PlusLiga | 2017-01-08 13:48:06 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: zaksa.pl
Z jednym punktem zespół z Kędzierzyna-Koźla wrócił z Bełchatowa. – Na pewno nie był to nasz cel, ale nie załamujemy się, będziemy walczyć dalej – mówił po spotkaniu nasz atakujący, zapowiadając chęć rewanżu na rywalach podczas zbliżających się finałów Pucharu Polski.
Spotkanie ZAKSY ze Skrą Bełchatów było meczem godnym hitu kolejki. W pięciosetowej rywalizacji nie brakowało widowiskowych wymian, efektownych obron i zwrotów akcji. Przy wymianie ciosów lepiej zareagowali gospodarze, i mimo naszego prowadzenia w meczu 2:0 finalnie to bełchatowianie mieli więcej powodów do optymizmu po meczu. – Nie wytrzymaliśmy presji rywala na zagrywce, a sami w tym elemencie nie zrobiliśmy rywalowi tyle krzywdy ile byśmy chcieli – o elemencie kluczowym, pozwalającym podopiecznym Philippa Blain wrócić do gry, mówił po meczu Dawid Konarski.
Rzeczywiście statystyki podsumowujące skuteczność w polu serwisowym potwierdziły, jak mocnym punktem rywala był serwis. Gospodarze bezpośrednio zagrywką punktowali 15 razy w spotkaniu, podczas gdy nasz zespół zapisał na swoim koncie 3 asy serwisowe. Jak podkreślił nasz atakujący w początkowej fazie spotkania dysproporcja w tym elemencie nie była jeszcze tak widoczna, przełomowy okazał się dopiero trzeci set meczu. – Bardzo szkoda, bo chcieliśmy ten mecz wygrać. Dwa pierwsze sety wyglądały dość fajnie, jednak później Skra Bełchatów odpaliła zagrywką – dodał Dawid Konarski.
Co ważne, mimo podziału punktów i przegranej ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pozostaje liderem tabeli PlusLigi. Dystans punktowy dzielący zespoły z czołówki nieco się jednak zmniejszył. – Wracamy z jednym punktem, na pewno nie był to nasz cel, ale nie załamujemy się, będziemy walczyć dalej – dodał Dawid Konarski.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.