę tak wysoko, że mamy tak ogromne ambicję i myślę, że potrzeba było kilku miesięcy naszej dobrej gry, aby uwierzyli, iż faktycznie stać nas na walkę o strefę medalową, że moje słowa nie były wyssane z palca.

Wcześniejszy sezon zakończyliśmy na 7. miejscu. Dla mnie było więc logiczne, że jeśli chcemy się rozwijać jako zespół i jako klub, tym razem musimy osiągnąć coś więcej. Wiedziałem, że mam całkiem dobry zestaw zawodników, że Popiwczak i Muzaj, bogatsi o boiskowe doświadczenie, zagrają w tym sezonie lepiej niż w poprzednim. Wierzyłem, że stać nas na poprawę zeszłorocznego wyniku. Natomiast o tym, że możemy wygrać medal, tak naprawdę zaczęliśmy rozmawiać dopiero jakiś miesiąc przed zakończeniem ligowych zmagań.


Jak się pan czuje z tym brązem na szyi?
- Szczerze? Tuż po ostatnim meczu z Resovią czułem, że jestem wyczerpany. To był długi sezon, w który cała nasza grupa wiele zainwestowała - zarówno mentalnie jak i fizycznie. We wszystkich trzydziestu siedmiu rozegranych spotkaniach staraliśmy się utrzymywać ten swój najwyższy poziom, bo wiedzieliśmy, że nie jesteśmy aż tak dobrzy, by pozwolić sobie na jakiekolwiek odpuszczanie. Wiedzieliśmy, że nic nie wygramy samymi nazwiskami, że w każdym starciu musimy mocno bić się z rywalem, by zdobywać punkty. Przydarzyły się może trzy mecze w drugiej części sezonu, gdy trochę spuściliśmy z tonu, nie zagraliśmy swojej siatkówki. Cały czas towarzyszył nam stres, szczególnie wtedy gdy okazało się, że potrafimy wygrywać z tymi najmocniejszymi i zaczęliśmy być stawiani w roli faworytów. Dlatego po wywalczeniu tego brązu poczuliśmy wszyscy ulgę, pozwoliliśmy sobie na małe świętowanie.

* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane