PlusLiga | 2017-03-16 15:44:44 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- W pierwszej kolejności zależy nam na punktach, aby nasza pozycja w tabeli była jak najlepsza. Zależy nam również na pokazaniu całemu naszemu siatkarskiemu środowisku, że jesteśmy inną drużyną, niż w pierwszej rundzie. Chcemy pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę, walczyć, grać do końca i żadnej drużynie nie będzie łatwo z nami wygrać. Nie będę ukrywał, że zależy nam na tym, aby jak najlepiej zakończyć ten sezon, po to żeby dobrze wejść w kolejny - mówi Michał Mieszko Gogol, trener Espadonu Szczecin.
PLUSLIGA.PL: W ostatnim meczu pokonaliście AZS Częstochowa 3:1 i zdobyliście cenne trzy punkty.
MICHAŁ MIESZKO GOGOL: Byliśmy zmotywowani. Bardzo zależało nam na zwycięstwie za trzy punkty. Cały czas potrzebujemy punktów do ligowej tabeli. Chcemy pokazać, że jesteśmy inną drużyną, niż tą z pierwszej rundy fazy zasadniczej. Odnaleźliśmy swoją siatkarską tożsamość i zaczęliśmy grać dużo lepszą siatkówkę. Ten ostatni mecz był trochę nerwowy. Jednak uważam, że łapiemy coraz lepszą regularność i niektóre sety bardzo dobrze nam wychodzą.
Osiem lat temu wyjechał pan ze Szczecina i rozpoczął pracę w klubie z Częstochowy, a potem Rzeszowa. Pamiętam jedną z naszych rozmów, kiedy powiedział pan, że któregoś dnia wróci do swojego rodzinnego miasta i tam będzie zajmował się siatkówką. Dotrzymał pan słowa.
- To było moje marzenie. Jestem człowiekiem, który spełnia swoje marzenia. Spełniłem już ich wiele i mam kolejne. Wierzę, że uda się je spełnić. Oczywiście musiały pojawić się sprzyjające okoliczności. Nie zawsze od razu da się wszystko zrobić. To prawda, że pracując jeszcze w Częstochowie powiedziałem, że chciałbym kiedyś wrócić do Szczecina. Dotrzymałem słowa. Powiem więcej, wierzyłem wtedy, że możliwy jest powrót PlusLigi do Szczecina i to, że będę w tej drużynie.
Aktualnie jest pan pierwszym trenerem Espadonu Szczecin. Jak wrażenia po meczu w tej roli w Częstochowie, mieście w którym rozpoczęła się pana kariera trenerska?
- Czułem się w tej hali smutno. Musiałem od siebie i drużyny wymagać sztucznego stymulowania emocji, i nakręcania się. Na tej hali było naprawdę bardzo cicho. Nie było żadnej atmosfery. Spiker starał się jak mógł, żeby pobudzić kibiców na hali. To było trochę tak jakby przyjść na mecz towarzyski albo sparing.
* więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Katarzyna Porębska (plusliga.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.