PlusLiga | 2017-04-06 21:09:56 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- Z Markiem Lebedew pracowałem w przeszłości dwa razy i dwukrotnie współpraca zakończyła się awansem do finału. Spróbujemy podtrzymać tę tradycję - mówi tuż przed półfinałową batalią z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle najmocniejszy filar Jastrzębskiego Węgla. - To będzie bitwa dwóch równych drużyn i szanse w tym play offie oceniam na 50:50 - dodaje.
PLUSLIGA.PL: Przed startem sezonu awans Jastrzębskiego Węgla do półfinału PlusLigi był raczej marzeniem niż realnym celem?
SALVADOR HIDALGO OLIVA: Przed startem rozgrywek rozmawialiśmy między sobą o tym, co może stać się w jego trakcie, nakreśliliśmy sobie plan. Niektórzy ludzie stukali się po głowach gdy oznajmiliśmy, że chcemy i możemy awansować do najlepszej czwórki PlusLigi. Argumentowali, że mamy zupełnie nowy zespół, z zawodnikami, którzy nie grali jeszcze w Polsce. Niektórzy, jak ja, byli tutaj zupełnie anonimowi. Albo Scott Touzinski, znany z tego, że jest mistrzem olimpijskim, ale tak naprawdę nikt nie wiedział jaką dyspozycję prezentuje. Założę się, że wielu myślało iż nasz trener jest szaleńcem sprowadzając do Jastrzębia takich zawodników. A my robiliśmy swoje, najlepiej jak potrafiliśmy. Z Markiem Lebedew pracowałem w przeszłości dwa razy i dwukrotnie współpraca zakończyła się awansem do finału. Spróbujemy podtrzymać tę tradycję.
Wspomniał pan, że rozpoczęliście sezon jako anonimowa drużyna, której nikt nie stawiał w gronie faworytów. Kim jesteście dzisiaj?
- Pamięta pani pierwszy mecz sezonu? Wygraliśmy z Olsztynem 3:2. Od tego czasu wykonaliśmy spory krok do przodu, na każdej płaszczyźnie. Tamto spotkanie oglądało w hali niewielu kibiców. Być może po poprzednim, dość średnim sezonie byli trochę zrezygnowani. Na ostatnim meczu rundy zasadniczej, z Łuczniczką, 15. zespołem w klasyfikacji, hala była prawie pełna. Kibice znów nam zaufali, ale też myślę, że nasza gra sprawia im radość. Są z nami nie tylko tutaj, w naszej hali, ale także na wyjazdach. Czujemy ich wsparcie na boisku, także w prasie i mediach społecznościowych. Wspiera nas również telewizja Polsat, która bardzo często transmituje nasze mecze. My odwdzięczamy się wam wszystkim tworząc dobre widowiska sportowe. Jesteśmy szczęśliwi, że tak dobrze wszystko się potoczyło, że nastąpił spory progres, ale nie zamierzamy na tym poprzestać. Chcemy wykonać kolejny krok, po medal. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiadając na pani pytanie, Jastrzębski Węgiel jest tym samym zespołem, którym był na starcie rozgrywek, ja także jestem tym samym człowiekiem, Salvadorem Olivą z Kuby. Na pewno natomiast zmieniła się mentalność drużyny. Chociaż każdy z nas ma inny charakter, inną osobowość, jest między nami doskonała chemia. To pozwala nam grać bardzo dobrą siatkówkę. To, oraz ciężka praca całego sztabu szkoleniowego, każdej osoby, która w nim jest. Nie ukrywam, że kilkanaście meczów wstecz przeszliśmy mały kryzys. Po serii zwycięstw nad ligową czołówką byliśmy na językach ekspertów, chwalono naszą grę, my się nią cieszyliśmy. Ale potem oczekiwania wobec nas szły ciągle w górę i być może to odrobinę nas przygniotło, bo siatkówka przestała nas bawić. Może traktowaliśmy naszą pracę zbyt serio, za wszelką cenę chcieliśmy wygrywać i straciliśmy tę radość, którą mieliśmy na początku.
Przede wszystkim jednak, zmienił się sposób postrzegania naszej drużyny, bo byliśmy trochę inni niż pozostałe zespoły. Mam takie ulubione powiedzenie: jeśli inność przeraża ludzi, bądź inny….
* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.