PlusLiga | 2016-01-16 20:06:13 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Po przegranym na własnym terenie meczu, siatkarze z Bełchatowa wyruszyli do Bielska-Białej, aby tam się zmierzyć z miejscowym klubem. W hali Pod Dębowcem, zaciętą rywalizację obydwu ekip śledziło ponad trzy tysiące kibiców. Po 120 minutach spotkania i czterech odsłonach, zwycięstwo za komplet punktów na swoim koncie zapisali zawodnicy PGE Skry. Najlepszym zawodnikiem meczu uznano rozgrywającego gości - Nicolasa Uriarte. Najlepiej punktującymi siatkarzami tego starcia zostali Bartosz Janeczek oraz Mariusz Wlazły, którzy zdobyli po 15 "oczek".
Od serwisu bezpośrednio w siatkę w wykonaniu Marcina Wiki rozpoczął się mecz w hali Pod Dębowcem (0:1), po czym do wyrównania doprowadził Bartosz Janeczek (1:1). Następnie atak w siatkę w kontrze po stronie BBTS-u dał dwupunktowe prowadzenie gościom (3:5). Siatkarski gwoźdź w wykonaniu Facundo Conte sprowadził obydwie ekipy na pierwszą przerwę techniczną (6:8). Gdy przewaga przyjezdnych wzrosła do czterech "oczek" (6:10), o przerwę na żądanie poprosił trener Stelmach. Po chwili punktowym atakiem popisał się Srećko Lisinac (7:12), a w kontrze równie skutecznie na parkiecie zaprezentował się Bartłomiej Krulicki (10:13). Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie wypracowali już pięć "oczek" przewagi (11:16). W kolejnych akcjach zespół gości budował swoją przewagę, dzięki czemu inauguracyjna partia meczu padła ich łupem (19:25).
Asem serwisowym zameldował się w drugim secie Nicolas Uriarte (0:1). Do wyrównania doprowadził Marcin Wika (1:1). W kolejnej akcji bielszczanie wyszli na dwupunktową przewagę (5:3). Gdy dystans między dwoma ekipami wzrósł do trzech "oczek" o przerwę na żądanie poprosił trener Falasca (6:3). Na drugiej przerwie technicznej za sprawą ataku Bartłomieja Krulickiego siatkarze gospodarzy uzyskali cztery "oczka" przewagi (8:4). Po przerwie skutecznie ze skrzydła zaatakował Facundo Conte (8:6), a Mateusz Sacharewicz popisał się skuteczną kiwką na siatce (11:8). Wkrótce serbski środkowy broniący barw Bełchatowa, dodał punkt do dorobku swojej drużyny (13:10). Błąd w polu serwisowym w wykonaniu Nicolasa Marechala sprowadził obydwie ekipy na drugą przerwę techniczną (16:13). Przy zagrywce Karola Kłosa bełchatowianie odrobili straty, a na tablicy wyników zagościł remis (16:16). W kolejnych akcjach trwała wymiana punkt za punkt (18:18). Gdy Srećko Lisinac popisał się punktem bezpośrednio z zagrywki, o czas poprosił Krzysztof Stelmach (19:20). Po wideoweryfikacji serwisu Mariusza Wlazłego na tablicy wyników pojawiło się dwupunktowe prowadzenie gości (20:22). Gdy Wlazły dodał kolejnego asa serwisowego, o przerwę na żądanie poprosił szkoleniowiec gospodarzy (20:23). Po akcji pełnej obron z jednej i drugiej strony, piłkę setową uzyskali bełchatowianie (20:24). Błąd środkowego BBTS-u zakończył drugi set (21:25).
Na początku trzeciej partii dwa punkty przewagi uzyskali siatkarze gospodarzy (2:0), po czym "oczko" z piłki przechodzącej dodał Bartłomiej Krulicki (4:1). Następnie o przerwę na żądanie poprosił trener Miguel Falasca (5:1). Błąd w polu serwisowym w wykonaniu Mariusza Wlazłego sprowadził obydwie ekipy na pierwszą przerwę techniczną (8:5). Następnie kiwką z piłki przechodzącej popisał Nicolas Uriarte (8:6). Po chwili w kontrze mocny atak pokazał Bartosz Janeczek (10:7), a potrójny blok bielszczan zatrzymał na siatce atak atakującego Skry (13:9). Analogicznie jak w pierwszym secie, gospodarze uzyskali przewagę pięciu "oczek" na drugim czasie (16:11). Piłkę w siatkę ze środka, z drugiej linii, ulokował Facundo Conte (17:11). Tym samym o przerwę poprosił Miguel Falsaca (17:12). Gdy w polu serwisowym pojawił się Karol Kłos o czas poprosił trener Stelmach (19:15). Niebawem zatrzymany na siatce został Bartosz Janeczek (19:16). Następnie, w kolejnej akcji, autowy atak bez dotknięcia piłki w bloku, dał punkt bełchatowianom. O przerwę poprosił szkoleniowiec gospodarzy (23:21). As serwisowy Sergieja Kapelusa sprowadził obydwie ekipy na czwartą partię (25:22).
Kolejna odsłona meczu lepiej rozpoczęła się dla drożyny z Bełchatowa (1:3), jednak do wyrównania doprowadzili bielszczanie (3:3). W kolejnych akcjach gospodarze wypracowali trzypunktową przewagę (8:5). Po pierwszej przerwie technicznej zawodnicy BBTS-u punktowali swoich rywali, którzy popełniali błędy własne (13:8). Następnie trener przyjezdnych poprosił o czas. Po przerwie przyjezdni zaczęli odrabiać straty (13:11). Na parkiecie po stronie miejscowych pojawił się Kamil Kwasowski. Po chwili punkt dla swojej drużyny zdobył Siergiej Kapelus (15:12). Ten sam zawodnik sprowadził obydwie drużyny na drugą przerwę techniczną (16:13). Po czasie z przewagi gospodarzy został zaledwie jeden punkt (16:15). Po chwili spędzonej z trenerem obydwie ekipy wróciły na parkiet. Następnie Mariusz Wlazły w kontrze zdobył punkt na miarę remisu (16:16). As serwisowy Nicolasa Uriarte dał prowadzenie przyjezdnym (18:19). W końcówce podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca, z determinacją punktowali miejscową ekipę (19:23). O przerwę na żądanie poprosił Krzysztof Stelmach. Błąd w polu serwisowym popełniony przez Kwasowskiego dał bełchatowianom pierwszą piłkę meczową (20:24), która obronił Bartosz Janeczek (21:24). Z kolei Karol Kłos zakończył mecz (21:25).
BBTS Bielsko-Biała - PGE Skra Bełchatów 1:3 (19:25, 21:25, 25:22, 21:25)
Składy zespołów:
BBTS Bielsko-Biała: Lisinac, Wlazly, Klos, Conte, Marechal, Piechocki (L) oraz Gromadowski, Janusz, Rodriguez, Stanković
PGE Skra Belchatów: Krulicki, Pilarz, Uriarte, Janeczek, Wika, Kapelus, Sacharewicz, Koziura (L) oraz Neroj, Kwasowski, Bogdan.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.