PlusLiga | 2016-04-24 21:10:30 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: plusliga.pl
- Jestem pewien, że nasi rywale u siebie będą grali lepiej w zagrywce i w ataku. Mam nadzieję jednak, że jeżeli my zaprezentujemy się tak jak w dwóch ostatnich spotkaniach, to postawimy tą „kropkę nad i” – powiedział Łukasz Wiśniewski, środkowy ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. Kędzierzynianie już w najbliższy wtorek zagrają trzeci mecz finałowy z Asseco Resovią Rzeszów.
Na początek chciałabym zapytać o pańską kontuzję łydki, która miała miejsce podczas rozgrzewki przed pierwszym meczem finałowym z rzeszowskim zespołem. Jak obecnie wygląda sytuacja z tym urazem? Kiedy będziemy mogli zobaczyć pana znów na boisku?
ŁUKASZ WIŚNIEWSKI: - Na szczęście wszystko skończyło się na dużym strachu. W dniu drugiego finałowego meczu z Asseco Resovią Rzeszów wykonałem rezonans, który wskazał, że mięsień łydki jest cały, w żadnym stopniu nie jest uszkodzony. Jest tam co prawda delikatny obrzęk, ale nie wynika on z urazu mięśnia. Myślę, że mój powrót na boisko jest kwestią dwóch lub trzech dni. Oczywiście tak jak mówią fizjoterapeuci – to jest natura i tego nie da się przewidzieć w stu procentach jednak jestem dobrej myśli.
Przed drugim spotkaniem finałowym rozgrzewał się pan, ale tylko delikatnie odbijając piłkę.
- Taki był plan, żeby całkowicie wyłączyć i wyciszyć to miejsce, aby jak najszybciej się zagoiło. Bardzo się cieszę, że nie byłem potrzebny.
Nie był pan potrzebny, bo Patryk Czarnowski godnie pana zastąpił.
- Patryk to nie jest anonimowy zawodnik – to jest bardzo dobry środkowy i możemy się tylko cieszyć, że mamy tak szeroki skład. W takim momencie, po dłuższej przerwie na boisku, wchodzi i gra tak, jakby tej przerwy w ogóle nie miał. Pozostaje się więc tylko cieszyć, że jesteśmy w tak dobrej sytuacji.
*Autor: Iwona Gąsior
**Całość na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.