PlusLiga | 2016-03-01 14:19:34 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
Libero reprezentacji Rosji i Zenita Kazań, jeden z najbardziej znanych i lubianych rosyjskich siatkarzy zdradził w rozmowie z PlusLigą, że trwający sezon może być ostatnim w jego siatkarskiej karierze. W środę 2 marca jego drużyna podejmie w meczu rewanżowym Ligi Mistrzów LOTOS Trefl Gdańsk.
PLUSLIGA.PL: Przed pierwszą konfrontacją z LOTOSEM Trefl Gdańsk trener Alekno stwierdził, że bardziej martwi się sytuacją w Syrii niż meczem w Gdańsku. Czujecie się aż tak mocni?
ALEKSIEJ WIERBOW: Myślę, że trener Alekno żartował, co czasami mu się zdarza. Może chciał wprowadzić trochę luzu? Nie sądzę, żeby te słowa wynikały z pewności siebie. Raczej z tego, że jeśli miał jakieś obawy, to wyłącznie czy my utrzymamy swój dobry poziom. Wiadomo jakim potencjałem dysponuje Zenit Kazań i wiadomo, że w związku z tym jesteśmy stawiani w roli faworytów każdego turnieju. Nie może być inaczej. Dlatego też trener ciągle powtarza, że nie mamy oglądać się na rywali, ale interesować się wyłącznie jakością własnej gry. W Gdańsku nie zagraliśmy najlepszego meczu, ale też nie było jakoś tragicznie.
Kilka tygodni temu szeregi Zenita zasilił Aleksandra Butko. Brakowało wam doświadczenia na tej pozycji?
- Zacznę od tego, że Kobzar nie jest złym rozgrywającym, ale jest jeszcze bardzo młody, a młodość ma swoje prawa. Dla jego rozwoju obecność doświadczonego i bardzo dobrego rozgrywającego w drużynie jest czymś niezwykle cennym. Tak było w zeszłym sezonie, gdy mógł uczyć się od Maroufa, tak jest teraz, pod okiem Butko. Kiedy nie ma przy nim doświadczonego gracza, trochę wariuje, ma poczucie, że jest co najmniej Lloy’em Ballem. Nie ma też co ukrywać, że Zenit wyciągnął rękę do Butko. Rozmawiałem z nim wiele razy, mówił, że jest trochę znużony wieloletnią grą w jednym klubie. Miał okazję zmienić barwy trzy lata temu, nie zdecydował się i potem tego żałował. To dobra decyzja dla klubu i przede wszystkim dla niego samego. Jeśli zawodnik przebywa zbyt długo w jednym miejscu, przestaje się rozwijać.
Jesteście skazani na sukces, presja towarzyszy wam na co dzień. To wasz największy wróg?
- Myślę, że to największy problem w Zenicie. Nie ma spotkania, do którego moglibyśmy przystąpić na luzie, u nas słowo „porażka” nie istnieje. Nie ma chyba aktualnie drugiego klubu, w którym tak bardzo jest to odczuwalne. Podobnie było w Biełgorodzie kilka lat temu, identycznie jest także w reprezentacji narodowej. Na mnie osobiście nie robi to aż tak wielkiego wrażenia, bo z presją zmagam się od lat, przywykłem do stawiania mi poprzeczki bardzo wysoko. Zdarzały mi się sytuacje, że prezesi klubów czy sponsorzy pytali po wygranym meczu: hej, dlaczego przegraliście dwa sety? Z wiekiem, z doświadczeniem takie sytuacje przestają denerwować, patrzy się na nie z dystansem. Gorzej mają młodzi, oni muszą przywyknąć.
*Rozmawiała Ilona Kobus, plusliga.pl
**więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.