PlusLiga | 2016-02-19 19:28:15 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: plusliga.pl
PGE Skra Bełchatów w środę pokonała Ziraat Bankasi Ankara (3:1) w meczu I rundy fazy play off Ligi Mistrzów. Tym czasem bełchatowianie przygotowują się do kolejnego ligowego meczu, w którym zmierzą się z AZS-em Częstochowa. - Gra w PlusLidze toczy się dalej - mówi Kacper Piechocki, libero PGE Skry.
Podopieczni Miguela Falaski potrzebowali w środę czterech setów, żeby pokonać turecki zespół Ziraat Bankasi Ankara. Goście zawiesili dość wysoko poprzeczkę.
- To nie był łatwy mecz. Popełniliśmy trochę błędów własnych, które wykorzystali przeciwnicy. Poza tym drużyna z Turcji walczyła o każdą piłkę. Na szczęście to my zwyciężyliśmy 3:1. To spora zaliczka przed wylotem do Ankary - powiedział Kacper Piechocki.
I dodał - Przed spotkaniem zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że przed własną publicznością musimy wygrać za trzy punkty. Pokazaliśmy na boisku, że jesteśmy silną drużyną. Każdy z nas walczył do końca, bowiem zależało nam na wygranej.
Zawodnicy z Bełchatowa nie mają duża czasu, żeby cieszyć się ze środowego zwycięstwa. Już w sobotę rozegrają kolejne ligowe spotkanie. Na wyjeździe zmierzą się z AZS-em Częstochowa. Stawka meczu jest wysoka, bowiem trzy drużyny - PGE Skra (37punktów), Asseco Resovia (37punktów) i LOTOS Trefl (35punktów) walczą o drugie miejsce w tabeli przed ostatecznymi rozstrzygnięciami w fazie play off PlusLigi.
- Szybko zapomnieliśmy o tym, co stało się w Gdańsku. Odbyliśmy jedną rozmowę. Nie chcę tłumaczyć naszej ostatniej porażki w PlusLidze tylko i wyłącznie zmęczeniem. Trzeba przyznać otwarcie, że LOTOS Trefl rozegrał bardzo dobre spotkanie. Nie zmienia to faktu, że gra w PlusLidze toczy się dalej - zakończył Piechocki.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.