PlusLiga | 2016-02-14 21:52:12 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: inf. własna
Zawodnicy Politechniki Warszawskiej pokonali Indykpol AZS Olsztyn 3:2, rewanżując się tym samym za porażkę w pierwszej rundzie. Pomimo walecznej postawy podopieczni trenera Gardiniego nie byli w stanie postawić kropki nad „i” co natychmiast wykorzystali Inżynierowie. - Grając w Warszawie przez dłuższy czas nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu. Nie potrafiliśmy odrzucić rywali od siatki, przez co trudniej było ich powstrzymać w ofensywie – stwierdził po meczu Paweł Adamajtis.
W ramach siedemnastej kolejki PlusLigi w warszawskiej Arenie Ursynów odbyły się akademickie derby. Drużyna Politechniki Warszawskiej podjęła Indykpol AZS Olsztyn. Obie drużyny po słabszym początku drugiej rundy były bardzo zdeterminowane na zwycięstwo. Set otwierający spotkanie różnił się od następnego, w którym olsztynianie zostali położeni na łopatki zdobywając zaledwie jedenaście punktów. - Był on zupełnie inny niż pierwsza partia. Był to set walki, w którym prowadziliśmy i spokojnie kontrolowaliśmy wynik. Niestety w kolejnej odsłonie spotkania nasza gra się załamała i przegraliśmy go z ogromną stratą – stwierdził po spotkaniu Paweł Adamajtis.
Młody atakujący olsztynian próbował znaleźć przyczynę przegranej. - Po wygranej w pierwszym secie za bardzo się rozluźniliśmy i Inżynierowe „naskoczyli” na nas, a my się ich przestraszyliśmy. W kolejnych odsłonach odbudowaliśmy naszą grę doprowadzając do tie-breaka, który był bardzo wyrównany. Graliśmy punkt za punkt, lecz niestety nie udało się wywieźć z Warszawy kompletu punktów. Sądzę, że w końcówce meczu nasi przeciwnicy zachowali zimną krew – ocenił przebieg spotkania Adamajtis.
W poprzedniej kolejce siatkarze z Warmii i Mazur wygrali z drużyną Cuprum Lubin 3:1. Ich największym atutem i kluczem do zwycięstwa była znakomita zagrywka. W stolicy gra olsztynian w polu serwisowym nie wyglądała tak dobrze. - W meczu z Lubinem graliśmy na własnej hali. Urania jest miejscem który zdecydowanie nam sprzyja, dzięki codziennym treningom. Grając w Warszawie przez dłuższy czas nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu. Nie potrafiliśmy odrzucić rywali od siatki przez co trudniej było ich powstrzymać w ofensywie. Dopiero w trzecim secie zaczęła funkcjonować nasza zagrywka, którą straszyliśmy Inżynierów – podsumował zawodnik olsztyńskiej drużyny.
* Rozmawiała i opracowała Katarzyna Krajewska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.