PlusLiga | 2017-04-11 10:10:15 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
W pierwszym spotkaniu półfinałowym Asseco Resovia Rzeszów przegrała w łódzkiej Atlas Arenie z PGE Skrą Bełchatów 0:3, która stała się faworytem w tej parze w walce o finał PlusLigi.
- Zdominowali nas praktycznie od początku spotkania do samego końca. Mecz rozegrał się w polu serwisowym. Bełchatowianie zagrywali zdecydowanie mocniej i lepiej niż my. Natomiast my nie zrobiliśmy dzisiaj im żadnej krzywdy naszym serwisem, dodatkowo mieliśmy problemy z przyjęciem. Po drugiej stronie siatki był Mariusz Wlazły i Bartosz Kurek, którzy się uzupełniali nawzajem. Obaj zagrali świetne spotkanie – powiedział po meczu środkowy wicemistrza Polski, Marcin Możdżonek.
Rzeszowianie od samego początku spotkania mieli problem z przyjęciem oraz zagrywką, co w dużym stopniu odbiło się na całokształcie gry zespołu. Poza pierwszą połową pierwszego seta ekipa z Rzeszowa nie potrafili nawiązać walki z gospodarzami niedzielnego pojedynku.
- Zagrywamy poniżej jakichkolwiek oczekiwań. To był nasz najgorszy mecz w sezonie. Musimy się zastanowić nad tym, co było tego przyczyną. Myślę, że gdybyśmy zagrywali poprawnie, na naszym poziomie, chociażby jak w meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, to ten mecz wyglądałby całkiem inaczej. Bez zagrywki i przyjęcia nie mogliśmy wygrać seta, a co dopiero całego spotkania. – przyznał środkowy.
Z pewnością po bardzo dobrym występie w ostatniej kolejce rundy zasadniczej, w której zmierzyli się z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, kibice obu drużyn spodziewali się emocjonującego widowiska. Tymczasem mecz, poza połową pierwszego seta, był jednostronny. - Spotkanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle może nie było na najwyższym poziomie emocjonalnym, ale pod względem sportowym było na pewno lepsze niż to dzisiejsze. Cóż, mamy o czym myśleć, a czasu niewiele – stwierdził Możdżonek.
Niedzielne spotkanie zostało rozegrane w łódzkiej Atlas Arenie, która pod względem gabarytów jest znacznie większa od bełchatowskiej hali Energia. - Kwestia hali nie ma tutaj znaczenia. Co prawda jest znacznie większa niż ta w Bełchatowie, ale przegrać w takim stylu… Myślę, że nawet inna hala by nie pomogła – powiedział zawodnik.
Przed podopiecznymi Andrzeja Kowala nie lada wyzwanie. By zagrać o awans do finału muszą pokonać PGE Skrę Bełchatów za trzy punkty. - Uratować nas może jedynie wygranie meczu i rozegranie złotego seta i takiej wersji się trzymajmy - kończy Marcin Możdżonek
Spotkanie rewanżowe odbędzie się już w środę, 12 kwietnia o godz. 20.30. Czy rzeszowianom uda się pokonać PGE Skrę Bełchatów i tym samym doprowadzić do złotego seta, czy też może podopieczni Philippe’a Blaina przypieczętują swój awans do finału?
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.