PlusLiga | 2017-04-20 09:50:52 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- Ambicje nas wszystkich - zawodników, sztabu szkoleniowego i całego klubu, także kibiców, były znacznie większe. Mamy tego świadomość i ja absolutnie nie uciekam od odpowiedzialności - powiedział trener Asseco Resovii Rzeszów po pierwszym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem o brązowy medal mistrzostw Polski, przegranym przez jego podopieznych 1:3. Rewanż zostanie rozgerany w niedzielę 23. kwietnia.
PLUSLIGA.PL: Zaczyna pan powoli podsumowywać sezon 2016/17?
ANDRZEJ KOWAL: Nie. Zrobię to po ostatnim meczu sezonu.
Pierwszy raz od pięciu lat Asseco Resovia Rzeszów nie awansowała do finału PlusLigi. Boli?
- Bardzo boli. Kiedy buduje się zespół i układa się poszczególne karty, pojawiają się też cele. Oczywiście, to jest sport i rywalizacja, bo nigdy przed startem rozgrywek nie zakładaliśmy, że Resovia będzie wyłącznie wygrywała, a inne zespoły nie. Jest przecież ZAKSA, Skra, Jastrzębie i Olsztyn - drużyny ze sporym potencjałem. Na pewno jednak wydawało nam się, że posiadamy mocny zespół, który jest w stanie grać o najwyższe cele. Nie chciałbym już dziś bawić się w oceny i podsumowania, ponieważ mamy do rozegrania jeszcze jedno, bardzo ważne spotkanie. Koncentrujemy się już na rewanżu z Jastrzębskim Węglem, bo wciąż wszystko jest w naszych rękach.
Końcówka sezonu ułożyła się dla was pechowo, bo obydwaj libero złapali kontuzję.
- W ostatnim miesiącu problemy zdrowotne na przemian miał raz jeden libero, a raz drugi i to doprowadziło nas do takiej sytuacji, że w tych najważniejszych meczach zostaliśmy bez zawodnika na tej pozycji. Cóż, takie jest życie, nie ma co narzekać. Trzeba tak wszystko poukładać, żebyśmy u siebie, w Rzeszowie podjęli walkę o brązowy medal.
* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
** więcej na plusliga
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.