PlusLiga | 2016-12-12 17:38:52 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
Bez ogródek i bez zbędnego lukru w wypowiedziach. O dylematach w sterowaniu ONICO AZS Politechniką Warszawską i o sobotnim spotkaniu z Jastrzębskim Węglem mówi Jakub Bednaruk, jedna z najbarwniejszych postaci polskiej siatkówki.
PLUSLIGA.PL: Przez dwanaście kolejek PlusLigi żadnej drużynie nie udało się powstrzymać Salvadora Olivy. Politechnika sprawiła, że przez dwa sety Kubańczyk praktycznie nie istniał na boisku.
JAKUB BEDNARUK: Tak naprawdę, to Olivę zamordował Michał Filip, który się na niego nastawił i pokazał mu, że nie jest tak łatwo w polskiej lidze. Teraz, z perspektywy czasu wydaje mi się, że trochę przekombinowałem w trzecim secie. Czułem, że po drugiej partii Mark Lebedew zmieni ustawienie. Ale potem pomyślałem, że on pewnie wie, że ja wiem i skoro on dokona zmiany w rotacji, to i ja to zrobię. Miałem obrócić ustawienie o trzy, bo gdy Salvador Oliva miał naprzeciw siebie Pawła Zagumnego, nie Filipa, to zaczął lepiej grać. W piątej partii znów ustawiliśmy Filipa naprzeciw Olivy, ale pojawiły się inne czynniki, które zaważyły na wyniku - dwa „floaty” w siatkę, trzy nieskończone „free balle” na kontrach. Tak nie można wygrać seta. Do tego doszły jakieś podwójne piłki, kompletnie od czapy.
Było też sporo dodatkowych emocji, niekoniecznie związanych z grą….
- Generalnie były super emocje, fantastyczny mecz, po którym każdy powinien być zadowolony. Kibice przychodzą oglądać właśnie takie widowiska, w których jest siatkówka, ale też „naparzanka”. Powiedziałem zresztą sędziom: dajcie nam grać. To nie są dzieci, czy zakonnice, ale sportowcy, którzy się leją. Nie mieszajcie się w sytuacje, kiedy ktoś tam mrugnie pod siatką, czy spojrzy na drugą stronę. To jest naturalne. Po meczu wszyscy przybili sobie „piątki”, z uśmiechem na twarzy. Tak zachowują się faceci. A tu nagle arbitrzy zaczęli troszkę „pomagać”. Nam trzykrotnie odgwizdali piłkę niesioną czy podwójną, a drugiej drużynie, w gorszych okolicznościach - nie. Ale poza tymi kilkoma sytuacjami, generalnie sędziowanie było niezłe.
W tie breaku otrzymał pan czerwoną kartkę. Za co dokładnie?
- Sam nie wiem. Pani sędzia też chyba nie do końca wiedziała co się dzieje. Stałem z boku, próbowałem rozładować emocje i nagle zauważyłem, że pani arbiter pokazała mi czerwony kartonik. Nie wiem, może bała się pokazać go „Gumie”? OK, emocje były, ale wynikały z ferworu walki, nic ponadto. Nie ma co ubierać sportowców w krawaty, żeby byli grzeczni i żeby ładnie wyglądali na obrazku.
*więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.