PlusLiga | 2016-09-30 12:38:06 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Siatkarzy LOTOSU Trefla Gdańsk czeka już niebawem ligowy bój z Effectorem Kielce, którym to zainaugurują nowy sezon. Jaka atmosfera panuje wśród podopiecznych Andrei Anastasiego tuż przed rozpoczęciem tych rozgrywek? - Trener skompletował drużynę wiedząc dokładnie, jakie każdy z nas ma usposobienie charakterologiczne, żeby to wszystko razem grało. Nie mamy żadnych problemów w grupie, wszyscy wzajemnie się rozumiemy - wyjaśnia ostoja gdańskiej ekipy, Bartosz Gawryszewski.
Za wami okres przygotowawczy. Wzięliście udział w wielu meczach towarzyskich, a także turniejach. Wygraliście XII Memoriał Arkadiusza Gołasia, zaś w Memoriale im. Zdzisława Ambroziaka stanęliście na najniższym stopniu podium. Jak ocenia pan stan dotychczasowych przygotowań? Nad czym musicie jeszcze popracować?
Bartosz Gawryszewski: - Jest kilka takich elementów, które musimy poprawić, nad którymi trener cały czas czuwa. Rozmawiamy o tym codziennie, jednak nie chcę za dużo zdradzać. Na pewno jeszcze dużo pracy przed nami. Równocześnie pozytywnie nastraja nasz okres przygotowawczy - przepracowaliśmy go na tyle dobrze, że nasz poziom na starcie rozgrywek może być naprawdę fajny i powinien iść w górę. Oczywiście to jest tylko sport i różnie bywa, aczkolwiek jestem naprawdę pozytywnie nastawiony, jeśli chodzi o start PlusLigi.
Przed sezonem mieliście także okazję sprawdzić się w pojedynkach z zagranicznymi ekipami – Calzedonią Werona czy JT Thunders Hiroszima. Co dają takie spotkania z drużynami z ligi włoskiej czy japońskiej?
- Na pewno jest to dla drużyny nowy bodziec, żeby bardziej się starać, bo na naszym ligowym parkiecie w Polsce wszyscy się znamy jak łyse konie. Drużyna, która przyjeżdża zza granicy to jest zawsze coś nowego i coś takiego, co mobilizuje zespół do tego, aby iść do przodu, podnosić swój poziom. W związku z tym faktem, jesteśmy bardziej skupieni na takim meczu - co działa tylko na plus. Myślę, że takie spotkania, które mieliśmy okazję odbyć, naprawdę dużo wniosły do naszej drużyny i dały nam spore doświadczenie.
Jeśli chodzi o gwiazdy i zagraniczne zespoły, miał pan okazję wziąć czynny udział w Meczu Gwiazd Siatkówki, tzn. zagrać w pojedynku poprzedzającym pożegnanie Pawła Zagumnego z reprezentacją. Czy już wtedy czuł pan atmosferę meczu pożegnalnego?
- Tak, tak, oczywiście. Na trybunach było wielu znakomitych zawodników, gwiazd światowego formatu - zobaczyć ich wszystkich na żywo, naraz, w jednym miejscu, to jest naprawdę coś niesamowitego. Jeśli ktoś choć trochę interesuje się siatkówką i był na tym spotkaniu, bądź później - w katowickim Spodku, wie o czym mówię. Na samo wspomnienie, czuję w tej chwili ciarki na plecach - zorganizować coś takiego i w taki sposób zakończyć swoją karierę, to marzenie każdego sportowca. A Paweł jest wyśmienitym sportowcem, jak dla mnie, najlepszym rozgrywającym świata. Naprawdę chapeau bas dla tego zawodnika za to, co osiągnął i za to, jak zakończył swoją reprezentacyjną karierę.
W zespole doszło do zmian. Niektórzy zawodnicy zostali wypożyczeni, niektórzy wrócili do drużyny bądź zadebiutują w niej. Jak ocenia pan dotychczasową atmosferę w zespole i współpracę z nowymi siatkarzami LOTOSU Trefla Gdańsk?
- Trener skompletował drużynę wiedząc dokładnie, jakie każdy z nas ma usposobienie charakterologiczne, żeby to wszystko razem grało. Nie mamy żadnych problemów w grupie, wszyscy wzajemnie się rozumiemy. Panuje naprawdę fajna atmosfera w zespole. Jestem przekonany, że im dalej będziemy szli w sezon, tym ta atmosfera będzie jeszcze lepsza.
Zmiany zaszły nie tylko w klubie, ale przede wszystkim w lidze. W najbliższym sezonie zagra aż szesnaście zespołów w siatkarskiej ekstraklasie. To oznacza więcej meczów, a przede wszystkim jeszcze dłuższy sezon. Jak ocenia pan szanse LOTOSU w tym sezonie? Nie boi się pan większego obciążenia fizycznego?
- Nie boję się, bo jak wiadomo, nie gramy meczów w ramach Ligi Mistrzów. Choć spotkań w lidze będzie więcej, to dla nas de facto - w porównaniu z poprzednim sezonem - będzie ich dużo mniej. Jestem spokojny, wiem, że kondycyjnie wytrzymamy ten sezon bez najmniejszego problemu. Oby tylko w zdrowiu (uśmiech).
Wśród zmian nie brakuje także tych bardziej technicznych, jak brak przerw technicznych czy dziesięciominutowa przerwa po drugiej partii. Niektórzy zawodnicy już teraz zauważają, że może ona wybić siatkarzy z rytmu. A jak pan ocenia zmiany, na które zdecydowały się władze?
- Wszyscy mamy takie same zasady. Przy zmianie piłek też było dużo kontrowersji. Zawsze, kiedy coś nowego wchodzi w życie, pojawia się też fala krytyki. Te nowe zmiany są akurat "kosmetyczne". Mnie, jako zawodnikowi, to nie przeszkadza. Gra będzie dużo bardziej dynamiczna. Przyjmijmy taką hipotetyczną sytuację – mamy pierwszą przerwę techniczną, za chwilę któryś z trenerów bierze czas i do tego jeszcze challange, na który nieraz czekamy pięć minut. Ta przerwa robi się dość długa. Od teraz dużo fajniej będzie się oglądało mecze z trybun. Dla nas, zawodników, nie jest to jakaś duża zmiana - lekko przeszkadzać może tylko te dziesięć minut między setami. Trzeba będzie po prostu troszeczkę się rozgrzać. To wszystko jest do zrobienia, nie są to jakieś zmiany, które znacząco wpłyną na poziom gry.
Rok temu LOTOS zdobył wicemistrzostwo kraju i Puchar Polski. W ubiegłym sezonie wygraliście Superpuchar Polski i zaszliście całkiem daleko w Lidze Mistrzów. A jakie są ambicje drużyny na nadchodzące rozgrywki?
- Myślę, że prezes szczegółowo przedstawił już nasze cele i najlepiej zobrazował to, o co chcemy walczyć. Ja mogę się tylko pod tym podpisać. Najważniejsze dla nas jest to, żeby nasi kibice byli z nas dumni, żeby przychodzili na nasze mecze i wychodzili z hali uśmiechnięci. Tak, jak to prezes Dariusz Gadomski ujął - z przeświadczeniem, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić.
* Rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.