Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2016-02-02 13:24:22 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Russell Holmes: Wspólnie tworzymy tę drużynę

fot.: Sylwia Kuś

Mistrz kraju z Rzeszowa w rundzie rewanżowej Plusligi nie dał sobie jeszcze urwać ani seta. Również w Lidze Mistrzów nie miał na siebie mocnych. Teraz podopieczni Andrzeja Kowala rozpoczną walkę o utracony przed rokiem Puchar Polski. - Nieważne z kim się zmierzymy, naszym głównym celem jest zwycięstwo w tym turnieju. Na pewno postaramy się przygotować do tej imprezy najlepiej jak potrafimy. Przede wszystkim musimy wejść w tę rywalizację z dobrą postawą - przyznał środkowy Asseco Resovii Rzeszów, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych - Russell Holmes.

W meczu przeciwko BBTS-owi zdobyliście komplet punktów. Było to dla was szybkie zwycięstwo?

Russell Holmes: - Moim zdaniem każdy rozegrany przez nas mecz jest dla nas wyzwaniem. Nasi rywale wywierali na nas presję, szczególnie było to widać w trzeciej partii, jednak my wzmocniliśmy naszą zagrywkę, przy tym nie popełnialiśmy błędów. W trakcie tego spotkania byłem zadowolony z naszej postawy – cały czas walczyliśmy razem o końcowe zwycięstwo.

W pierwszej fazie sezonu przydarzyło wam się kilka przegranych spotkań. Rundę rewanżową rozpoczęliście od pewnych zwycięstw.

- Znaleźliśmy rytm naszej gry jako drużyna. Poza tym „chemia” w zespole jest bardzo dobra. Podoba mi się postawa z jaką wychodzimy na parkiet. Jesteśmy skoncentrowani na naszej grze. Pomogła nam w tym wszystkim na pewno krótka przerwa świąteczna. Po niej wszyscy wróciliśmy z dobrą energią. Teraz każdy nas daje z siebie wszystko w trakcie treningów i na siłowni. To naprawdę fajne uczucie, że wspólnie tworzymy tę drużynę.

Ostatnie dni przyniosły informacje o tym, że Asseco Resovia będzie organizatorem Final Four Ligi Mistrzów. To nakłada dodatkową presję wyniku na drużynie?

- Jeśli klub jest zadowolony, to zawodnicy też są zadowoleni. Nie możemy się już doczekać rozpoczęcia tego turnieju oraz tego, że my - jako zespół - będziemy częścią tego niesamowitego widowiska. Wydaje mi się, że w tym przypadku presja będzie działała na nas tylko i wyłącznie motywująco. Będziemy chcieli wykorzystać szansę jaką otrzymaliśmy, jako gospodarz tej imprezy, aby osiągnąć jak najlepszy dla nas wynik.

Już za kilka dnia rozpoczniecie walkę o Puchar Polski we Wrocławiu. Tam, w ćwierćfinale zmierzycie się z pierwszoligowym zespołem z Katowic.

- Nieważne z kim się zmierzymy, naszym głównym celem jest zwycięstwo w tym turnieju. Na pewno postaramy się przygotować do tej imprezy najlepiej jak potrafimy. Przede wszystkim musimy wejść w tę rywalizację z dobrą postawą.

W półfinale możecie trafić na mocnego przeciwnika, jakim jest PGE Skra Bełchatów.

- Zawsze niesamowicie jest grać przeciwko takiemu rywalowi jak Skra Bełchatów. To naprawdę mocny zespół. Musimy ich szanować i być bardzo skoncentrowani. Jak już mówiłem: nieistotne z jakim rywalem się zmierzymy, czy będzie to drużyna z Katowic czy Bełchatów - my chcemy pokazać naszą najlepsza grę. Przy okazji będzie to dobre widowisko dla wszystkich kibiców.

Reprezentacja Stanów Zjednoczonych jest obecnie jedną z najmocniejszych i najlepszych drużyn na świecie. Pomimo tego nie ma własnej profesjonalnej ligi siatkówki.

- Mam mieszane uczucia co do tego. Z jednej strony, ważnym dla mnie doświadczeniem jest możliwość podróżowania po świecie i poznawania go. To jest jedna z najfajniejszych rzeczy w mojej pracy – możliwość zwiedzania nowych miejsc. Z drugiej strony niesamowitym wyróżnieniem dla mnie byłaby opcja grania w moim własnym kraju. Niewątpliwe dałoby mi to możliwość bycia z moją rodziną, moimi bliskimi oraz moją kulturą. Bardzo cieszyłbym się gdyby w Stanach Zjednoczonych pojawiła się liga, w której mógłbym występować. Jedną z przyczyn jej braku może być niewystarczająca popularność siatkówki wśród kibiców, by przynosiła ona zyski. Pomimo tego z optymizmem patrzę w przyszłość, może kiedyś znajdzie się grupa ludzi, która „popchnie” ten pomysł.

Zawodnicy i trenerzy z USA, są jednymi z najbardziej cienionych profesjonalistów na świecie.

- Z moich obserwacji mogę powiedzieć, że mamy wyjątkowo dobrą kulturę sportową pośród siatkarzy i sztabów szkoleniowych. Kolejnym krokiem w rozwoju siatkówki w Stanach Zjednoczonych jest na pewno jej popularyzacja wśród kibiców. Zawsze mieliśmy świetnych trenerów. Wiele sukcesów jakie osiągnęła reprezentacja narodowa nie wydarzyłoby się gdyby nie ich podejście do szkolenia przyszłych zawodników. Ponadto nasz kraj jest bardzo rozległy i mamy sporo młodych graczy, z których możemy dokonywać wyboru. Podsumowując: to przykre, że do tej pory nie mamy swojej ligi. A cały świat na to czeka.

Ostatnie miesiące w wykonaniu reprezentacji Stanów Zjednoczonych są bardzo owocne. Uzyskaliście awans na Igrzyska Olimpijskie. Jak możesz je podsumować?

- Wydaje mi się, że miniony sezon reprezentacyjnym był naszym najlepszym od 2008, kiedy wygraliśmy Ligę Światową i medal na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. W 2015 roku dobrze pokazaliśmy się we wcześniej wspominanej „Światówce”. Wygraliśmy też Puchar Świata w Japonii, co jest dla nas wielkim dokonaniem. Dzięki temu nie musimy już myśleć o kwalifikacjach olimpijskich, bo bilety do Rio już mamy zapewnione. Teraz możemy skupić się tylko na Igrzyskach i przygotowaniach do nich. Jestem naprawdę dumny z wszystkich, którzy przyczynili się do tego sukcesu - z całego naszego sztabu szkoleniowego, medycznego i samych zawodników, którzy mocno walczyli przez cały ten turniej o końcowe zwycięstwo. To była wymagają rywalizacja, dlatego tym bardziej cieszy nas wygrana.

W swojej karierze miałeś okazję grać w wielu różnych krajach. Gdzie czułeś się najlepiej?

- Wydaje mi się, że w Brazylii i Polsce, ponieważ w tych dwóch krajach kultura gry w siatkówkę jest najlepsza. W tych dwóch ligach czułem się najlepiej. Tutaj, w Polsce, jakość życia jest bardzo dobra. Żyję tutaj z roczną przerwą niemal cztery lata, co jest dla mnie niezwykłym honorem i przywilejem. Byłem i jestem częścią dwóch wspaniałych drużyn: wcześniej - Jastrzębia, a teraz Resovii.

Życie profesjonalnego siatkarza, składa się z wielu wyrzeczeń, tj. rozstania z rodziną. Jak ta sytuacja wygląda w twoim przypadku?

- Mam to szczęście, że moja żona wraz z dziećmi zawsze są ze mną. Na pewno jest to dla nich wszystkich sporym poświęceniem, aby podążać za mną dokoła świata, ponieważ wtedy też opuszczają innych członków naszej rodziny. Jestem bardzo wdzięczny za to wsparcie, które mi ofiarowują. Wiele sukcesów, które osiągnąłem zapisuję właśnie im. Szczególne podziękowania należą się mojej żonie, która zgodziła się na to, aby być ze mną i wspierać mnie w tym, co robię. Moje dzieci tymczasem zyskują możliwość poznawania świata i wielu odmiennych kultur. To dla mnie coś niezwykłego mieć ich zawsze obok siebie. Dla mnie moja rodzina zawsze jest priorytetem, dlatego cieszy mnie, że są ze mną i mnie wspierają. Jestem wielkim szczęściarzem.


* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane