PlusLiga | 2016-02-19 13:05:11 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
Po emocjach związanych z Ligą Mistrzów, PGE Skra wraca do rywalizacji w PlusLidze! W 18. kolejce rozgrywek o mistrzostwo Polski rywalami żółto-czarnych będą w Częstochowie miejscowi Akademicy.
Historia spotkań bełchatowsko-częstochowskich pełna jest pikantnych kart. Na stronicach zapisały się zacięte pojedynki, jak ten z sezonu 2012/13, kiedy przegrana 2:3 przesądziła o zajęciu przez PGE Skrę piątego miejsca w fazie zasadniczej i… pozbawiła żółto-czarnych przywileju własnego boiska w piątym meczu półfinałowej rywalizacji z Resovią Rzeszów. Zwycięstwo z częstochowskim AZS-em pozwoliłoby rozegrać piąty, decydujący pojedynek w hali Energia, a nie jak w przypadku porażki - na Podpromiu. Jednak ostatnimi czasy ta rywalizacja miała jednostronny przebieg, a walki kończyły się siatkarskim nokautem. Bełchatowianie wygrali pięć ostatnich oficjalnych spotkań, w których pozwolili ugrać rywalom zaledwie jednego seta.
Najbliższy pojedynek najlepiej byłoby wygrać równie przekonująco, jak ten rozegrany w ramach 5. kolejki. W hali Energia żółto-czarni wygrali bez straty seta, pozwalając ugrać rywalom zaledwie 49 punktów! MVP spotkania uznano Israela Rodrigueza.
Warte przypomnienia jest również ostatnie spotkanie obu drużyn pod Jasną Górą. Ten mecz ekipa z Bełchatowa zapamiętała jednak nie ze względu na wynik, lecz… godzinną przerwę pod koniec pierwszego seta (po tym jak w hali rozbrzmiał alarm przeciwpożarowy, kibice zostali ewakuowani, a strażacy sprawdzali pomieszczenia. Do takiej sytuacji doszło po raz pierwszy w historii PlusLigi!) oraz… dobrą postawę Mariusza Marcyniaka, wtedy siatkarza AZS-u, który mocno dał się we znaki naszym środkowym. Zdobył 11 punktów, skończył sześć piłek w ataku przy 75 procentowej skuteczności, zaliczył cztery udane bloki i jeden as serwisowy.
Rywalizacja bełchatowsko-częstochowska to także nawiązanie do przeszłości na trenerskiej ławce. Zasiądą na niej dobrzy znajomi, którzy niegdyś występowali w jednym zespole o żółto-czarnych barwach. Michał Bąkiewicz przyjmował, a Miguel Falasca rozgrywał lub też ten drugi wystawiał, a pierwszy atakował. W piątek po raz kolejny założą trykoty szkoleniowców i ponownie poprowadzą swoje drużyny przeciwko sobie.
Podopiecznym byłego siatkarza klubu z Bełchatowa nie wiedzie się najlepiej. W 17 meczach zgromadzili na swoim koncie zaledwie 11 punktów i zajmują dopiero 13 miejsce w ligowej tabeli. Bełchatowianie są wiceliderem. Siatkarze Miguela Falaski mają tyle samo punktów, co Resovia - 37 i o dwa "oczka" więcej niż LOTOS. Gdańszczanie mają jednak jedno spotkanie rozegrane mniej, więc żółto-czarni na stratę punktów nie mogą sobie pozwolić.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.