PlusLiga | 2016-12-21 13:10:50 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- Radom jest jedynym miejscem, w którym chcę być – wierząc stereotypom, mogłoby to zabrzmieć jak żart, jednak Dustin Watten powiedział to bardzo pewny prawdziwości tych słów. W wywiadzie dla oficjalnej strony siatkarskiej ekstraklasy, libero Cerradu Czarnych Radom opowiedział o krętej drodze, która zaprowadziła go do spełnienia jednego z marzeń – grania w zespole z PlusLigi.
Zacznijmy od początku – Dustin Watten i siatkówka, jak zaczęła się ta historia?
DUSTIN WATTEN: Przez długi czas byłem bardzo zaangażowany w grę w piłkę nożną. Mój tata trenował sekcję siatkówki i od początku próbował mnie zainteresować tym sportem, jednak ja nie chciałem spróbować. W szkole średniej w Stanach Zjednoczonych są trzy sekcje zajęć sportowych – druga jest poświęcona piłce nożnej, a trzecia siatkówce. Zakończyłem sezon piłkarski i trener w mojej szkole zapytał mnie czy nie chcę u niego grać, ponieważ wiedział, że mój tata też jest trenerem. Początkowo odmówiłem, jednak kilku moich przyjaciół uczęszczało na te zajęcia, więc postanowiłem zmienić zdanie. Wcześniej odmawiałem, ponieważ zanim zacząłem trenować siatkówkę uważałem ją za sport dla dziewczyn, zresztą często można się spotkać z taką opinią wśród osób, które nie mają żadnego do czynienia z tą dyscypliną.
W Polsce, kiedy młody człowiek decyduje się na to żeby związać swoje życie z siatkówką, wszystko skupia się wokół profesjonalnych klubów – może zostać zawodnikiem kadetów, juniorów, grać w młodej PlusLidze… Jak to wygląda w Stanach Zjednoczonych?
DUSTIN WATTEN: Szczerze powiedziawszy, w moim przypadku dopiero w wieku 22 lat miałem możliwość zostania profesjonalnym siatkarzem. Kiedy jesteś młodszy możesz grać w klubie. Najpierw rozgrywasz sezon w swojej szkole średniej, a potem zaczyna się sezon klubowy. Po moim pierwszym roku gry w szkole bardzo mi się spodobała gra w siatkówkę, więc znalazłem sobie klub, w którym mogłem grać dalej. Ten zespół był bardzo słaby, ale dzięki temu że pokazałem się w nim z dobrej strony, w kolejnym sezonie trafiłem do lepszego klubu. W sezonie klubowym rozgrywanych jest kilka dużych turniejów, przyjeżdżają na nie trenerzy zespołów uniwersyteckich żeby szukać nowych zawodników. Udało mi się zwrócić na siebie uwagę w ten sposób, pomogło mi też to, że w moim mieście jest uniwersytet i zawsze pojawiałem się na obozach, które były organizowane, więc trener już wcześniej mnie kojarzył. Krótko mówiąc droga w Stanach Zjednoczonych prowadzi od klubu do zespołu uniwersyteckiego, a jeśli tam okaże się, że jesteś wystarczająco dobry dostajesz zaproszenie na zgrupowanie kadry USA. Na początku zaczynasz z kadrą B, która jest oddzielną jednostką i występuje w Igrzyskach Panamerykańskich. Jeśli sprawdzisz się na tym turnieju dołączasz do zespołu, który występuje w Lidze Światowej. Spędziłem cztery lata w kadrze B i byłem dopiero trzecim libero w kolejności do gry dla pierwszej reprezentacji. Z czasem grałem coraz lepiej, moja pozycja w drużynie rosła i w końcu dołączyłem do składu grającego w Lidze Światowej.
Pierwszym pana klubem w Europie był zespół z Finlandii. Czy trafił pan tam od razu po zakończeniu nauki na uniwersytecie?
DUSTIN WATTEN: Nie, po zakończeniu szkoły nie mogłem znaleźć zespołu, który chciałby podpisać ze mną kontrakt, więc zostałem w Stanach Zjednoczonych kontynuując blok treningowy. Niestety w zimie nie było innych zawodników, w klubie byłem tylko ja i rozgrywający, więc odbijaliśmy ze sobą piłkę i ćwiczyliśmy na wolnych ciężarach. Poza tym zajmowaliśmy się trenowaniem innych żeby zarobić pieniądze. Trener powiedział mi, że będzie więcej zawodników, w kwietniu było nas około siedmiu, jednak później przez pięć miesięcy byłem tylko ja i rozgrywający. Cały rok po zakończeniu szkoły spędziłem w południowej Kalifornii i dopiero rok później podpisałem swój pierwszy kontrakt w Finlandii.
* więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.