PlusLiga | 2016-02-10 20:54:20 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna
Jak przystało na hit 16. kolejki PlusLigi w Rzeszowie nie zabrakło emocji. Po pięciosetowej walce lepsi okazali się bełchatowianie. Mecz lepiej otwarli przyjezdni, którzy wygrali dwa pierwsze sety. Później nastąpiło odrodzenia graczy Asseco Resovii. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala doprowadzili do tie-breaka, jednak nie udało im się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Statuetka MVP powędrowała w ręce Mariusza Wlazłego.
Pierwsze minuty spotkania to wyrównana gra po obu stronach siatki (2:2, 4:4). Jak na razie zespoły dobre akcje przeplatają błędami na zagrywce (5:5). Dwie pomyłki w ataku rzeszowian sprawiają, że bełchatowianie na pierwszej przerwie technicznej prowadzą 6:8. Tuż po powrocie na boisko mistrzowie Polski w ekspresowym tempie odrabiają straty (8:8). Od tego momentu ponownie gra toczy się punkt za punkt (10:10). Błąd w ataku Thomasa Jaeschke'go pozwala PGE Skrze odskoczyć na dwa "oczka" (10:12). Goście w kolejnych minutach seta dzięki przewadze mogą kontrolować sytuację (14:16). Podopieczni trenera Andrzeja Kowala nie zamierzają się łatwo poddać. Kiedy taśmy dotyka Facundo Conte mamy remis 16:16. Od tego momentu kolejny raz zespoły toczą ze sobą zaciętą walkę (20:20). W końcówce, w ważnym momencie ataku nie kończy Dmytro Paszycki, co sprawia, że na tablicy mamy wynik 21:23. O czas prosi trener rzeszowian. Ostatecznie partię atakiem ze skrzydła kończy Conte. Skra wygrywa 22:25.
Drugi seta podobnie jak pierwszy rozpoczyna się od gry punkt za punkt (2:2). Błąd Mariusza Wlazłego wyprowadza Resovię na prowadzenie 4:2. Skuteczna kiwka Bartosza Kurka zwiększa przewagę rzeszowian do trzech "oczek" (8:5). Punktowy serwis Jaeschke'go sprawia, a trener Miguel Angel Falasca prosi o czas (9:5). Kiedy wydawało się, że rzeszowianie mogą spokojnie kontrolować sytuację (12:8) goście zaczęli odrabiać straty (12:11). Mistrzowie Polski szybko pokonują chwilowy kryzys i na drugiej przerwie technicznej prowadzą 16:13. Ta faza seta toczy się pod zdecydowane dyktando gospodarzy (19:14). Niemoc w bełchatowskich szeregach punktową zagrywką przerywa Nicolas Marechal (20:16). W końcówce goście wykorzystując błędy rywali niwelują straty do jednego punktu (21:20). Kolejne akcje to zacięta walka (24:24, 27:27) Ostatecznie wojnę nerwów wygrywają gracze PGE Skry (29:31).
Kolejną odsłonę spotkania od prowadzenia 0:2 rozpoczynają goście. Następne akcje należą jednak do rzeszowian, którzy po skutecznej kontrze Jaeschke'go "odskakują" na dwa oczka (4:2). Jak na razie bardzo dobrze funkcjonuje blok gospodarzy (6:3). As serwisowy Conte i mamy remis 7:7. Kolejny raz w tym meczu zespoły toczą ze sobą zacięty pojedynek (10:10, 12:12). Do drugiej przerwy technicznej żadna z drużyn nie może wyjść na jakiekolwiek prowadzenie (15:15). Dopiero dwie punktowe zagrywki Kurka dają Resovii minimalną przewagę (17:15). Bełchatowianie jednak szybko doprowadzają do wyrównania (17:17). Kiedy set zaczął wkraczać w decydującą fazę gospodarze "uciekają" przeciwnikom (19:17: 23:21). Kolejny raz końcówka okazuje się bardzo emocjonująca (24:24), jednak tym razem rzeszowianie partię rozstrzygają na swoją korzyść (26:24).
Tego seta lepiej rozpoczynają rzeszowianie, jednak ich rywale nie zamierzają łatwo odpuszczać dlatego na tablicy mamy wynik 4:6. As serwisowy Russella Holmes'a i jest remis 6:6. Po przerwie technicznej (7:8) ponownie na prowadzenie wychodzi Skra (8:10). Ich przewaga nie trwa długo, gdyż mistrzowie Polski ekspresowo odrabiają straty (10:10). W kontrze skutecznie Conte, a trener Kowal prosi o czas (10:13). Chwila odpoczynku podziałała mobilizująco na graczy Asseco Resovii (13:13). Nicolas Uriarte punktuje zagrywką i mamy drugą regulaminową przerwę (15:16). Rzeszowianie niesieni dopingiem starają się przedłużyć to spotkanie (18:16, 21:18). Bełchatowianie w końcówce odrabiają straty, doprowadzając tym samym do remisu 22:22. Ostatecznie w tej partii górą mistrzowie Polski, którzy wygrywają 25:23.
Początek tie-breaka układa się po myśli rzeszowian, którzy obejmują prowadzenie 3:0. Kolejny atak Conte i mamy 3:2. Kiedy blokiem powstrzymany zostaje Nikołaj Penczew jest remis 5:5. Julien Lyneel posyła piłkę w aut, czym daje bełchatowianom prowadzenie 6:7. Czas dla trenera Kowala. Po wznowieniu gry nadal toczy się zacięta walka, jednak w lepszej sytuacji są goście (8:11, 11:14). W końcówce mistrzowie Polski niwelują straty do jednego punktu (13:14). Ostatecznie kropkę nad "i" stawiają gracze Skry, którzy wygrywają 13:15, a całe spotkanie 2:3.
Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 (22:25, 29:31, 26:24, 25:23, 13:15)
Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Achrem, Paszycki, Kurek, Jaeschke, Holmes, Ignaczak (libero) oraz Witczak, Penczew, Dryja, Lyneel, Śliwka
PGE Skra Bełchatów: Uriarte, Conte, Lisinac, Wlazły, Marechal, Wrona, Piechocki (libero) oraz Kłos, Marcyniak, Milczarek (libero), Gromadowski, Janusz, Stanković
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.