PlusLiga | 2016-10-31 21:46:24 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Indykpol AZS Olsztyn zapisał w Bielsku kolejne punkty do swojego dorobku w rozgrywkach PlusLigi. Tym samym olsztynianie zajmują wysokie trzecie miejsce w tabeli. Jednym z nowych graczy Akademików z Warmii i Mazur jest Adrian Buchowski. W poprzednich sezonach przyjmujący bronił barw Effectora. Dlaczego, po czterech latach spędzonych w Kielcach, zdecydował się na zmianę pracodawcy? - Było to coś, czego potrzebowałem. Czułem, że chcę zmienić środowisko. W Olsztynie dostaję swoje szanse - praktycznie w każdym meczu pojawiam się na parkiecie, co jest dla mnie ważne - przyznał 25-letni siatkarz, urodzony w Zielonej Górze.
W sobotnim meczu przeciwko BBTS-owi, Indykpol zdobył kolejne ligowe punkty. Cieszy taka wygrana w dobrym stylu?
Adrian Buchowski: : - Przyjechaliśmy do Bielska, żeby wygrać i to nam się udało. Jesteśmy zadowoleni z tego wyjazdu. W tej lidze nie ma łatwych spotkań - wiedzieliśmy, że czeka nas wymagająca przeprawa. W trakcie tego spotkania udało nam się przełamać gospodarza. W trzeciej partii widać było, że naszemu rywalowi zabrakło już trochę wiary w zmianę wyniku. Wynikało to przede wszystkim z naszej dobrej gry.
Jakie elementy siatkarskiego rzemiosła zadecydowały o tym zwycięstwie?
- Wydaje mi się, że dobrze zagraliśmy w ataku z naszego przyjęcia. Poza tym nie psuliśmy też zagrywek. W końcówkach zachowaliśmy trochę więcej zimnej krwi i przeważyło to na naszą stronę szalę zwycięstwa. Trzeba podkreślić, że zespół z Bielska grał - do pewnego momentu - bardzo solidne zawody.
Za nami już 6. kolejka ligowych spotkań, która przyniosła wam następne zwycięstwo. Takie wyniki AZS-u pokazują obecny potencjał drużyny?
- Patrząc obiektywnie, nie graliśmy jeszcze w tym sezonie z najmocniejszymi drużynami ligi. Wydaje mi się, że dopiero spotkania z czołówką, będą prawdziwym sprawdzianem naszej aktualnej dyspozycji.
Do tej pory, na sześć rozegranych spotkań, przegraliście dwa starcia. Czy te spotkania podlegają uważniejszej analizie pomeczowej?
- Na pewno z każdej porażki staramy się wyciągnąć jakieś wnioski i dzięki temu znaleźć jej przyczynę. W naszych kolejnych meczach widać, że poprawiamy te elementy, które wcześniej nie funkcjonowały. Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać tę zwycięską passę jak najdłużej.
Już inauguracyjny mecz w lidze przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi, przekazał klarowną informację - Indykpol będzie w tym roku trudnym do pokonania rywalem.
- Mecz w Jastrzębiu powinniśmy byli wygrać za trzy punkty, stało się jednak zupełnie inaczej. Cóż, taka jest siatkówka. Pomimo tego, był to dobry mecz w naszym wykonaniu. To starcie pozwoliło nam pozytywnie wejść w nowy sezon. Zagraliśmy agresywnie, nie przestraszyliśmy się rywala, co przełożyło się na naszą grę. Zabrakło nam niestety trochę koncentracji w końcówce czwartego seta. Po tym spotkaniu obiecaliśmy sobie, że wynik rewanżowego spotkania będzie wyglądał już inaczej. Musimy wygrać i pokazać, że to my zasłużyliśmy na zwycięstwo w Jastrzębiu.
W sezonie transferowym zmieniłeś południe na północ Polski. Po czterech latach spędzonych w Kielcach, zostałeś graczem Indykpolu AZS Olsztyn. Jak ocenisz pod względem siatkarskim ten transfer?
- Było to coś, czego potrzebowałem. Czułem, że chcę zmienić środowisko. W Olsztynie dostaję swoje szanse - praktycznie w każdym meczu pojawiam się na parkiecie, co jest dla mnie ważne. Przede wszystkim mogę powiedzieć, że czuję się tutaj dobrze fizycznie. Nasze wspólne treningi są naprawdę solidne. Myślę, że to był dla mnie dobry krok.
W olsztyńskim klubie zebrała się w tym sezonie ciekawa mieszanka graczy. Czy grupa ta może zawojować ligę?
- Moim zdaniem, Daniel Pliński jest w życiowej formie. W meczu przeciwko BBTS-owi pokazał świetną grę. Jestem przekonany, że będziemy jeszcze mogli oglądać wiele dobrych spotkań w jego wykonaniu. Doświadczeni gracze, tacy jak on, wprowadzają spokój na boisku, z kolei młodzież dodaje trochę fantazji.
Kolejnym ligowym rywalem Indykpolu, będzie drużyna Effectora Kielce, która ma na swoim koncie już trzy wygrane spotkania. Jak możesz ocenić wasze szanse w tym starciu?
- Rozmawiałem niedawno z chłopakami grającymi w Kielcach - mówią, że dobrze czują się na treningach. Widać, że ten udany początek sezonu dał im solidnego i pozytywnego kopa. Napędza ich także fajna atmosfera w drużynie, dzięki której wszyscy dobrze się rozumieją. Na pewno przekłada się to na ich grę. Nie będzie to dla nas łatwe spotkanie. Musimy przeanalizować ich słabe punkty. Zdobyte informacje postaramy się wykorzystać na parkiecie.
Waszym atutem w tym meczu będzie bezsprzecznie hala Urania.
- Nasze mecze w Olsztynie, zbierają niewątpliwie sporą liczbę kibiców. Faktem jest też to, że bardzo dobrze gra nam się przed naszą publicznością. Chcemy, żeby w kolejnym meczu twierdza Urania pozostała niezdobyta.
W swojej karierze występowałeś w reprezentacji Polski, na kilku jej szczeblach. Czy lata gry w biało-czerwonej koszulce procentują w dalszej drodze sportowej?
- Muszę przyznać, że było to dla mnie świetne doświadczenie. Wraz z kadrą B, grałem na Igrzyskach Europejskich w Baku oraz rozgrywkach Ligi Europejskiej. Na obu tych turniejach zmierzyliśmy się z bardzo dobrymi drużynami. Miałem okazję grać całe mecze, co dało mi dużo pewności siebie. Oby tylko częściej zdarzały się tego typu okazje - byłbym wówczas bardzo szczęśliwy.
Marzeń o ponownym założeniu koszulki z Orzełkiem, nie powiesiłeś zatem na kołku?
- Gra w reprezentacji Polski jest - i w zasadzie powinna być - marzeniem każdego zawodnika. Każdy z nas gra po to, aby potem reprezentować swój kraj. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi to dane.
W tym roku zostałeś szczęśliwym tatą. Czy ta nowa rola w twoim życiu zmieniła perspektywę z jaką patrzysz na świat?
- Wpłynęło to na mnie w niesamowity sposób. Rano, kiedy się budzę i widzę swojego syna, dostaję bardzo dużo pozytywnej energii na cały dzień. Jest to dla mnie motywacja do jeszcze cięższej pracy na treningach i do radośniejszego patrzenia na świat.
Syn miał już okazję śledzić zmagania swojego taty na parkiecie?
- Był obecny na wielu moich meczach, choć nie na całych - nie wytrzyma jeszcze tyle czasu. Zawsze, kiedy jest na hali - w pierwszym rzędzie, razem z mamą - dzielnie obserwuje, co tata wyprawia na parkiecie.
* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.