PlusLiga | 2017-03-02 08:08:14 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Siatkarze trenera Bednaruka po przegranej z Lotosem na własnym terenie, również w wyjazdowym starciu z BBTS-em nie znaleźli przełamania swojej słabszej dyspozycji. Po kilkudniowej przerwie, kolejnym ligowym rywalem ONICO AZS Politechniki Warszawskiej będzie Effector Kielce. - Kiedy mamy poczucie radości oraz pozytywnego naładowania emocjonalnego, wtedy z odwagą wychodzimy na parkiet i niczego się nie boimy. W takich momentach napędzamy się i nasza postawa oraz gra wygląda super - przyznaje w rozmowie z Przeglądem Ligowym, środkowy stołecznej ekipy - Jakub Kowalczyk.
Spotkanie w Bielsku-Białej zakończyło się przegraną warszawskiej Politechniki. Jak można podsumować to trzysetowe starcie?
Jakub Kowalczyk: - Naszym planem było „ugryźć” tutaj naszego rywala, jednak okazało się, że drużyna z Bielska była dla nas za mocna. Śmiało można powiedzieć, że byli od nas lepsi w każdym elemencie, a szczęście sprzyja lepszym - szczególnie było to widać przy długich wymianach. Kończyli te akcje zdobywając punkty, co dodatkowo napędza drużynę. Efektem tych wszystkich składowych jest wygrana gospodarza.
Szczególnie drugi set pokazał, że rywalizacja w hali pod Dębowcem była niezwykle wyrównana. Jeśli ta partia padłby waszym łupem, końcowy wynik wyglądałby inaczej?
- Jasne, że byłaby taka możliwość. W tym drugim secie padł wynik 31:29, więc różnie to się mogło potoczyć. Taka jest siatkówka – przegrywa się na przewagi i trzeba się z tym pogodzić. Co prawda przy każdym wyniku można odwrócić losy spotkania, jednak gdy czasami przegrywa się już 2:0, powrócić do dobrej gry po tej 10-minutowej przerwie jest niezwykle trudno. Wydaje mi się, że w trzecim secie podeszliśmy ambitnie do walki. Trener dokonał kilku zmian w naszych szeregach, ale to nie wpłynęło na poziom naszej gry.
Siatkówka to bardzo przewrotna gra, czasami prowadzenie w setach potrafi zdekoncentrować drużynę, tutaj jednak BBTS dowiózł zwycięstwo do końca tego starcia.
- W takich przypadkach nie ma zasady. Wszystkie ligowe drużyny czymś się różnią. Są takie, które charakteryzują się szaloną ambicją i nie odpuszczają do końca. Naszą postawę w tym spotkaniu trudno oceniać, mogę jednak zaręczyć w swoim imieniu i całej drużyny, że robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby wygrać, bo nie jesteśmy słabą drużyną. Pomimo że dwukrotnie przegraliśmy z BBTS-em.
Czy pozycja, jaką w ligowej jaką obecnie zajmuje team z Warszawy satysfakcjonuje jej graczy?
- Naszym celem przed tym sezonem było miejsce w pierwszej ósemce. Gramy dużo gorzej niż to sobie zaplanowaliśmy. Miejsce, które zajmujemy obecnie zupełnie nas nie zadowala. Chyba powoli będziemy musieli się z tym godzić, że coraz trudniej będzie nam zająć tę pozycję, o jakiej myśleliśmy na początku rozgrywek. Nasze ostatnie wyniki, jak przegrana z Lotosem czy Bielskiem, trochę przyćmiewają niespodziewane zwycięstwo z PGE Skrą.
Wracając do tego wspomnianego spotkania z zespołem z Bełchatowa, niewątpliwie należy przypisać je waszej ekipie na plus w tym sezonie zasadniczym. Nie każdej drużynie udaje się wykorzystać słabszy moment u mocnego rywala.
- To spotkanie z PGE Skrą przed warszawską publicznością było świetne w naszym wykonaniu. Zagraliśmy wtedy na tysiąc procent swoich możliwości. Dodatkowo cieszyliśmy się prezentowaną przez nas grą. Myślę, że tutaj, w trakcie meczu z Bielskiem, nie było właśnie widać w nas zbyt wiele tej radości. Kiedy pojawiały się trudne sytuacje, wszyscy chodzili mocno „spięci”. Nikt nie chciał zrobić nic złego, zamiast dołożyć coś dobrego. Takie przegrane mecze też się zdarzają, nam niestety częściej niż rzadziej.
Czy te porażki ciągle siedzą wam gdzieś z tyłu głowy, zaś motywacja, żeby przełamać tę złą passę staje się dla całej drużyny deprymująca?
- Wydaje mi się, że tak. Dodatkowo naszą sytuację utrudnia fakt, że Guma (Paweł Zagumny - przypis red.) nie przyjeżdża z nami na mecze. On jest dla nas taką ostoją, która może podzielić się z nami swoim ogromnym doświadczeniem na parkiecie. Paweł trzymał nas zawsze w garści. Jankowi Firlejowi, naszemu drugiemu rozgrywającemu, oprócz braku tego wcześniej wspomnianego doświadczenia, nic nie można zarzucić. Nie zmienia to faktu, że w każdym spotkaniu jest nas na parkiecie sześciu, którzy potrzebują jeszcze tego ogrania.
Jaka jest zatem recepta przerwanie tej niemocy meczowej?
- Musimy mocno trenować, bo samym relaksem ani odpoczynkiem nic się nie wyczaruje. Teraz potrzebujemy iść na siłownie, potem na halę i klepać tę piłkę. Samo nic się nie urodzi. My nie chcemy odpoczywać tylko trenować, żeby potem wrócić na dobre tory naszej gry.
Jak w tym trudniejszych chwilach wygląda atmosfera w zespole?
- Kiedy mamy poczucie radości oraz pozytywnego naładowania emocjonalnego, wtedy z odwagą wychodzimy na parkiet i niczego się nie boimy. W takich momentach napędzamy się i nasza postawa oraz gra wygląda super. Kiedy z kolei wkrada się do nas negatywne napięcie, sytuacja diametralnie się odmienia. Gdy jeszcze sami chcemy dopaść naszego rywala i chwycić go za gardło, wtedy z wynikiem meczu też bywa różnie. Nasza siłą definitywnie jest taka nieskrępowana radość, jak np. u azjatyckich drużyn, które biegają po całym boisku po zdobyciu punktu.
Gdzie można szukać tych właśnie pozytywnych rozwiązań dla drużyny?
- Nam trochę siedzą z tyłu głowy te przegrane 3:0 mecze. Potem może pojawić się takie myślenie, że można coś zmienić w naszej grze, albo poszukać jeszcze innego rozwiązania, a to też nie jest do końca najlepsza droga. Chyba najlepszym wyjściem z takiej sytuacji w jakiej jesteśmy, jest po prostu jak najlepiej robić swoje i efekty przyjdą w swoim czasie. Patrząc pozytywnie, nie mamy też co załamywać rąk, bo wstydu nikomu nie przynosimy. Przed nami jest jeszcze kilka meczy do rozegrania. Każdy z nas może jeszcze pokazać swoje umiejętności na parkiecie.
W 25. kolejce zmierzycie się z ekipą z Kielc. Plan na ten mecz jest tylko jeden, a jest nim zwycięstwo?
- Priorytetem jest dla nas zdobycie wreszcie punktów, bo na razie nie mamy się czym tutaj akurat pochwalić. W rywalizacji z siatkarzami z Kielc w tym sezonie wygraliśmy już ligowy mecz, za to przegraliśmy z nimi w 1/8 Pucharu Polski, a naszym plan był wtedy awans do ćwierćfinału. Chcemy się zrewanżować za tamto spotkanie. Wydaje mi się, że może to być jedną z cegiełek do zbudowania w sobie odpowiedniej motywacji do pokonania tego rywala.
* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.