Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2015-11-06 11:50:23 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: jastrzebskiwegiel.pl

Leszek Dejewski: Olsztyn to uznana marka

Fot.: Sylwia Kuś

Leszek Dejewski, drugi trener Jastrzębskiego Węgla, człowiek związany z klubem od ponad 30 lat charakteryzuje najbliższego rywala w Pluslidze, Indykpol AZS Olsztyn.

Leszek Dejewski (II trener Jastrzębskiego Węgla):

- AZS Olsztyn to uznana marka w Polsce i tak jest gdzieś od lat 70-tych. Co prawda w ostatnich latach w ligowej tabeli może tego nie widać, a olsztynianie praktycznie po każdym sezonie mocno zmieniają skład. Co roku przed sezonem są tam duże apatyty na sukces, a nie zawsze im to wychodzi. Od ładnych kilku sezonów nie zdobyli medalu.

Najważniejsze moje wspomnienie związane z rywalizacją z olsztyńskim klubem to oczywiście zdobycie złotego medalu mistrzostw Polski, po zwycięstwie w trzecim meczu play off 3:2 w Olsztynie. Cały czas dążymy do tego, by powtórzyć tamto osiągnięcie, ale sztuka ta nam się jakoś nie udaje. Myślę, że jeszcze trochę musimy poczekać.

Jeśli chodzi o to spotkanie rozstrzygające o mistrzostwie kraju w sezonie 2003/2004, to był to chyba jeden z najtrudniejszych meczów w mojej karierze i chyba również w historii klubu. Pierwsze dwa mecze u siebie [w rywalizacji do trzech zwycięstw – przyp. red.] wygraliśmy 3:0 i 3:1. Olsztyn w tym czasie mocno „krwawił”, Paweł Papke był schorowany, ale grał we wszystkich trzech meczach. Radość po tym złotym medalu była ogromna. Z ciekawostek, to przypomnę, że najlepszy wówczas zawodnik ligi, Piotrek Gabrych, na którego liczyliśmy szczególnie, w tie-break’u skończył tylko jedną piłkę. Okazało się, że tą ostatnią! Najważniejszą! Trener Igor Prielożny „zrobił” z nas wtedy bardzo dobry zespół. Nie było wielkich gwiazd, ale wygrywaliśmy ze wszystkimi. I konsekwencją tego było właśnie mistrzostwo Polski. Na pewno był to największy sukces w historii klubu. Generalnie rzecz biorąc Olsztyn był dla nas „wdzięcznym” rywalem, z którym zawsze bardzo dobrze nam się grało.
Kolejna ciekawa historia związana z AZS? W jednym z sezonów jechaliśmy na wyjazd do Olsztyna. AZS był wtedy bardzo silnym zespołem. Po drodze mieliśmy zabrać z Sosnowca pięciu-sześciu kadrowiczów z olsztyńskiego klubu, którzy byli w tym czasie na konsultacji. Były to mocne siatkarskie nazwiska, jak: Urbanowicz, Roman, Szyszko, Wiśniewski. Ta sytuacja miała miejsce w grudniu. My tydzień wcześniej przegraliśmy z najsłabszym zespołem w lidze Kazimierzem Płomieniem Sosnowiec. I oni już w autokarze zaczęli nam dokuczać, że „jesteśmy Mikołajami i rozdajemy prezenty”. Chyba ich tym faktem tak mocno rozluźniliśmy, że nas zlekceważyli i później w meczu ich ograliśmy. A tak jak mówię, Olsztyn to wtedy była potęga złożona praktycznie z samych reprezentantów kraju.

Pamiętam też, jak w innym sezonie jechaliśmy na mecz do Olsztyna, a ich trenerem był nasz wcześniejszy szkoleniowiec Marek Kotulski. Tuż przy wjeździe do miasta w lokalnym radiu usłyszeliśmy jego wypowiedź, w której mówił, że zna nas jak „łyse konie”, on ma nas rozpisanych i przyjeżdżamy praktycznie po porażkę. Tak nas to rozzłościło, że wygraliśmy z nimi dwa razy. Też dało nam to dużo satysfakcji, bo nie powinno się tak mówić.

Dzisiejszy zespół AZS? Wybijającym graczem jest Bartosz Bednorz, młody chłopak dysponujący dobrym atakiem i blokiem. To przyszłość polskiej siatkówki. Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o Pawle Woickim, który znacząco zmienił oblicze tej drużyny. Rozgrywający AZS gra bardzo szybko i rywale mają z tym kłopot. W pierwszym meczu pokazali się z dobrej strony, tak więc trzeba będzie walczyć o każdy set, o każdy punkt.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane