PlusLiga | 2016-03-07 16:51:54 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: luczniczkabydgoszcz.pl
W piątkowy wieczór drużyna Łuczniczki Bydgoszcz podejmowała u siebie zespół Jastrzębskiego Węgla. Choć Piotra Makowskiego siatkarzom nie można odmówić ambicji i woli walki, mecz zakończył się wynikiem 0:3 dla ekipy gości.
- Często po meczu jest tak, że wiadomo, co zawiodło. Czasem jest to zagrywka, czasem zbyt duża ilość własnych błędów. A teraz na gorąco po meczu wcale nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego na tablicy świeci się wynik 0:3 - powiedział po spotkaniu środkowy, Jan Nowakowski.
Po wygraniu, w dodatku bez straty seta, rozgrywanego na wyjeździe meczu przeciwko PGE Skrze Bełchatów z pewnością zarówno kibicom jak i zawodnikom wzrósł apetyt na odniesienie zwycięstwa na własnej hali. - W meczu z Bełchatowem było tak, że w każdym z setów mieliśmy kilku dobrze punktujących zawodników. W ty meczu może faktycznie bardziej się to rozłożyło na poszczególne sety. Też nie mogę powiedzieć, że nie atakowaliśmy razem. Na pewno to rozgrywający rozdziela piłki w meczu i wydaje mi się, że zrobił dzisiaj kawał dobrej roboty. A dlaczego przegraliśmy, jest to dla mnie zagadką - wyjaśnił Nowakowski.
Siatkarze z Bydgoszczy zostawili na parkiecie swoje serca, jednak mimo to ulegli jastrzębianom. Co na temat gry rywali powiedział środkowy Łuczniczki? - Drużyna z Jastrzębia grała bardzo dobrze w obronie. Nawet jak nie blokowali to bardzo wiele obronili, piłki były w górze, nawet te trudne, rozgrywane na siatkę, także naprawdę super.
PlusLiga pędzi i do końca pozostało już tylko pięć kolejek. Jakie są założenia na tę pozostałą część sezonu? - My cały czas walczymy o ósemkę. Dla nas zawodników, każdy punkt jest walką, zostawieniem krwi na parkiecie byleby go wygrać - mówi Janek.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.