PlusLiga | 2016-08-10 14:12:09 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: skra.pl
W poprzednim sezonie czwarty, w nadchodzącym trzeci środkowy PGE Skry. Po opuszczeniu klubu przez Andrzeja Wronę, ale i dzięki wykonaniu ogromnej pracy Mariusz Marcyniak ma szansę na więcej występów niż w pierwszym roku spędzonym w bełchatowskim zespole.
Pierwsze siatkarskie kroki stawiał w UKS Tempo Chełm, skąd w 2009 roku przeniósł się do Metra Warszawa – klubu, który na tej pozycji wychował wielu reprezentantów Polski, m.in. Karola Kłosa. W sezonie 2011/2012 występował w BBTS Bielsko-Biała, a po roku trafił do AZS-u Częstochowa. Z akademickim zespołem związany był trzy lata. Przed rozgrywkami 2015/2016 podpisał kontrakt z PGE Skrą.
Mierzący 206 cm siatkarz swój najlepszy mecz poprzedniego sezonu rozegrał w pierwszej rundzie play-off Ligi Mistrzów przeciwko Ziraatowi Bankasi Ankara. Na trudnym tureckim terenie zdobył 12 punktów.
- Pierwszy raz grałem w Lidze Mistrzów, zdobyłem też pierwszy medal w seniorskiej siatkówce i pierwsze trofeum, jakim był Puchar Polski. Było wiele debiutów i nowych doświadczeń – wspomina zakończony sezon środkowy PGE Skry.
Pomimo zakończeniu rozgrywek przez pierwsze dwa miesiące można go było zobaczyć na siłowni hali Energia.
- Po sezonie troszeczkę potrenowałem, a potem pojechałem do domu i tam odpoczywałem z rodzicami i rodziną, i pomagałem jak tylko mogłem. Głowa odpoczęła, a i fizycznie złapałem trochę świeżości. Gdybym spędził te trzy miesiące bez treningu, to teraz pewnie nie ruszyłbym ani ręką, ani nogą. Myślę, że trening z wakacji zostanie i nie będzie zakwasów. Zapowiada się fajny sezon i nowe wyzwania. Może będzie więcej szansy na grę, chociaż Srećko i Karol są teraz w takim gazie, że trudno będzie rywalizować, ale tanio skóry nie sprzedam - zapowiada Mariusz.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.