Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2015-11-24 12:08:05 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl

Michał Kamiński: Decyzję podjąłem w pięć minut

Fot.: Anna Gumowska

Michał Kamiński w swojej karierze bronił barw klubów z Polski, Francji, a ostatnio Grecji. Po roku przerwy wrócił do PlusLigi i jak sam przyznaje nie zastanawiał się długo nad powrotem do kraju. - Decyzję o grze w kraju i MKS Będzin podjąłem w ciągu pięciu minut.

W piątek odnieśliście pierwsze zwycięstwo w sezonie. Wygrana cieszy chyba podwójnie, bo nie byliście faworytem w spotkaniu z AZS Politechniką Warszawską?

Michał Kamiński:
To prawda. Najbliżej odniesienia zwycięstwa byliśmy w pierwszym meczu w sezonie, ale to spotkanie zakończyło się naszą porażką 2:3. Oczywiście zdobyliśmy punkt i cieszyliśmy się z tego, ale potrzebowaliśmy tego jednego wygranego meczu, który da nam poczucie satysfakcji z pracy, którą wykonujemy przez cały tydzień. W piątek w końcu to się udało zrobić. Podeszliśmy do tego meczu maksymalnie skoncentrowani. Do tego zagraliśmy odważnie i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa i trzech punktów.

Przeciwnicy chyba niczym was nie zaskoczyli? Wręcz przeciwnie, to wy ich zaskoczyliście, kiedy na pozycji libero wyszedł Jakub Peszko zamiast Bartosza Kaczmarka.

- Dyktowaliśmy warunki gry praktycznie przez cały mecz. Myślę, że sam wynik świadczy o tym, że niczym nas nie zaskoczyli. Trzeba jednak pamiętać, że są takie dni i mecze, kiedy gra po prostu się nie układa. Może przeciwnikom grało się trudniej w naszej hali. Jest ona dość specyficzna. Niemniej jestem przekonany o tym, że jeżeli pojedziemy do Warszawy to tam nie będzie już tak łatwo. Natomiast Jakubowi Peszko należą się wielkie brawa za to, co pokazał w piątek. Jako libero przyjmował świetnie.

Podsumowując piątkowy mecz okazało się, że kluczem do sukcesu okazała się zagrywka float, a nie mocny odrzucający od siatki serwis. Nawet pan w czasie spotkania zrezygnował z mocnej zagrywki.

- Na początku meczu miałem problem, żeby wykonać dobrą, mocną zagrywkę. Muszę przyznać, że ten element nie był moją najmocniejszą stroną. W tej sytuacji stwierdziłem, że nie ma sensu, tak dalej wykonywać serwisu. Jak to mówią, głową muru nie przebijesz. Dlatego zacząłem zagrywać podobnie jak koledzy floata. Starałem się jak najbardziej utrudnić grę przeciwnikom i rzeczywiście tak jak pani zauważyła, ten rodzaj zagrywki przyniósł nam więcej korzyści, niż mocny serwis.


*więcej na plusliga.pl
**Rozmawiała Katarzyna Porębska, plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane