PlusLiga | 2016-02-18 17:58:09 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: inf. własna
Drużyna stołecznej Politechniki przegrała wczoraj w tie-breaku z ekipą MKS-u Będzin. Rozegrane w Arenie Ursynów spotkanie zakończyło się w pięciu setach. - Staraliśmy się grać jak najlepiej, jednak nasze problemy kadrowe wpłynęły na pewno na wynik tego spotkania. Chociaż wiadomo, że wygrana cieszy najbardziej, ten jeden punkt jest także dla nas cenny - powiedział po spotkaniu przyjmujący AZS-u Jakub Radomski.
Pierwszy mecz z drużyną MKS-u przegraliście 3:0. Po analizie tamtego spotkania, z jakimi założeniami w grze wyszliście dzisiaj na boisko?
Jakub Radomski: - Przede wszystkim chcieliśmy pokazać dobrą siatkówkę i zagrać mecz na wysokim poziomie. Mieliśmy z tyłu głowy fakt, że poprzednie spotkanie zakończyło się na korzyść MKS-u i nie będzie łatwo pokonać Będzin. Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia pod koniec partii, to możliwe, że mecz zakończyłby się inaczej.
Wystąpiłeś dzisiaj na pozycji libero. Czy ciężko było się przyzwyczaić do tej zmiany?
- Były momenty, kiedy patrzyłem gdzie jest Samik (Guillaume Samica - przypis red.) i chciałem ustawić się po przekątnej właśnie z nim. Po chwili jednak przypominałem sobie, że muszę szukać środkowego, a nie przyjmującego i wtedy już wracałem do prawidłowego ustawienia. Moja zmiana pozycji, nie była jakąś wielką przemianą, a zadania, które mam do spełnienia jako przyjmujący po części pokrywają się z tymi, które ma libero.
Luty był dla was dotąd całkiem łaskawy - wygraliście dwa prestiżowe spotkania: z Cerradem Czarnymi Radom i Indykpolem AZS-em Olsztyn. Co przeważyło za tym, że udało się wam pokonać lepiej usytuowane ekipy PlusLigi a zespołowi, który zajmuje ostatnią lokatę nie daliście rady?
- Miesiąc faktycznie rozpoczął się dla nas naprawdę dobrze, to były cenne zwycięstwa. A wracając do starcia z Będzinem - jeśli przyjrzymy się poszczególnym setom, to przekonamy się, że wynik odsłon ewidentnie ważył się w końcówkach. W dwóch pierwszych setach, to siatkarze MKS-u przeważyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść, natomiast w kolejnych - to my byliśmy już lepsi. W tie-breaku Będzin szybko wypracował swoją przewagę i pomimo usilnych starań nie mogliśmy jej odrobić. Dodatkowo w naszej ekipie wystąpiły kłopoty ze składem. Ja zaprezentowałem się w roli libero - mimo iż dopiero co wstałem z łóżka po pięciu dniach choroby. Spora część zespołu jest chora, więc brakowało też zmian na środku. Staraliśmy się grać jak najlepiej, jednak nasze problemy kadrowe wpłynęły na pewno na wynik tego spotkania. Chociaż wiadomo, że wygrana cieszy najbardziej, ten jeden punkt jest także dla nas cenny.
Kolejne wasze spotkanie to starcie z Effectorem Kielce. Będzie to trudny mecz? Myślisz, że rewanż także rozstrzygnie się po tie-breaku?
- Oczywiście mam nadzieję, że zakończy się po naszej myśli jak najszybciej. Będzie to ciężkie spotkanie, a sam fakt, że ostatni mecz wygraliśmy po pięciu setach ukazuje wysoki poziom gry naszych rywali.
W marcu czekają was dwa naprawdę ciężkie spotkania – z Asseco Resovią i Skrą Bełchatów. Którą z tych dwóch drużyn będzie wam najtrudniej pokonać?
- Oba te zespoły są w ścisłej czołówce polskiej ligi i są od paru dobrych lat najtrudniejszymi rywalami. Mecze z nimi będą dla nas ciężkie. Aby pokonać Resovię czy Skrę będziemy musieli zagrać na więcej niż sto procent.
Obserwując przebieg waszych plusligowych spotkań, można stwierdzić, że do swojej dobrej gry wracacie dopiero po serii kilku przegranych. Z czego biorą się tego typu wahania?
- Ciężko powiedzieć - staramy się walczyć i przykładać z całych sił do każdego ze spotkań. Faktycznie, zdarzają się takie wahania i po dobrym meczu z jedną ekipą, coś się dzieje i już następny nam nie wychodzi.
* Rozmawiała Magdalena Strzelczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.