PlusLiga | 2016-01-16 17:26:35 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: inf. własna
Drużyna Asseco Resovii Rzeszów w sobotnim spotkaniu PlusLigi podejmowała na własnym parkiecie ekipę z Gdańska. Spotkanie po trzech odsłonach wyłoniło zwycięzcę tego pojedynku, a punkty powędrowały do Mistrzów Polski z Rzeszowa. Druga odsłona w wykonaniu obu zespołów należała do niezwykle widowiskowych i zakończyła się grą na przewagi. Najwięcej "oczek" zdobyli Jaeschke oraz Lyneel.
Mecz rozpoczyna się bardzo wyrównanie, obie ekipy walczą punkt za punkt i nie pozwalają na stworzenie przewagi rywalom. Świetnie prosperuje rzeszowski blok, akcje na siatce dają "oczko" gospodarzom. W drużynie gości w dzisiejszym spotkaniu zabrakło Mateusza Miki oraz Sebastiana Schwarza, ich miejsce zastąpili równie skuteczni siatkarze i to właśnie dzięki nim teraz gdańszczanie kończą akcję za akcją. Po przerwie technicznej rzeszowianie wracają na parkiet z naładowanymi akumulatorami i ciągną grę na nich przez długi czas. Udaje się im wypracować sporą przewagę (11:6), która może być kłopotliwa do odrobienia dla gości. Błędy w ekipie przejezdnych zaczęły jeszcze bardziej motywować Rzeszów do walki. Po kolejnych dwóch "oczkach" przypisanych do konta gospodarzy, nastąpiło załamanie w ekipie z Podkarpacia i momentalnie wykorzystał to Lotos. Po zagrywce Damiana Schulza błyskawicznie odrobili straty punktowe, co więcej doprowadzili do wyniku 24:22. W rzeszowskim teamie pojawił się na boisku Julien Lyneel i to on wpisał na swoje konto ostatni punkt dla gospodarzy w tej partii.
Druga odsłona rozpoczęła się podobnie wyrównaną walką po obu stronach siatki. Gdy jedna z ekip zaczęła wychodzić na prowadzenie, momentalnie druga ją doganiała i wyprowadzała swoją przewagę. Damian Schulz przypisał na swoje konto kilka cennych "oczek", świetnie spisując się w ataku. Niedokładne przyjęcie z kolei w ekipie gdańszczan skutkowało mniej widowiskowym atakiem, udawało się jednak drużynie Lotosu kończyć także trudne piłki. Gdy na zagrywce pojawił się Lukasa Tichacka gospodarze zaczęli zyskiwać więcej punktów i wyjść na dwupunktową przewagę. Murphy Troy wyrównał szybko ten wynik, a dwa ataki z rzędu tego siatkarza dały remis po 19. Znowu mieliśmy do czynienia z grą punkt za punkt, która miała miejsca do końca tej partii. Rozstrzygnęła się ona dopiero grą na przewagi, kiedy to dwa "oczka" zdobyli siatkarze Rzeszowa blokiem. Końcówka bardzo emocjonująca dała już 2 sety wygrane dla ekipy Andrzeja Kowala.
Szybko w trzeciej partii na prowadzenie wyszli gospodarze, gdzie po nieskończonej akcji i błędzie Damiana Schulza prowadzili już 2:0. Powtórzyła się historia z seta poprzedniego i wyrównania wyniku dokonał Murphy Troy. Na przerwę techniczną schodziła Resovia z jednopunktowym prowadzeniem po asie serwisowym Dmytra Paszyckiego. Po czasie zdecydowanie lepiej gra układała się po stronie siatki gospodarzy, łatwiej przychodziło im wyprowadzenie skutecznego ataku, jak i gra w polu obrony. Gdy rzeszowianie zablokowali Miłosza Hebdę prowadzili już czterema punktami. Druga przerwa także należała do ekipy Andrzeja Kowala, Juliena Lyneela dał 16-sty punkt swojej drużynie i zapisał na jej koncie czteropunktowe prowadzenie. Ciężko było gdańszczanom odrobić straty, mimo usilnych chęci predyspozycja Mistrzów Polski była dzisiaj niezwykle dobra i nie pozwalali sobie na dużą ilość błędów. Te za to w dużej ilości pojawiały się u podopiecznych Andrei Anastasiego. Spotkanie przy stanie 24:20 zakończył Dominik Witczak skutecznym atakiem . Rzeszów zatem po trzech odsłonach pokonał przejezdnych i zyskał kolejne punkty do ogólnej tabeli.
Resovia Rzeszów – Trefl Gdańsk 3:0
(25:22, 28:26, 25:20)
Składy zespołów:
Resovia: Jaeschke, Tichacek, Dryja, Achrem, Pashytskyy, Witczak, Ignaczak (libero) oraz Lyneel, Perłowski, Śliwka
Trefl: Grzyb, Falaschi, Troy, Ratajczak, Hebda, Dębski, Gacek (libero) oraz Schulz, Gawryszewski, Czunkiewicz
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.