Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2016-01-18 10:03:36 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Piotr Świniarski: Z każdej porażki wyciągamy wnioski

- Różnic między Młodą Ligą a PlusLigą jest naprawdę dużo. W Młodej Lidze wystarczyło przedstawić naszym chłopakom kierunki ataków i zagrywek zawodników z przeciwnego zespołu. W PlusLidze informacji do przekazania jest znacznie więcej - wyjaśnia w rozmowie z naszym portalem Piotr Świniarski, statystyk Indykpolu AZS Olsztyn. W minioną sobotę olsztynianie zmierzyli się na własnym parkiecie z siatkarzami z Kędzierzyna.

Za wami ligowa konfrontacja z ZAKSĄ zakończona w trzech setach wygraną rywali. Którym z elementów siatkarskiego rzemiosła kędzierzynianie sprawili wam największy kłopot i co zawiodło w waszych szeregach? Czemu przypisałbyś tak szybką porażkę na własnym parkiecie?

Piotr Świniarski: - Kędzierzynianie zagrali bardzo dobre spotkanie. To był pokaz różnicy, jaka dzieli zdecydowanego lidera PlusLigi i drużynę zajmującą szóste miejsce. ZAKSA zdominowała nas praktycznie w każdym elemencie. Dobrze zagrywali, dzięki czemu odrzucali nas od siatki, a zawodnicy, którzy znajdowali się przy siatce, mogli ustawić szczelny blok. Łapali nas wtedy tzw. "czapą", albo grali skutecznym wyblokiem i wyprowadzali kontrataki. My z kolei nie postraszyliśmy rywali zagrywką, a to dlatego, że dobrze, a momentami bardzo dobrze przyjmowali nasze serwisy. Nie było w tym meczu ani jednego asa serwisowego z naszej strony. Benjamin Toniutti miał zatem bardzo komfortową sytuację mając piłkę dograną idealnie na palce. Kibicom siatkarskim nie muszę mówić, że to aktualnie jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy rozgrywający świata, dlatego robił z tymi piłkami co chciał. Walczymy dalej! Z każdej porażki wyciągamy wnioski, a lekcja siatkówki dana nam przez kędzierzynian na pewno zaprocentuje w dalszej części sezonu.

Łuczniczka Bydgoszcz, AZS Politechnika Warszawska, MKS Będzin, BBTS Bielsko-Biała, Lotos Trefl Gdańsk... Żaden z tych zespołów nie znalazł w tym sezonie patentu, by pokonać was w Uranii - sztuka ta udała się dopiero podopiecznym trenera De Giorgiego. W czym - twoim zdaniem - tkwi siła tego zespołu? Jak dotąd, w tegorocznych rozgrywkach ligowych, ZAKSA radzi sobie praktycznie bez zarzutu.

- Mają bardzo dobry skład. To jest prawdziwa mistrzowska mieszanka. Gra tam trzech Mistrzów Świata (Paweł Zatorski, Dawid Konarski i Rafał Buszek) oraz dwóch Mistrzów Europy i zwycięzców Ligi Światowej (Benjamin Toniutti i Kevin Tillie). Jeśli dodamy do tego naprawdę solidnych środkowych, Sama Deroo na przyjęciu oraz atakującego Grzegorza Boćka - powstaje drużyna, którą moim zdaniem niewielu w tym sezonie pokona. Jak można zauważyć po pierwszej rundzie fazy zasadniczej, trener De Giorgi doskonale to wszystko poukładał. To na pewno murowany kandydat do medalu. Nie zdziwię się, jeśli na ich szyjach zawisną te z najcenniejszego kruszcu.

W meczu 12. kolejki zmierzyliście się z innym niezwykle wymagającym i utytułowanym rywalem. Skra - do starcia z wami - poniosła tylko dwie porażki. Jaki był Wasz plan minimum w drodze do Bełchatowa? Jaki wynik braliście "w ciemno" przed meczem?

- Trener Andrea Gardini podkreślał po meczach z Resovią w Rzeszowie i Lotosem Gdańsk w Olsztynie, że zawodnicy są gotowi na stawienie czoła najlepszym zespołom PlusLigi. Dlatego do Bełchatowa jechaliśmy z bardzo bojowym nastawieniem. Wiedzieliśmy, kto będzie stał po drugiej stronie siatki, dlatego cieszylibyśmy się z każdego zdobytego na tym trudnym terenie punktu. Udało się zdobyć trzy, w co jeszcze nie mogę uwierzyć! Chłopaki zagrali naprawdę świetny mecz - myślę, że najlepszy w tym sezonie. Mam nadzieję, że to nie ostatnie zwycięstwo ze Skrą Bełchatów w tym roku!

Gracze Skry popełnili w środę sporo błędów, m.in. w polu serwisowym. Na ile rywal pomógł wam w odniesieniu wspomnianego zwycięstwa, a na ile wygrana z Bełchatowem była skutkiem waszej dobrej postawy? Trzeba przyznać, że świetnie spisywaliście się zarówno w elemencie bloku, jak i w kontrach.

- Skra nigdy nie pomaga rywalom (uśmiech). W spotkaniach PlusLigi nie można liczyć na pomoc rywala, tylko trzeba robić wszystko, żeby zwycięstwo wyszarpać - niezależnie czy po drugiej stronie siatki gra zespół z pierwszego czy czternastego miejsca w ligowej tabeli. Wracając do meczu ze Skrą - "siedziało" u nas przyjęcie. Bełchatowianie musieli coś robić, żeby nam w tym elemencie uprzykrzyć życie. Stąd pewnie spora liczba błędów w zagrywce, AZS natomiast zagrał na pełnej koncentracji i jednocześnie z taką fajną swobodą. Chłopaki cieszyli się grą i to przyniosło zamierzony efekt.

W sztabie Indykpolu AZS zastąpiłeś Krzysztofa Żabińskiego. Pamiętasz dzień, w którym dowiedziałeś się, że to właśnie Tobie powierzono obowiązki scoutmana seniorskiej ekipy olsztynian? Jak odnajdujesz się w tej roli?

- Doskonale pamiętam tamten dzień! Zadzwonił do mnie prezes klubu - Tomasz Jankowski i powiedział, że chce się spotkać i porozmawiać. Myślałem, że rozmowa będzie dotyczyć przedłużenia ze mną współpracy w zespole występującym w Młodej Lidze. Gdy prezes zaproponował mi kontrakt statystyka w pierwszej drużynie... pomyślałem, że się przesłyszałem, że to jakiś żart! Prima Aprilis jednak dawno był za nami, więc o jakichkolwiek "wkrętach" nie było mowy (uśmiech). Negocjacje w gabinecie prezesa nie trwały długo. Podjąłem decyzję praktycznie od razu.

Jakie konkretnie różnice dostrzegasz w pracy statystyka na poziomie Młodej Ligi i PlusLigi? Jak pracowało ci się z Maciejem Rejznerem, a jak - obecnie - z Andreą Gardinim?

- Z Maciejem Rejznerem pracowało mi się doskonale. Parę ładnych lat temu to właśnie on nauczył mnie gry w siatkówkę, a do łatwych uczniów nie należałem (uśmiech). Jestem mu za bardzo wdzięczny. Po jakimś czasie nasze drogi ponownie się zeszły, tym razem już na ławce trenerskiej. Po ostatnim sezonie Młodej Ligi zdałem sobie sprawę, że przez dwa lata naszej współpracy ani razu nie podnieśliśmy na siebie głosu! Mam nadzieję, że w tym sezonie Indykpol AZS Olsztyn wywalczy w końcu upragniony medal w Młodej Lidze. Z Andreą Gardinim również współpracuje mi się bardzo dobrze. Już na pierwszym spotkaniu z zespołem zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Dzięki niemu mogę się dowiedzieć wielu rzeczy o siatkówce, o których nie miałem wcześniej pojęcia. Natomiast różnic między Młodą Ligą a PlusLigą jest naprawdę dużo. W Młodej Lidze wystarczyło przedstawić naszym chłopakom kierunki ataków i zagrywek zawodników z przeciwnego zespołu. W PlusLidze informacji do przekazania jest znacznie więcej. Praktycznie każdy element siatkarskiego rzemiosła przeciwnika jest przez sztab szkoleniowy "prześwietlany" i te informacje, które udało nam się wyłapać, podajemy naszym zawodnikom. Nie tylko w postaci graficznej, ale także filmowej, czego w Młodej Lidze nie praktykowaliśmy, bo nie mieliśmy odpowiedniego programu komputerowego. Myślę, że różnice w pracy statystyka w Młodej Lidze i PlusLidze można porównać do tej, jaką dostrzega zawodnik, który skończył wiek juniora i wchodzi do siatkówki seniorskiej.

Po dotychczasowych kolejkach fazy zasadniczej Indykpol AZS Olsztyn zajmuje ósme miejsce. Na jaką końcową lokatę w sezonie 2015/2016 stać w twojej opinii wasz zespół? Co podpowiada ci rozum, a co serce olsztyńskiego kibica?

- Na pewno stać nas na zajęcie lepszego miejsca w PlusLidze niż w ubiegłym sezonie i taki właśnie cel mamy na tegoroczne rozgrywki (rozgrywki 2014/2015 Indykpol AZS Olsztyn zakończył ostatecznie na dziesiątej lokacie - przypis red.). Patrząc na zespół jakim dysponujemy, moim zdaniem możemy zająć miejsce w górnej połowie tabeli na koniec sezonu oraz na sprawienie jeszcze kilku niespodzianek w rundzie zasadniczej! To podpowiada mi rozum. A serce? Powiem po ostatnim meczu sezonu (uśmiech).


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane