PlusLiga | 2017-03-01 19:02:34 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
W meczu radomian z gdańszczanami nie brakowało absurdów. W drugim secie zawodnicy mieli przymusową, długą przerwę z powodu wielu wideoweryfikacji. Kapitan radomskiej ekipy po meczu wyjaśnił, że sytuacja ta wprowadziła sporo zamieszania w szeregach Cerradu Czarnych. – Jako zespół bardzo źle zareagowaliśmy na nerwową atmosferę – powiedział Wojciech Żaliński.
Ekipa z Radomia dobrze rozpoczęła spotkanie przeciwko gdańszczanom, jednak w kolejnych setach poziom prezentowany przez zawodników Roberta Prygla nieco spadł. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że w Ergo Arenie zostanie rozegrany trzeci tie–break z rzędu. Jak po meczu podkreślił kapitan Cerrad Czarnych, z jego perspektywy do doprowadzenia piątego seta nie było wcale tak blisko, jakby się wydawało. – Bliżej było do naszego prowadzenia 2:1. Praktycznie cała czwarta partia przebiegała już pod dyktando LOTOSU Trefla Gdańsk i to właśnie w tym secie mieliśmy stosunkowo mniej szans, aby wygrać – podkreślił Wojciech Żaliński.
Chociaż w głowach radomian była zapewne jeszcze niedawna porażka z PGE Skrą Bełchatów, atakujący zaznaczył, że zarówno sroga porażka LOTOSU Trefla Gdańsk z Cuprum Lubin, jak i pięciosetowa przegrana Cerradu Czarnych Radom z bełchatowianami nie miała wpływu na niedzielny mecz. – Ja rozumiem to w ten sposób: LOTOS Trefl dostał srogie lanie od Cuprum Lubin, zatem to my startowaliśmy z teoretycznie lepszej pozycji po naszej przegranej z Bełchatowem. Wynik 3:1 dla Gdańska mówi wprost, że poprzednie mecze nie miały żadnego znaczenia – skwitował zawodnik Cerradu Czarnych.
Przed rozpoczęciem pojedynku między obiema ekipami spodziewać się można było wyrównanej i zaciętej walki. Jak przyznał Żaliński, także on liczył na ciekawą rywalizację, ale przede wszystkim na wygraną, po którą ostatecznie radomianom nie udało się sięgnąć. – Na pewno liczyliśmy na inny rezultat. Nie spodziewałem się, że przegramy za 3 punkty. Byliśmy blisko i na pewno będziemy dalej walczyć. Muszę przyznać, że pani sędzia dziś naprawdę bardzo się wyróżniała – stwiedził. I dodał: - Kwestie challange zdecydowanie wybiły nas z rytmu. Nie chcę się tłumaczyć, bo to nie pani sędzia przegrała to spotkanie, tylko Cerrad Czarni Radom, ale jako zespół bardzo źle zareagowaliśmy na nerwową atmosferę, jaką wprowadziła na boisku. To potem poszło w obie strony – w naszą stronę, jak i Gdańska, dlatego złożyliśmy oficjalny protest.
Mimo kolejnej w sezonie ligowym porażki i nikłych szans na zdobycie medalu Mistrzostw Polski, kapitan Cerradu Czarnych złożył deklarację, że jego zespół nie zamierza się poddać. - Każdy z nas umie liczyć, a co z tym związane, każdy wie, że naprawdę musiałby się wydarzyć cud, abyśmy grali o medale. Nie da się ukryć, że ta czołowa szóstka zaczyna nam odjeżdżać. Mecze z Lubinem i Gdańskiem miały być i na pewno będą dla niej kluczowe. Niezależnie od tego, nie składamy jeszcze broni. Mamy jeszcze takich rywali, z którymi na pewno jesteśmy w stanie zawalczyć – zaznaczył.
Koniec ligi zbliża się wielkimi krokami. Coraz bliżej sezon reprezentacyjny, a przed nim pierwsze powołania przez nowego szkoleniowca. - Wiem, że ruszyła już medialna szopka - zaczęły się spekulacje i wciskanie nazwisk trenerowi. Osobiście uważam, że zarząd PZPS wybrał kompetentną osobę na stanowisko szkoleniowca kadry. Nie musi on słuchać dziennikarzy w temacie powołań. Nie wiem czy jakikolwiek dziennikarz, spekulując o nawet najlepszych zawodnikach jest w stanie zmienić decyzję trenera – zakończył Żaliński.
* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.