PlusLiga | 2017-05-01 09:23:22 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Szymon Romać był jedną z nowych twarzy LOTOSU Trefla Gdańsk w minionym sezonie. Atakujący trafił do Gdańska dzięki rocznemu wypożyczeniu z Cuprum Lubin. W rozmowie dla naszego portalu opowiedział m.in. o tym, jaka czeka go siatkarska przyszłość na nadchodzący sezon. – Okres mojego wypożyczenia kończy się 31 maja – powiedział atakujący.
Co spowodowało, że zdecydował się pan na przenosiny do Trójmiasta przed minionym sezonem?
- Tak naprawdę była to obustronna decyzja, bo i klub z Gdańska, i klub z Lubina zdecydowały, że taki krok będzie dla mnie najlepszy. Ja tylko przystałem na tę decyzję, co zresztą bardzo mi się odpowiadało. Po trzech latach w Lubinie taka zmiana otoczenia na pewno bardzo dobrze mi zrobiła. Poza tym mogłem przenieść się do klubu z większymi tradycjami, z większymi możliwościami. Bardzo się z tego cieszę.
Za panem pierwszy sezon w barwach LOTOSU Trefla Gdańsk. Jak podobała się Panu gra w barwach gdańskiej ekipy?
- Przenosiny tam wspominam bardzo dobrze. Myślę, że Trójmiasto jako miejsce do życia jest niesamowite. Każdemu polecam przenieść się tutaj na rok, żeby skorzystać z uroków trójmiejskiego życia. Tak jak mówiłem, LOTOS Trefl Gdańsk jako klub jest marką samą w sobie. Wyrobili sobie nazwę, wszyscy się z nimi liczą. Ja mogę być jedynie wdzięczny za to, że miałem okazję spędzić tutaj ten sezon.
Wypożyczenie z Cuprum do LOTOSU Trefla wiązało się z przeprowadzką do Trójmiasta. Jak się pan czuje w nowym miejscu? Jak podoba się panu miasto?
- Gdańsk jest bardzo ładny. Jest tutaj dużo do zobaczenia, dużo do zwiedzenia. Tak naprawdę w Gdańsku wiele zmieniło się w moim życiu, ponieważ urodziła mi się córka. Każda osoba z mojej rodziny pochodzi z innego miejsca – ja jestem z Dolnego Śląska, żona ze Śląska, a córka urodziła się na Pomorzu. Można powiedzieć, że jesteśmy światowymi ludźmi (śmiech). Gdańsk będę wspominał bardzo miło. To miasto bardzo mi się spodobało. Na pewno jest miejscem bardzo urokliwym, zresztą wystarczy spojrzeć na to, ile ludzi przyjeżdża tutaj w wolnym czasie – choćby teraz na weekend majowy.
Czy widzi pan znaczące różnice w funkcjonowaniu obu miast, klubów?
- Lubin, który ma niespełna 80 tysięcy mieszkańców, jest zdecydowanie mniejszym miastem niż Gdańsk, liczący 700 tysięcy mieszkańców. Ciężko jest mi porównywać funkcjonowanie, ponieważ dla mnie, niezależnie od tego czy grałem w Lubinie czy w Gdańsku, zazwyczaj wszystko kręciło się wokół domu, sali, czasem niektórych restauracji. Gdańsk, jako miejsce do życia, na pewno jest lepszy niż Lubin. Lubin jest miastem cichym, spokojnym. Jeżeli mam być szczery, to polecam je osobom powyżej 40 roku życia.
Jeśli chodzi o ten miniony sezon ligowy to niestety trzeba przyznać, że nie był on dla was zbyt udany. Co, pana zdaniem, spowodowało, że zajęliście ósme miejsce po całym sezonie?
- Liga w minionym sezonie była bardzo przewrotna – faworyci przegrywali ze słabszymi, a później faworyci przegrywali między sobą. Na pewno przed samą kolejką ciężko było wytypować wyniki wszystkich spotkań. W tym sezonie przytrafiło nam się kilka kontuzji, jednak myślę, że nie ma co szukać usprawiedliwień - był on w naszym wykonaniu po prostu słabszy niż te dwa poprzednie. O tym, że nie znaleźliśmy się w pierwszej szóstce, zadecydowało kilka spotkań, a kilka kolejnych, że nie zagraliśmy o medale.
Który mecz ligowy był pana zdaniem najtrudniejszy w tym całym sezonie?
- Ciężko powiedzieć. Na pewno zapadły mi w pamięć dwa mecze z Asseco Resovią Rzeszów, które wygraliśmy w tie–breaku. Były to ciężkie boje. Ten jeden był ważny, ponieważ decydował o tym, kto zagra w finałowym turnieju Pucharu Polski. Drugi był meczem ligowym, a ważne były te dwa punkty. Myślę, że jeśli miałbym wskazać któryś mecz, to na pewno wspomniane dwa pojedynki z Rzeszowem.
Gdyby zakończył się okres wypożyczenia do LOTOSU Trefla, a klub zaproponowałby panu podpisanie kontraktu jako zawodnikowi niewypożyczonemu, to chciałby pan tutaj zostać?
- Tak, aczkolwiek na razie nie otrzymałem żadnej oferty z LOTOSU Trefla Gdańsk, więc ciężko mi cokolwiek powiedzieć na ten temat. 31 maja kończy się okres wypożyczenia, wtedy kończy się także mój kontrakt z Lubinem. Od tego właśnie momentu będę wolnym zawodnikiem.
Jak pan ocenia współpracę z Andreą Anastasim?
- Bardzo pozytywnie. Na pewno trener jest autorytetem, ma silny charakter. Jest człowiekiem, który na siatkówce zjadł zęby, i jako zawodnik, i jako trener. To człowiek, który może pochwalić się całą gablotą osiągnięć, medali, trofeów. Praca z nim na pewno dużo dała. Sam poziom treningów był bardzo wysoki, co najlepiej świadczy o tym, jaką osobą i jakim trenerem jest Andrea. Myślę, że każdy zawodnik potwierdzi moje słowa. Jeżeli młody zawodnik chciałby się rozwinąć, to pod okiem trenera Anastasiego ma ku temu najlepszą okazję.
Dzisiaj rozegraliście taki pożegnalny mecz z kibicami na zakończenie sezonu. Czy w Lubinie też miały miejsce takie akcje? Co pan uważa o tego typu spotkaniach?
- Oczywiście. Uważam, że takie akcje są bardzo fajne. Już kilka razy miałem okazję uczestniczyć w takich wydarzeniach. Myślę, że jest to bardzo dobra decyzja, żeby w ten sposób zakończyć sezon. My, jako zawodnicy, możemy pobawić się, porozmawiać z różnymi ludźmi, a kibice mogą nas zobaczyć z bliska, przybić piątkę na boisku, porozmawiać. Moim zdaniem takie akcje są bardzo potrzebne i bardzo wskazane.
* Rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.