PlusLiga | 2016-04-21 15:36:44 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Sam Deroo, belgijski przyjmujący ZAKSY Kędzierzyna-Koźle opowiada o swoich siatkarskich początkach, rodzinie i czasach szkolnych.
Masz dwadzieścia cztery lata i doświadczenie gry w trzech ligach. Belgijska, polska, włoska – która według ciebie jest najbardziej perspektywiczną?
Sam Deroo: Trudno powiedzieć… Myślę, że liga włoska jest w tym sezonie naprawdę bardzo silna. Oczywiście PlusLiga również jest na takim poziomie, jednak moim zdaniem w tym roku to Italia jest troszkę mocniejsza. Gra tam wielu dobrych zawodników, którzy po kilku latach wrócili na parkiety Serie A, jak na przykład Osmany Juantorena. Występuje tam wiele gwiazd siatkówki, podobnie jak w Polsce. Na poziomie europejskim również Włochy prezentują się lepiej, co udowodnili chociażby w Lidze Mistrzów. Tak wygląda sytuacja w tym sezonie jednak w przyszłym, prymat może się zmienić. Liga belgijska jest natomiast znacznie słabsza niż dwie wspomniane.
Gdzie czułeś się najbardziej komfortowo? Roeselare, Modena, Werona czy Kędzierzyn-Koźle?
- Czułem się dobrze w każdym zespole, w którym grałem. Może podczas mojego ostatniego sezonu w Modenie nie wszystko układało się tak jak powinno. Pod koniec atmosfera w zespole była ciężka, bo przegraliśmy sporo meczów. To był jedyny taki moment w mojej profesjonalnej karierze, co do którego mam trochę negatywne uczucia. Poza tym we wszystkich drużynach, w których grałem spotykałem się z ciepłym przyjęciem, przebywałem z wieloma dobrymi zawodnikami. Również w ZAKSIE od samego początku wszystko układało się dobrze i wszyscy byli wobec siebie przyjacielscy. To jest bardzo ważne, bo jeśli dobrze się czujesz, to grasz lepiej i chętniej przedłużasz kontrakty. Być może nie we wszystkich ligach tak jest. Słyszałem wiele historii o Rosji i o tym jak ciężko jest tam funkcjonować. Ja jednak pod tym względem miałem szczęście i mam nadzieję, że tak będzie przez całą moją karierę.
Kiedy zdecydowałeś się ostatecznie zająć profesjonalną siatkówką?
- Myślę, że był to pewien proces. Zacząłem trenować tę dyscyplinę, kiedy miałem sześć lat. Mój tata grał i zawsze byłem z nim na hali, miałem więc wiele okazji do podpatrywania go, rozwoju czy wspólnego trenowania. Kiedy miałem 15 lat zostałem wybrany do profesjonalnej szkoły siatkarskiej dla przyszłych zawodników w Belgii. Nauka tam trwała cztery lata i było to coś w rodzaju szkoły średniej. W wieku osiemnastu lat otrzymałem kilka propozycji gry w profesjonalnych klubach w Belgii, a nawet we Włoszech. Wybrałem klub rodzimy, ponieważ chciałem wychodzić na boisko i rozwijać swoje umiejętności, a wiedziałem, że gra w Serie A dla nowicjusza może okazać się trudna. W ciągu ostatnich dwóch lat w szkole średniej podjąłem decyzję o rozpoczęciu profesjonalnej kariery. Bardzo dużo trenowaliśmy – po 20 h tygodniowo i myślę, że to był moment, w którym zacząłem myśleć na poważnie o siatkówce. Tym bardziej, że dobrze sobie radziliśmy w drużynie młodzieżowej Belgii - graliśmy na Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy. W tamtej chwili pomyślałem, że mogę wznieść się na wyższy poziom siatkarski i od tej pory zacząłem do tego dążyć.
* więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.