PlusLiga | 2016-03-05 13:29:12 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: skra.pl
Siatkarze PGE Skry w czwartkowe popołudnie powrócili do Bełchatowa. Przywieźli upragniony awans do II rundy Ligi Mistrzów, w której rywalem naszego zespołu będzie Zenit Kazań. Nim jednak dojdzie do tego dwumeczu, przed bełchatowianami walka w PlusLidze. W niedzielę ich przeciwnikiem będzie lider tabeli – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.
- To będzie dla nas bardzo ważny mecz. Musimy trochę odpocząć i dobrze się przygotować na ten pojedynek – zapowiada Srećko Lisinac. Będzie to konieczne, bo starcia obu drużyn były w tym sezonie pięciosetowymi maratonami.
Czy w niedzielne popołudnie o wyniku ponownie zadecyduje piąty set? Siatkarze PGE Skry woleliby go uniknąć, bo aż trzy z czterech ich ostatnich pojedynków kończyło się tie-breakami. Kolejny równa się stracie sił i punktów. A tych po 20 kolejkach bełchatowianie mają na koncie 41. Tyle co Lotos, ale gdańszczanie mają rozegrany jeden mecz mniej.
- Ostatnio nam nie poszło. Szkoda, że straciliśmy trzy punkty z Łuczniczką, bo tak się ułożyły inne mecze, że mogliśmy mieć nieco więcej spokoju niż teraz. Właściwie w tej chwili nie mamy go w ogóle, bo musimy gonić czołówkę, aby znaleźć się w finale - przyznaje Kacper Piechocki. O tym, że najgorsze jest za nami, przekonuje Karol Kłos. - To będzie inna PGE Skra, niż z meczu z Łuczniczką. Jestem o tym przekonany.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.