PlusLiga | 2016-09-20 11:17:12 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: pzps.pl
Przed rokiem Marcin Bachmatiuk rozpoczynał sezon w Hutniku Kraków, a kończył w Jastrzębskim Węglu. Przekonał trenera Marka Lebedewa do swoich umiejętności i będzie kontynuował swoją siatkarską karierę w klubie PlusLigi.
W zakończonym w niedzielę III Międzynarodowym Turnieju w Piłkę Siatkową o Puchar Prezydenta Miasta Racibórz drużyna Jastrzębskiego Węgla zajęła drugie miejsce, zapisując na swoim koncie dwa zwycięstwa (Hypo Tirol Innsbruck i Effector Kielce) oraz jedną porażkę (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle). Dla siatkarzy ze Śląska był to kolejny etap przygotowań do zbliżających się rozgrywek PlusLigi. O atmosferze w drużynie, współpracy z trenerem oraz celach na następny sezon opowiedział środkowy jastrzębian, Marcin Bachmatiuk.
pzps.pl: Trafiłeś do PlusLigi w dosyć nietypowych okolicznościach. Mógłbyś o tym opowiedzieć?
Marcin Bachmatiuk: Przed rokiem sezon rozpocząłem w pierwszoligowym Hutniku Kraków. Niestety, klub borykał się ze sporymi problemami finansowymi, więc z końcem grudnia rozwiązałem kontrakt. Na moje szczęście, a na nieszczęście kontuzjowanego Piotrka Haina, Jastrzębski Węgiel potrzebował jeszcze jednego środkowego do uzupełnienia składu. Nie zastanawiałem się długo na tą propozycją. Początkowo kontrakt podpisałem tylko na pół roku, ale wierzyłem, że swoją ciężką pracą uda mi się przekonać trenera Marka Lebedewa do tego, bym mógł zostać w drużynie na kolejny sezon. Ten cel udało mi się osiągnąć, dlatego w tym sezonie również reprezentuję barwy Jastrzębskiego Węgla.
Jak przebiegała Twoja integracja z drużyną? Czy debiut w PlusLidze wiązał się dla Ciebie ze stresem?
- Szczerze mówiąc gra w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej od zawsze była moim marzeniem. Gdy przyszedłem na pierwszy trening stwierdziłem, że jeżeli chcę grać profesjonalnie na takim poziomie, to muszę przezwyciężyć stres. Dodatkowo bardzo pomogło mi to, że większość zawodników już znałem, ponieważ sporo chłopaków przewinęło się przez klub z Piły, który reprezentowałem w rozgrywkach młodzieżowych, a Piotrka Haina i Maćka Muzaja znałem ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Integracja była dla mnie dość szybka i wszystko przebiegło naprawdę fajnie, jestem bardzo otwartym człowiekiem i nigdy nie miałem problemów z poznawaniem nowych ludzi.
W Waszych szeregach jest sporo młodych, jeszcze niedoświadczonych zawodników, nie odczuwacie zdenerwowania przed spotkaniami z takimi drużynami jak PGE Skra czy Asseco Resovia?
- Osobiście jestem zdania, że jeżeli człowiek chce dążyć do spełnienia swoich marzeń, to nie może się obawiać nikogo ani niczego. Jeżeli pojawia się okazja zagrania w plusligowym zespole, to trzeba wykorzystać ją jak najszybciej i jak najlepiej, ponieważ jest to szansa jedna na milion, niektórzy zawodnicy ją dostaną, a inni nie. Sama gra przeciwko tak utytułowanym zespołom jak PGE Skra Bełchatów czy Asseco Resovia Rzeszów to tylko dodatkowy plus. Ja, wchodząc na boisko, zawsze staram się zaprezentować z jak najlepszej strony.
*więcej na pzps.pl
**rozmawiała Angelika Knopek
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.