PlusLiga | 2016-04-21 10:49:26 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Wilfredo Leon, najlepszy gracz Final Four Ligi Mistrzów w Krakowie, ocenia turniej w Polsce, opowiada o urlopowych planach i typuje medalistów PlusLigi.
Za nami Final Four Ligi Mistrzów w Krakowie. Tak jak w zeszłym roku został pan wybrany MVP turnieju. Zaczyna nas pan przyzwyczajać do takiego obrotu spraw…
Wilfredo Leon: Nie chcę, żeby ktokolwiek przyzwyczajał się do moich nagród indywidualnych, choć nie ukrywam, że miło jest je otrzymywać. Jednak dla mnie najważniejsze są medale zdobywane z drużyną - to dla nich staram się grać jak najlepiej. Siatkówka jest grą zespołową, więc indywidualności schodzą na dalszy plan.
Kogo innego wskazałby pan jako najbardziej wartościowego gracza finałów w Krakowie?
- Moim zdaniem każdemu zawodnikowi spośród drużyn, które dotarły do Final Four należy się wyróżnienie, bo nie jest łatwo znaleźć się w gronie najlepszych ekip Europy. Trudno mi wskazać jedną osobę, której dałbym MVP. W finale zarówno po stronie Kazania, jak i Trento byli gracze, którzy mogliby za swoją grę otrzymać tę statuetkę.
A jak ocenia pan skład krakowskiego Dream Teamu? Wskazałby pan jakieś inne nazwiska?
- Nie zajmuję się takimi kwestiami. Jeśli osoby, które są za to odpowiedzialne, na podstawie swoich obserwacji i statystyk nominowały do Dream Teamu takich zawodników, nie będę się z nimi sprzeczać.
Sporą sensacją był początek meczu finałowego z Trentino Diatec. Straciliście aż dwa sety…
- Jak w każdym sporcie, czasem zdarza się gorszy początek. Nie spodziewaliśmy się tego, ale w takich momentach najważniejsze jest wniesienie swojej gry na wyższy poziom. Nam udało się tego dokonać i dzięki temu wygraliśmy.
*więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.