Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2016-10-13 14:41:01 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Piotr Świniarski: Chcemy sprawić parę niespodzianek

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

- Mamy w tym sezonie ciekawy skład - na każdej pozycji dysponujemy równorzędnymi zawodnikami, gotowymi do gry o każdej „porze” seta czy meczu. Liczę, że nasz zespół będzie w stanie zagrozić najlepszym drużynom PlusLigi - zapowiada statystyk olsztyńskiej ekipy, Piotr Świniarski. O nowe, cenne ligowe zwycięstwo podbudowany szybką wygraną za komplet punktów z GKS-em Katowice Indykpol AZS powalczy już w piątek z Łuczniczką, w hali swoich przeciwników.

Za wami zwycięski mecz z beniaminkiem ligi, GKS-em Katowice, który zameldował się w hali Urania, mając na koncie zwycięstwo z bydgoszczanami. Tym razem katowiczanom nie udało się ugrać choćby jednego seta...

Piotr Świniarski: - Wiedzieliśmy, że GKS to wymagający rywal. Mimo iż katowiczanie są beniaminkiem w PlusLidze, skład mają bardzo solidny. Jestem pewien, że kibice będą świadkami niejednej niespodzianki z ich udziałem. Swój potencjał „Gieksa” pokazała w meczu pierwszej kolejki z Łuczniczką. Mocna zagrywka, stabilne przyjęcie i wysoka procentowo skuteczność w ataku – to były walory podopiecznych Piotra Gruszki. Grali również cierpliwie i konsekwentnie. Jeśli chodzi o mecz z nami w Hali Urania, to myślę, że wzorowo odrobiliśmy lekcje (uśmiech). Chociaż może z boku czy po „suchym wyniku” nie było tego widać, przeciwnik stawiał nam opór - tyle tylko, że udało nam się go skutecznie i szybko przełamać. Kluczem do sukcesu było realizowanie założeń przedmeczowych, jakie nakreślił naszym zawodnikom Andrea Gardini. Dzięki temu zespół z Katowic nie mógł nas zaskoczyć w żadnym elemencie.

Jak wyglądało to spotkanie pod względem statystyk? Którym elementem najbardziej przeważaliście nad GKS-em?

- Katowiczanie prezentowali się lepiej od nas w przyjęciu zagrywki. Niestety dla nich, nie przełożyło się to na skuteczność w ataku, bo mieli tylko 38 procent. My z kolei mieliśmy gorsze przyjęcie, ale atakowaliśmy z 52-procentową skutecznością. Popsuliśmy także dwa razy mniej zagrywek od przyjezdnych oraz popełniliśmy mniej błędów własnych. To spotkanie trochę zaprzeczyło pewnym prawidłom siatkarskim: „Ten, kto ma lepsze przyjęcie – zazwyczaj wygrywa”. Moim zdaniem, takich konfrontacji o zaskakującym przebiegu, będzie w tym sezonie zdecydowanie więcej.

Nagrodą MVP za ten mecz nagrodzony został wasz atakujący – Czech Jan Hadrava. Jak były siatkarz ekipy z Nantes zaaklimatyzował się w Olsztynie?

- Janek to bardzo pozytywny chłopak. Uśmiechnięty, kontaktowy i pracowity. Bardzo szybko złapał nić porozumienia z całą drużyną. Na aklimatyzację nie miał zbyt dużo czasu, ponieważ przyjechał do Olsztyna w nocy z poniedziałku na wtorek (26/27.09.), tuż po ostatnim meczu kwalifikacji do Mistrzostw Europy, szczęśliwych dla Czechów - wygrali oni swoją grupę, a tym samym za rok zobaczymy ich w Polsce. We wtorek popołudniu Janek Hadrava odbył z nami pierwszy trening, w środę graliśmy ostatni sparing przed rozpoczęciem PlusLigi, który zakończył się dla nas zwycięstwem 3:1 z I-ligowym Ślepskiem Suwałki, tymczasem już w piątek jechaliśmy do Jastrzębia. Jestem pewien, że ta nagroda MVP to dla niego kolejny bodziec do jeszcze cięższej pracy.

Poza Hadravą, do dyspozycji trenera Gardiniego pozostaje zarówno pozyskany z Rawenny Holender, Hidde Boswinkel, jak i Piotr Szostek. Czy w trakcie treningów czuć rywalizację pomiędzy wspomnianą trójką graczy?

- Gdyby któryś zawodnik pogodził się z tym, że jest drugim albo trzecim, byłoby to na pewno co najmniej dziwne. Tak, niewątpliwie czują swój oddech na plecach, jednak niezdrowej rywalizacji w naszej drużynie nie ma. Chłopaki wspierają się nawzajem, pomagają sobie, udzielają wskazówek, jednocześnie pokazując się z jak najlepszej strony na treningach. Oczywiste jest, że każdy chce grać i pokazać swoją przydatność dla zespołu. Niestety, albo „stety”, na boisku gra tylko jeden atakujący. Uważam, że umiejętności Janka i Hidde są do siebie zbliżone. Jeśli któryś z nich będzie miał słabszy dzień – drugi doskonale go zastąpi. Piotrek, jako młody siatkarz uczył się „życia sportowego seniora” w okresie przygotowawczym podczas nieobecności Janka. Teraz trenuje z drugoligowymi rezerwami AZS-u Olsztyn i gra w tamtejszych rozgrywkach, pozostając równocześnie do całkowitej dyspozycji trenera Gardiniego.

Jakie, twoim zdaniem, są atuty każdego z nich?

- Atutami Janka są z pewnością: lewa ręka, zasięg, siła oraz przegląd pola. Potrafi nie tylko przełamać szczelny blok przeciwnika, ale również w najmniej odpowiednim dla rywali momencie, bardzo precyzyjnie kiwnąć. Dodam także do tego mocną zagrywkę oraz dobre ustawianie w obronie oraz w bloku. Hidde, mimo młodego wieku (21 lat), posiada doświadczenie zdobyte we włoskiej Serie A. Potrafi bardzo efektywnie i efektownie zaatakować z prawego skrzydła oraz skutecznie blokować. Piotrek to przede wszystkim młodość, która powoduje jeszcze falowanie formy. Umiejętności, jak na swój wiek, posiada już spore. To inteligentny chłopak, który za jakiś czas może zaistnieć w PlusLidze – czego zresztą bardzo serdecznie mu życzę.

Na inaugurację ligi wybraliście się do Jastrzębia, gdzie przyszło wam grać aż pięć setów. Co ostatecznie zadecydowało o wygranej podopiecznych trenera Marka Lebedewa i na ile faktycznie tamto spotkanie określić można mianem "Hidalgo Oliva Show"?

- Mecz mógł się podobać, mimo że był nieco „szarpany”. W trzecim i czwartym secie początkowo zdecydowanie prowadziliśmy, jednak z czasem do głosu dochodzili jastrzębianie i nas doganiali. O ile w trzecim jeszcze udało się to prowadzenie „dowieźć” do końca, w czwartym… Kubańczyk nieźle nas pod koniec zdenerwował! Zagrał ogólnie bardzo dobre zawody. Choć wiedzieliśmy przed meczem, że ma szalone pomysły - myślę tu o jego o bardzo skrajnych kierunkach ataków, jak np. ostry skos w obrębie trzeciego metra albo po prostej w linię boczną - nie przewidzieliśmy tego, co stało się, gdy szedł na zagrywkę w czwartym secie przy stanie 2:1 dla nas i 23:19. Ze stabilnie grającego zawodnika nagle zmienił się w… „superbohatera” (uśmiech). Mocne zagrywki, ustawianie się w obronie, ataki z „pipe’a” i lewego skrzydła – dosłownie wszystko mu wychodziło. Musiałbym sprawdzić bardziej szczegółowo statystyki, ale wydaje mi się, że od tego momentu do końca spotkania, w ataku miał około 90-95 procent! W tie-breaku Jastrzębie złapało naprawdę silny wiatr w żagle, a nam nie udało się już nawiązać walki. Faktycznie, zgodzę się z tobą, że był to „Hidalgo Oliva Show”, a dla mnie osobiście - horror w jego reżyserii, po którym nie mogłem spać przez kilka nocy…

Jak dokładnie wyglądał wasz okres przygotowawczy do nowego sezonu PlusLigi? Na ile rozegrane sparingi dały wam informacje o potencjale tegorocznego składu?

- Przygotowania zaczęliśmy pod koniec lipca zajęciami na siłowni, od sierpnia natomiast doszły treningi w hali. Po nieco ponad tygodniu, rozegraliśmy pierwszy sparing z pierwszoligowcem z Siedlec. Następnie były mecze towarzyskie z Lotosem Treflem Gdańsk, ONICO AZS-em Politechniką Warszawską, Espadonem Szczecin, Cerradem Czarnymi Radom, MKS-em Będzin i Ślepskiem Suwałki. Było trochę grania podczas tych dwóch miesięcy. W takich spotkaniach wynik jest sprawą drugo albo nawet trzeciorzędną. Trener Gardini koncentrował się przede wszystkim na naszej grze oraz ustawieniach taktycznych, które można wprowadzić w meczach ligowych. Mamy bardzo ciekawy skład - na każdej pozycji dysponujemy równorzędnymi zawodnikami, gotowymi do gry o każdej „porze” seta czy meczu. Liczę, że nasz zespół będzie w stanie zagrozić najlepszym drużynom PlusLigi w tym sezonie. Chcemy im sprawić parę niespodzianek!

Minione wakacje miałeś wyjątkowo intensywne - opowiedz proszę nieco jak rozpoczęła się twoja przygoda z kobiecą reprezentacją Albanii, z którą - w roli statystyka - uczestniczyłeś w dwóch turniejach Ligi Europejskiej?

- Kiedy dowiedziałem się, że żeńska kadra Albanii szuka statystyka na mecze turnieju Ligi Europejskiej w Twardogórze, zgłosiłem się. Zawsze chciałem przekonać się na własnej skórze, jak to jest pracować z reprezentacją. Dodatkowo podobała mi się „egzotyka” tej drużyny. Szczerze mówiąc – nie wiedziałem, że Albania będzie w tym roku walczyć w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Po wymianie kilku maili doszliśmy z władzami albańskiej federacji do porozumienia i zameldowałem się w Twardogórze. Od początku z trenerami złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Okazało się, że ich sztab szkoleniowy składa się tylko z dwóch osób – pierwszego i drugiego trenera. Z racji faktu, że nigdy nie pracowali ze statystykiem, poprosili mnie o pomoc w wytłumaczeniu całej „procedury” współpracy między ławką trenerską a statystykiem podczas meczu oraz tworzenia przedmeczowej strategii. Byli bardzo pojętnymi uczniami i w moment wszystko załapali.

Z kim czekała was pierwsza przeprawa w tych zmaganiach?

- Pierwszy mecz grupowy czekał nas z… Polską B. Nie dość, że dla mnie był to debiut w roli statystyka kadry, to jeszcze graliśmy przeciwko reprezentacji mojego kraju! Inauguracyjną partię wygrała Albania 25:21, co wprawiło w osłupienie polską publiczność – a nie zdarza się to zbyt często (uśmiech). Następne sety już padły łupem Polek, chociaż „Biało-Czerwone” musiały się trochę napocić. Również ze Słowacją przegraliśmy 1:3, ale po walce. Z kolei z Białorusinkami reprezentacja Albanii wygrywała już 2:0. Ostatecznie zabrakło przysłowiowych „chłodnych głów” i mecz wygrała kadra Białorusi 3:2. Albanki sprawiły mimo wszystko bardzo dobre wrażenie na ekspertach i kibicach. Wiedziałem, że z tej mąki będzie pyszny siatkarski chleb.

Twoja współpraca z kadrą Albanii doczekała się wkrótce kontynuacji...

- To prawda, po tamtym turnieju podszedł do mnie drugi trener reprezentacji, Roland Tarja i powiedział wprost: „Szykuj paszport i za dwa tygodnie przylatuj do Albanii na drugi turniej!”. Byłem zaskoczony, bo umowa obowiązywała tylko na współpracę podczas zawodów w Polsce. Patrząc na to, jak dziewczyny grały, ile serca zostawiły na parkiecie, nie mogłem odmówić. Podczas drugiego turnieju w Durres wydarzyło się natomiast coś, czego do końca życia nie zapomnę – mianowicie zwycięstwo 3:2 z… Polską! Przy stanie 14:13 w tie-breaku, asem serwisowym popisała się Erlbira Bici - atakująca reprezentacji Albanii i najlepiej punktująca Ligi Europejskiej. Publiczność, zawodniczki i trenerzy oszaleli z radości. Można było odnieść wrażenie, że Albania zdobyła Mistrzostwo Świata! Dopiero następnego dnia dowiedziałem się, dlaczego szaleństwo było tak wielkie: to było pierwsze zwycięstwo siatkarskiej drużyny Albanii na własnym terenie od… 26 lat, czyli od upadku komunizmu w tym kraju! Następnego dnia niestety przegraliśmy ze Słowacją 1:3, ale ostatni mecz zakończył się zwycięstwem nad Białorusinkami 3:2. Podsumowując: to była piękna przygoda, zakończona wielkim sukcesem reprezentacji Albanii – dwoma wygranymi meczami w europejskiej rywalizacji. Jestem przekonany, że nie ostatnimi.

W piątek wieczorem Indykpol AZS zmierzy się na wyjeździe z bydgoszczanami, szukającymi swojego pierwszego w tym roku zwycięstwa. Na kogo spośród występujących tam graczy musicie najbardziej uważać i z jakim wynikiem chcielibyście powrócić z hali rywali?

- Bardzo chcielibyśmy wygrać za trzy punkty i ze spokojnymi głowami przygotowywać się do kolejnego meczu ligowego w Warszawie. Mamy przy tym świadomość, że Łuczniczka to niebezpieczny przeciwnik, dysponujący wieloma dobrymi siatkarzami. Spotkanie przeciwko nam, będzie dla nich pierwszym meczem w nowym sezonie przed własną publicznością. Na pewno życzyliby sobie triumfować w nim, zwłaszcza, że jak sama wspomniałaś, póki co jeszcze nie zwyciężyli. Baczną uwagę będziemy skupiać na… wszystkich zawodnikach, bo każdy coś wnosi do gry (uśmiech). A mówiąc poważnie: mają solidne skrzydła. To może być ich atutem. Podobnie jak zagrywka – w składzie Łuczniczki jest kilku zawodników z bardzo mocnym „kopnięciem”, ale mają również pomysłowych „flotowców”. My jednak chcemy się skupić na własnej grze. Jeśli wszystko „trybiło” będzie tak, jak należy, atuty bydgoskiego rywala nie będą dla nas straszne.


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane