PlusLiga | 2017-04-24 13:16:05 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
PGE Skra Bełchatów przegrała dwukrotnie w finale PlusLigi z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 0:3 i 1:3. W niedzielę na szyjach zawodników i całego sztabu szkoleniowego zawisły srebrne medale. - Wierzyliśmy, że doprowadzimy do złotego seta - powiedział Artur Szalpuk, przyjmujący drużyny z Bełchatowa.
Bełchatowianie pierwszy finałowy mecz przeciwko kędzierzyńskiej ZAKSIE przegrali 0:3. Pomimo porażki podopieczni Philippa Blaina nie tracili nadziei, że uda się im jeszcze odwrócić losy rywalizacji na swoją korzyść.
- Przyjechaliśmy do Kędzierzyna-Koźla walczyć i do połowy drugiego seta prowadziliśmy grę. Wierzyliśmy, że możemy w niedzielę powrócić i rozegrać tego złotego seta - powiedział Artur Szalpuk.
I dodał - Nie udało się. Jesteśmy z tego powodu zawiedzeni.
Zawodnicy PGE Skry Bełchatów bardzo dobrze rozpoczęli rewanżowe spotkanie. Byli zdecydowanie skuteczniejsi w ataku, a swoją mocną zagrywką odrzucali rywali od siatki. Niestety pomimo prowadzenia w drugim i trzecim secie nie wytrzymali końcówek i ze zwycięstwa cieszyli się gospodarze, którzy sięgnęli tym samym drugi raz z rzędu po tytuł mistrza Polski.
- Myślę, że popełniliśmy dużo głupich błędów. Do tego straciliśmy prowadzenie w drugim secie, kiedy to wydawało się, że kontrolowaliśmy mecz. Nagle w jednym czy dwóch ustawieniach straciliśmy praktycznie całą przewagę. Potem ZAKSA wyszła na prowadzenie, rozegraliśmy zaciętą i emocjonującą końcówkę, którą ostatecznie przegraliśmy - zakończył Szalpuk.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.