PlusLiga | 2016-01-21 20:42:30 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: inf. własna
Siatkarze z Gdańska w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów grupy F pokonali ekipę z Modeny 3:2. Ciężki pojedynek mają za sobą polscy zawodnicy, jednak dzięki wygranej w tym spotkaniu zyskali oni kolejne ważne punkty i teraz od włoskiej drużyny w ogólnej klasyfikacji dzieli ich zaledwie "oczko".
Pierwszą odsłonę od fenomenalnych zagrywek rozpoczyna Murphy Troy, oddalając rywali od siatki i tym samym utrudnia im wyprowadzenie skutecznych ataków. Kolejne kontry w gdańskiej ekipie także należą do tego zawodnika. Na boisku brakuje w drużynie Lotosu Mateusza Miki, jego koledzy dobrze zastępują młodego przyjmującego i nie mają problemów ze skończeniem piłki. 8:6 widnieje na tablicy punktowej, gdy gospodarze schodzą na przerwę techniczną. Sporo błędów w polu serwisowym zaczęło pojawiać się po regulaminowym czasie, obie drużyny psuły swoje zagrywki, a w konsekwencji gra stała się mniej widowiskowa. Szybko jednak przejezdni wykorzystali zastój rywali i wyszli na prowadzenie po kilku skutecznych atakach ze skrzydła. Gdańszczanie wyrównali stan punktowy, a później wyszli na dwupunktowe prowadzenie zanim zeszli na kolejną przerwę. W zespole przejezdnych trzema świetnymi akcjami popisał się Nemanj Petrić i dopisał do włoskiego konta "oczko" przewagi. Końcówka seta to walka "punkt za punkt", która ostatecznie po kilku kontrach wygrali Polacy po asie serwisowym Miłosza Hebdy.
Wyrównanie drugą partię rozpoczęły obie drużyny. Długie wymiany już na samym początku tej odsłony sprawiły, że można było zaobserwować spore zmęczenie na twarzach polskich zawodników. Włosi posyłali w boisko przeciwników niezwykle ciężkie zagrywki, z którymi gdańszczanie od razu nie mogli sobie poradzić. Po kontrze Earvina N’Gapeth Modena prowadziła 6:3. Żółto-czarni duże problemy mieli z przyjęciem zagrywki, a w konsekwencji również i z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Ich przeciwnicy za to wykorzystywali niemoc Lotosu i zyskali czteropunktową przewagę. Stan ten jednak dla gdańszczan polepszył się, przede wszystkim dzięki dobrej grze Wojciecha Grzyba. Przerwa techniczna co prawda nadal należała do przejezdnych, ale prowadzili już oni tylko dwoma "oczkami". Włoscy zawodnicy powrócili na boisko i dali popis siatkarskich umiejętności, szybko zyskując kolejne punkty. Andrea Anastasi widząc błędy jakie popełniają jego podopieczni zdecydował się na zmianę w swojej ekipie i wprowadził na boisko Sebastiana Schwarza. Mimo dobrej końcówki tego zawodnika, ostatecznie to włoscy siatkarze odnieśli zwycięstwo w tej odsłonie.
Nerwowo w początku trzeciego seta prowadzili grę siatkarze Modeny i Lotosu. Mnóstwo błędów własnych po obu stronach siatki towarzyszyło zawodnikom przy pierwszych piłkach tej partii. Gdańszczanie starali się dorównać rywalom, którzy to po wyjściu na jednopunktowe prowadzenie nie dawali im objąć prowadzenia. Ciężką passę przerwał Schulz i przypisał na konto swojej drużyny cenne ataki. Przed przerwą kontuzji nabawił się Matteo Piano. Udało się gdańszczanom zdobyć kolejno trzy oczka i nieco odpocząć przy tak napędzającym rytmie gry, jaki do tej pory panował na boisku. Modena osłabła i ciężko było im wrócić na właściwy tor, za to podopieczni Anastasiego zyskiwali coraz to więcej piłke po błędach swoich rywali. Nadzieję w serca włoskich zawodników wlał Earvin N’Gapeth, który swoimi zagrywkami mocno utrudnił grę polskiemu zespołowi. Trzy punkty dodane do wyniku przejezdnych nie były dobrą oznaką dla Lotosu. Modena odrobiła straty, doprowadzając do stanu 22:21. Emocje zapewnili kibicom drużyny aż do końca odsłony. Przy grze na przewagi lepsi okazali się zawodnicy z Gdańska i pokonali Modenę 26:24.
Już od pierwszego gwizdka w czwartej partii rozpoczęła się zacięta walka obu zespołów. Lepiej układała się gra po gdańskiej stronie siatki, a do przerwy technicznej to oni byli na prowadzeniu. Nie było łatwo zbudować przewagę zawodnikom Lotosu, cały czas ich rywale doganiali ich stan punktowy, a ostatecznie doprowadzili do remisu,a później również wyszli na prowadzenie. Pewne kontry w wykonaniu Włochy jak i dobra ofensywa miały ogromne znaczenie w pozyskiwaniu punktów do zwycięstwa. Milos Nikić pojawił się na boisku i fenomenalnie wprowadził się do gry i dopisał do włoskiego konta 16-ste "oczko". Po przerwie nadal to Modena dyktowała warunki na boisku. Murphy Troy posłał na zakończenie tej odsłony asa serwisowego, jednak ciąg błędów jakie popełniał jego team, zaprzepaściły szansę wygranej w tej partii. Włosi zablokowali Troy'a i tą akcją wygrali setbola.
Dwie pierwsze akcje po błędach Schulza padły łupem włoskiego zespołu. Na boisku pojawił się Schwarz i od razu pewnie wszedł do gry. Gdańszczanom lekko odskakiwali przejezdni, ale po dwóch skutecznych blokach przewaga Modeny zniwelowała się do dwóch "oczek". Ostre wymiany po obu stronach doprowadzili do równie emocjonującej końcówki w tej odsłonie. Gdy jedna z ekip wychodziła na prowadzenie, zaraz druga doganiała wynik i zyskiwała punkt więcej. Tie-break zakończył się przy stanie 15:13 po autowym ataku Nikicia. Gdańszczanie tym samym wygrali spotkanie 3:2.
Lotos Trefl Gdańsk – DHL Modena 3:2
(25:22, 21:25, 26:24, 22:25, 15:13)
Składy zespołów:
Trefl: Grzyb, Falaschi, Schulz, Gawryszewski, Troy, Hebda, Gacek (libero) oraz Schwarz i Czunkiewicz (libero)
DHL: Rezende, Petrić, N’Gapeth, Piano, Saatkamp, Vettori, Rossini (libero) oraz Nikić, Bossi i Sighinolfi
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.