PlusLiga | 2016-01-24 14:44:13 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: plusliga.pl
- Zwycięstwo zawsze smakuje dobrze, nawet jeśli pokonuje się drużynę własnego ojca - powiedział przyjmujący Jastrzębskiego Węgla po wygranym pojedynku z MKS-em Bedzin, którego trenerem od niedawna jest Stelio DeRocco, prywatnie tata Jasona.
Piątkowy pojedynek z MKS-em Będzin był dla pana szczególny, bo zagrał pan przeciw drużynie prowadzonej przez ojca. Było więcej emocji niż zazwyczaj?
JASON DEROCCO:- W pewnym sensie to spotkanie było dla mnie bardziej emocjonalne niż zazwyczaj. Z drugiej strony, do każdej ligowej konfrontacji przygotowuję się tak samo, czyli maksymalnie dobrze. Tak było i tym razem, co mam nadzieję, potwierdziło boisko. Nie wiem jak bym się czuł, gdybyśmy przegrali, ale muszę przyznać, że zwycięstwo zawsze smakuje dobrze, nawet jeśli pokonuje się drużynę własnego ojca.
Naprawdę nie grało się inaczej? Nie zerkał pan częściej w stronę ławki trenerskiej rywali?
- Może faktycznie trochę więcej atencji przykładałem do tego co dzieje się na ławce po przeciwnej stronie siatki, ale bardziej z ciekawości. Przez wiele lat obserwowałem tatę w akcji, głównie jako zawodnika, ale było to bardzo dawno temu. Właściwie wychowałem się w hali sportowej. Nigdy wcześniej natomiast nie graliśmy przeciwko sobie, nigdy też nie spotkaliśmy się w jednej drużynie. Fajnie znów widzieć go w pracy i bardzo się cieszę, że spotkaliśmy się w tej samej lidze. Stoi przed nim dość ciężkie zadanie, bo musi spowodować, że drużyna będzie grać lepiej, a przede wszystkim - wygrywać. To oczywiście długotrwały proces, ale już widać korzystne zmiany w postawie będzinian.
Chciałby pan zagrać w drużynie prowadzonej przez ojca?
- Oczywiście! Kiedy zdecydowałem, że zostanę siatkarzem, to takim pierwszym pomysłem jaki zaświtał mi w głowie było, żeby rozwijać się pod okiem taty. Niestety dla mnie, przez wiele lata trenował zespoły z topowych lig, a ja, początkujący siatkarz nie byłem gotowy na wielkie granie. Potem wyjechał do Dubaju, a ja zostałem w Europie. Ale wciąż myślę o tym, żeby stworzyć coś wspólnie z tatą, na pewno byłoby to ekscytujące doświadczenie.
Ojciec także był przyjmującym. Próbował pan kiedykolwiek porównywać się do niego? Widzi pan jakieś podobieństwa w stylu gry?
- Ja sam nigdy nie dokonywałem takich analiz, ale słyszałem, że tata był silniejszym zawodnikiem, zresztą widać to także po jego sylwetce. Jego głównym atutem było dobre przyjęcie zagrywki, zawsze umiał znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Ja jestem bardziej ofensywnym graczem więc jeśli pewnego dnia ktoś powie, że jestem w ataku lepszy od ojca, będę z tego powodu niezwykle szczęśliwy.
*Autor: Ilona Kobus
**Całość rozmowy na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.