PlusLiga | 2016-04-11 23:48:19 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: effector.com.pl
- Nasz wynik nie jest najlepszy, ale patrząc przez pryzmat kontuzji to zrobiliśmy co mogliśmy. Jesteśmy rozczarowani swoim miejscem, bo w tym roku mamy zespół młodych, ambitnych ludzi – mówił po wygranych 3:2 meczu z Jastrzębskim Węglem, Dariusz Daszkiewicz.
Adrian Buchowski, przyjmujący Effectora Kielce:
- Na pewno był to mecz nierówny, bo wygrane sety nie dawały żadnej przewagi w kolejnej partii. Widać było, że gdzieś nie możemy utrzymać tej koncentracji. Z chłopakami śmialiśmy się, że ta jedna ze stron jest pechowa. Jak okazało się, że będziemy kończyć spotkanie w tie-break’u na tej szczęśliwej połowie to śmialiśmy się, że możemy już otwierać szampana. Poważnie mówiąc, mecz kosztował nas dużo walki. Statystyki nigdy nie oddadzą tego co się działo, kiedy na parkiecie jest tyle emocji. My musieliśmy ten mecz po prostu wygrać. Na pewno jest ulga, bo w końcu wygraliśmy po tak długiej przerwie. To piąte zwycięstwo pozwala nam być pełnoprawnym zespołem PlusLigi bez żadnych tłumaczeń. To dla nas bardzo waż, ale na pewno nie jest to szczyt marzeń. Koniec końców pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać i to na tak trudnym terenie jakim jest gala Jastrzębia.
Jędrzej Maćkowiak, środkowy Effectora Kielce:
- Jak wynik pokazuje faktycznie mieliśmy kilka dołków, po których znów wspinaliśmy się na wyżyny swoich możliwości, ogólnie rzecz biorąc to było dobre spotkanie w naszym wykonaniu, ale faktycznie kilku przestojów można było uniknąć. Jak mawiał Kazimierz Górski „tak się gra jak przeciwnik pozwala” cieszy mnie to, że w kilku ważnych momentach jastrzębianie pozwolili nam zagrać swoją dobrą siatkówkę. Można powiedzieć, że momentami graliśmy przeciwko Maćkowi Muzajowi. Maciek zdobył w tym meczu 32 punkty. To bardzo pracowity chłopak i życzę mu jak najlepiej. Cieszę się jednak że w niektórych ważnych momentach udało się Maćka powstrzymać, bo gdyby dać mu się jeszcze bardziej rozegrać to wynik mógłby być trochę inny niż wczoraj. Myślę że reszta zawodników Jastrzębia ,na nasze szczęście, zagrała poniżej oczekiwań. Wiedzieliśmy że stać nas na zwycięstwo. Zeszły tydzień ciężko przepracowaliśmy i każdy był pełen pozytywnej energii. Nie myśleliśmy o tym, że trzeba wygrać, bo potrzebujemy piątego zwycięstwa,a le żeby wyjść i zagrać fajną siatkówkę, w miarę bez błędów i co najważniejsze cieszyć się grą bo o to w tym wszystkim chodzi. Ten 4 set faktycznie nie napawał optymizmem, ale dobrze że zachowaliśmy koncentrację w piątym secie graliśmy punkt za punkt i po nerwowej końcówce ostanie zdanie należało do nas.
Dariusz Daszkiewicz, trener Effectora Kielce:
- Bardzo się cieszymy, że ostatnio mieliśmy w końcu możliwość normalnego treningu. Myślę, że to też odbiło się na poziomie naszej gry. Zagraliśmy dobre zawody. Dobrze wyglądaliśmy w ataku. Pracowaliśmy nad ograniczeniem prostych błędów i to zaprocentowało. Popełniliśmy ich 4, a Jastrzębie 17. Rewelacyjnie zagrali obaj przyjmujący, znakomicie wszedł Vitiuk, doskonale radził sobie też Andreas Takvam no i oczywiście Sławek Jungiewicz. Zasłużyliśmy na piąte zwycięstwo i gdyby nie ta plaga kontuzji to podejrzewam, że nawet nie musielibyśmy podejmować tego tematu. Wiedzieliśmy, że Jastrzębie ma kilka mocnych punktów, na pewno najlepiej zagrał Maciej Muzaj, ale na szczęście w decydującym momencie udało nam się go zatrzymać. W tie-break’u popełnił kilka błędów. Nie ma specjalnej radości z tego zwycięstwa, ale jest ulga. Nasz wynik nie jest najlepszy, ale patrząc przez pryzmat kontuzji to zrobiliśmy co mogliśmy. Jesteśmy rozczarowani swoim miejscem, bo w tym roku mamy zespół młodych, ambitnych ludzi.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.