Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2017-02-09 12:07:49 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Jan Nowakowski: Ustaliliśmy sobie cel i staramy się go realizować

Fot.: Anna Jabłczyk

Po wygraną okupioną bardzo wymagającą walką z zespołem BBTS-u sięgnęli siatkarze z Bydgoszczy, zdobywając tym sposobem cenne dwa punkty do klasyfikacji. Nowe zwycięstwo Łuczniczka zapewnić sobie może już w piątek, kiedy to zmierzy się w swojej hali z kieleckimi podopiecznymi trenera Adama Swaczyny. - Spodziewam się równie ciężkiego meczu, co w Bielsku. Ostatnio graliśmy z Effectorem aż pięć setów i teraz może być bardzo podobnie. Mam nadzieję, że nie zabraknie emocji, bo między innymi dla przeżywania ich gramy w siatkówkę - przyznaje środkowy Łuczniczki Bydgoszcz, Jan Nowakowski.

Za wami wygrana konfrontacja na wyjeździe. Cieszą was dwa punkty zdobyte w Bielsku?

Jan Nowakowski: - Na pewno o wiele bardziej cieszy wygrana 3:2, niż gdybyśmy mieli zakończyć ten mecz rezultatem w drugą stronę albo 0:3. Myślę, że również nasz rywal cieszyłby się z takiej wygranej, jeśli to on po nią by sięgnął. My jesteśmy jak najbardziej zadowoleni, zwłaszcza, że był to niesamowicie ciężki mecz. Towarzyszyło mu multum błędów z dwóch stron.

Już pierwszy set zapowiadał ciekawe widowisko i dużo emocji...

- Zgadza się, było to spotkanie, które i zespół z Bielska, i my bardzo chcieliśmy zwyciężyć. Czuć było te emocje i dużo nerwowości. Może stąd właśnie pojawiły się błędy. Myślę, że wynik 3:2 był bardzo sprawiedliwy.

To spotkanie było dla was cięższe w aspekcie mentalnym czy fizycznym?

- Cięższe było mentalnie - przede wszystkim psychika stwarzała trudności. To prawda, rozegraliśmy pięć setów, ale kiedy grze towarzyszy tyle emocji, tej fizyczności tak się nie odczuwa. Dopiero teraz, gdy ostygniemy, pójdziemy do autobusu, pewnie parę rzeczy się odezwie. Póki co, cieszymy się ze zwycięstwa, a małe bolączki na pewno nam w tym nie przeszkadzają.

Wychodząc na parkiet, mieliście w głowach waszą sytuację w tabeli? To spotkanie po prostu należało wygrać.

- Każdy zespół w PlusLidze ma swój cel. My też ustaliśmy sobie pewien cel i staramy się go realizować. Zwycięstwo z Bielskiem było jakimś małym kroczkiem, jeśli chodzi o jego wykonanie. Zdobyliśmy dwa cenne punkty i dopisujemy je do tabeli. To sprawia, że pniemy się powolutku, powolutku wyżej.

Wyszliście ze stanu 1:2 na 3:2, więc można powiedzieć, że zdołaliście się odrodzić. Zrobiliście wszystko, co możliwe, żeby mecz wam nie uciekł...

- Dokładnie tak. Czwartego seta zaczęliśmy bardzo dobrze, tymczasem z graczy Bielska zeszło troszeczkę ciśnienie i rozluźnili się. Kiedy wytworzyliśmy sobie dość wyraźną przewagę, bodajże 8:1 czy 9:1, walczyło nam się jeszcze łatwiej. Staraliśmy się tylko utrzymać dobrą grę, żeby to wystarczyło to na tie-breaka - i wystarczyło.

Co wskazałbyś jako klucz do waszego zwycięstwa?

- Nie wiem. Jak to mawiają: w tie-breaku szczęście siedzi okrakiem na siatce. W zależności, gdzie się przewróci, ten akurat zespół wygrywa. Jak widać, spadło ono na naszą stronę (uśmiech).

Co powiesz o waszej zagrywce? Czasami odnieść można było wrażenie, że wasz flot robił rywalom więcej krzywdy niż mocny serwis.

- To prawda, psuliśmy dużo serwisów. To nasza bolączka już od jakiegoś czasu. Nie możemy stabilnie wejść w mocną zagrywkę. Co prawda, w połowie meczu Milan Katić ją odbudował i pociągnął, ale rzeczywiście, nawet te łatwiejsze, przebijane floty, były dla nas moim zdaniem o wiele lepsze niż kilka pod rząd zepsutych, bardzo mocnych zagrywek.

Teraz czeka was rewanż z Effectorem. Będziecie próbować zakończyć ten mecz w trzech setach?

- Bardzo byśmy chcieli, ale spodziewam się równie ciężkiego meczu, co w Bielsku. Myślę, że wynikiem 3:0 w żadną stronę na pewno się nasza rywalizacja nie skończy. Ostatnio graliśmy aż pięć setów i teraz może być bardzo podobnie. Mam nadzieję, że nie zabraknie emocji, bo między innymi dla przeżywania ich gramy w siatkówkę.

Hala Łuczniczka będzie waszym ważnym sprzymierzeńcem?

- Myślę, że tak, ponieważ zespołom przyjezdnym bardzo trudno się gra w tej hali. Nie będę wchodził tutaj dokładnie w aspekty techniczne, powiem tylko, że jest po prostu bardzo wysoka i kwadratowa. Z tej właśnie przyczyny tak trudno znaleźć gdzieś tam punkt odniesienia. My akurat trenujemy w hali Łuczniczka codziennie, zatem jej ściany rzeczywiście będą nam sprzyjać.


* Rozmawiała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane