PlusLiga | 2017-01-26 16:01:57 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
W złych humorach opuścili halę swoich przeciwników siatkarze Asseco Resovii, po niedzielnym starciu z LOTOSEM Treflem. Na parkiecie dominowali w nim miejscowi siatkarze, wśród których liderem był niewątpliwie atakujący, Damian Schulz. - Do Gdańska jechaliśmy po punkty, po wygraną. W tym momencie nasze morale nie maja prawa być za wysokie. Musimy się wziąć w garść, bo przed nami niebawem Skra, a potem znów gramy z Civitanovą - mówi rozgrywający rzeszowskiego zespołu, Fabian Drzyzga.
Bardzo trudne, ostatecznie niekorzystne w kwestii końcowego rezultatu spotkanie czekało w ostatnią niedzielę graczy Asseco Resovii z LOTOSEM Treflem w hali Ergo Arena. Najlepiej w tej konfrontacji goście spisywali się w trzeciej partii, wygranej zresztą różnicą aż ośmiu punktów, z pomocą efektywnej zagrywki. - Tak, to nasza zagrywka zadecydowała o wygranej w tej partii - potwierdza siatkarz drużyny z Rzeszowa, Fabian Drzyzga. - Z tego, co pamiętam, Piotrek Nowakowski miał serię kapitalnych zagrywek dzięki temu odskoczyliśmy drużynie z Gdańska na taką liczbę punktów, że dociągnęliśmy do końca. Zagrywka ustawiała zdecydowanie niedzielny mecz - dodaje po chwili rozgrywający aktualnych wciąż wicemistrzów kraju.
Drzyzga przyznaje, że mimo prowadzenia w setach, dominacja rywali nie pozwalała jego zespołowi dyktować własnych warunków gry. - Wygrywaliśmy co prawda 2:1 w setach, jednak w czwartym secie przegraliśmy dość wyraźnie, zatem nawet przez ułamek sekundy nie byliśmy blisko wygrania tego spotkania. Na pewno trochę szkoda tego drugiego seta, kiedy była walka na przewagi i ją przegraliśmy, ale można teraz sobie gdybać - kwituje siatkarz. - Coś się dzieje, coś niedobrego, to jest bodajże nasza trzecia porażka. Nie zdarza nam się to często. Nasze głowy trochę inaczej przez to funkcjonują. A może po prostu jesteśmy delikatnie bez formy? - zastanawia się, szukając przyczyn nieudanego występu, reprezentant Polski.
Porażka z gdańszczanami była dla Resoviaków kolejną przegraną w tym miesiącu. W jakim stopniu wynik pamiętnego pojedynku z Cucine Lube Civitanovą, mógł zaważyć w niedzielę na psychice rzeszowskiej drużyny? - Na pewno ta porażka nie była ani miła, ani łatwa do przełknięcia i strawienia. Dostaliśmy lanie, nie ma co ukrywać. Drużyna z Włoch pokazała nam nasze miejsce w szeregu i ile nam jeszcze brakuje - zaznacza Drzyzga, a następnie powraca jeszcze do meczu z LOTOSEM Treflem: - Do Gdańska jechaliśmy po punkty, po wygraną. W jakimś stopniu jesteśmy rozczarowani tym wynikiem. W tym momencie nasze morale nie maja prawa być za wysokie. Musimy się wziąć w garść, bo przed nami niebawem Skra, a potem znów gramy z Civitanovą - tłumaczy gracz.
Wspomniana PGE Skra Bełchatów okupuje póki co pozycję wicelidera ogólnej klasyfikacji. Ekipa z Gdańska znajduje się aktualnie na siódmym miejscu w ligowej tabeli. Jak Drzyzga postrzega szanse siatkarzy LOTOSU Trefla na awans do czwórki, w kontekście rozegranych dotąd dziewiętnastu kolejek? Na ile prawdopodobny jest scenariusz, że dane im będzie bić się w tym sezonie o medale? - Należy pamiętać, że pozostało jeszcze mnóstwo grania. Myślę, że mają szanse i życzę im tego, choć dobrze gra też Jastrzębie. Według mnie, między tymi dwoma zespołami się to rozstrzygnie. Także ja i moja drużyna musimy się skupić wyłącznie na tym, abyśmy byli w tej czwórce - informuje kończąc swoją wypowiedź rozgrywający Asseco Resovii.
* Autorką tekstu jest Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.