PlusLiga | 2017-04-05 18:02:55 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- Z perspektywy całego sezonu uważam, że w półfinale zagrają cztery najlepsze zespoły - ocenia II szkoleniowiec Łuczniczki Bydgoszcz, która rundę zasadniczą PlusLigi zakończyła na 15. miejscu i 12 kwietnia rozpocznie batalię z AZS-em Częstochowa o uniknięcie baraży.
Pięć zwycięstw i dwadzieścia pięć porażek - to bilans Łuczniczki Bydgoszcz w rundzie zasadniczej. Niezbyt imponujący…
Marian Kardas: - Mogło być lepiej, myśleliśmy, że będzie lepiej. Sporo złego wyrządziły nam tie breaki, które przegraliśmy. Na dziewięć pięciosetowych meczów, aż siedem zakończyło się naszą porażką. W siedmiu spotkaniach prowadziliśmy 2:1 i tego najbardziej żal. Gdybyśmy zdołali przechylić je na swoją korzyść, na pewno bylibyśmy wyżej w tabeli.
Ale przyzna pan, że początek sezonu był w waszym wykonaniu słaby?
- Proszę pamiętać, że mieliśmy zupełnie nową drużynę, z nowym rozgrywającym, w zasadzie wszystko było nowe i potrzebowaliśmy czasu na zgranie się. Faktycznie, wystartowaliśmy słabo i później to się za nami ciągnęło. Ja osobiście bardzo żałuję przegranej z Espadonem Szczecin u nas w Bydgoszczy. Gdybyśmy w tym starciu zdobyli punkty, mogłoby nam to sporo pomóc.
Czasami gra Łuczniczki wyglądała naprawdę dobrze. Pytanie, dlaczego nie udało się wypracować regularności?
- Mamy młody, niedoświadczony zespół, ze sporą grupą zawodników, którzy po raz pierwszy w swojej karierze grali w podstawowym składzie, musieli ciągnąć grę drużyny. Potrzebowaliśmy czasu, ale trochę tego czasu zabrakło. Teraz już musimy skoncentrować się na meczach z AZS-em Częstochowa, żeby zakończyć je zwycięsko i nie musieć bić się w barażach z przedstawicielami pierwszej ligi.
* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.