PlusLiga | 2016-04-09 18:22:53 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: effector.com.pl
Meczem z Jastrzębskim Węglem siatkarze Effectora Kielce zakończą rundę zasadniczą PlusLigi. Kielczanie nadal walczą o piąte zwycięstwo, które jest jednym z wymogów pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Nie chcemy, żeby nasze sprawy były załatwiane przy zielonym stoliku, dlatego musimy wygrać – mówi przed meczem trener Dariusz Daszkiewicz.
Po ubiegłotygodniowej porażce z BBTS-em Bielsko-Biała sytuacja Effectora pogorszyła się. Kielecka drużyna spadła na ostatnie miejsce w tabeli i najprawdopodobniej w fazie play-off powalczy tylko i wyłącznie o przedostatnią pozycję. Jedyną szansą na poprawienie swojej pozycji będzie spotkanie z Jastrzębskim Węglem. Jeżeli kielczanie zdołają pokonać zespół prowadzony przez Marka Lebedewa,a w swoich meczach stracą punkty MKS Będzin i AZS Częstochowa (Częstochowa gra w sobotę z Politechniką o 17.00, Będzin gra o tej samej porze z Łuczniczką), to Effector zakończy rundę zasadniczą z podniesioną głową. – Patrząc na naszą grę i pozycję nie można odnieść się do plagi kontuzji, która nam się przytrafiła. Wyleciało ze składu trzech podstawowych zawodników w najważniejszym momencie sezonu, a nie mamy takiego budżetu, żeby trener mógł jakoś rotować składem. Chcemy spełnić wymogi ligi i będziemy walczyć do ostatniej piłki – zapowiada przyjmujący Effectora, Adrian Buchowski.
Wydawało się, że ubiegłotygodniowe spotkanie w Bielsku-Białej będzie idealną okazją do przełamania fatalnej serii. Niestety kieleccy siatkarze zagrali z BBTS-em słabo i gładko przegrali 0:3. – To był jeden z naszych najgorszych meczów. Właściwie wszyscy zawodnicy zawiedli. Nie podjęliśmy walki, ale nie możemy już o tym myśleć – twierdzi Buchowski, który wraca po kontuzji barku. -Były momenty dobrej gry, a za chwilę wpadaliśmy w czarną dziurę i traciliśmy po pięć, sześć punktów z rzędu. To wynika z jakości treningów. Przez ciągłe kontuzje, które nam się przytrafiały, trenowaliśmy w bardzo okrojonym składzie – tłumaczy Daszkiewicz.
Jastrzębski Węgiel to jedna z najbardziej uznanych firm w PlusLidze. Jastrzębianie przez wiele lat utrzymywali się w ścisłej ligowej czołówce, ale ten sezon spiszą na straty. Obecnie zajmują 7. miejsce i po zakończeniu rundy zasadniczej będą mogli co najwyżej obronić tę pozycję. Jeszcze kilka tygodni temu mieli szansę powalczyć o pierwszą czwórkę, ale porażki kolejno z Zaksą, Cuprum, Politechniką i Czarnymi Radom przekreśliły tą możliwość. – Motorem napędowym jest jeden z najlepszych Michał Masny. Dochodzą do tego przyjmujący Jason Derocco, Alexander Shafranovich czy wracający po kontuzji środkowy Piotrek Hain. Na pewno to bardzo solidny zespół – twierdzi trener Effectora. – Ja bym do tego dodał Maćka Muzaja, który jest główną armatą tej drużyny. Jest to nieobliczalna drużyna. Z jednej strony potrafi wygrać z Resovią, a z drugiej przegrać z drużynami z dolnej części tabeli – mówi przyjmujący Effectora.
W tym tygodniu kielczanie pracowali na pełnych obrotach. W treningach pomagało dwóch kubańskich zawodników Leandro Macias i David Fiel, a w środę zespół z Kielc zagrał kontrolne spotkanie w Sosnowcu z MKS-em Będzin – Gra wyglądała przyzwoicie. Musimy przede wszystkim wyeliminować serię błędów, które wynikają z braków treningów – wyjaśnia Daszkiewicz.
Zagłębiając się w historię spotkań Jastrzębskiego Węgla z Effectorem, to kieleckich siatkarzy czeka trudne zadanie. Ostatni raz kielczanie pokonali Jastrzębie we własnej hali jeszcze za czasów Farta Kielce w sezonie 2011/2012. Wtedy Fart wygrał po tie-break’u. Poniedziałkowe spotkanie będzie transmitowane w Polsacie Sport, a rozpocznie się o godzinie 18.00.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.