Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2015-10-29 17:29:16 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: plusliga.pl

Mateusz Mika: Musimy odnaleźć ducha drużyny

Fot.: Magdalena Kudzia

Przyjmujący LOTOSU Trefla Gdańsk i reprezentacji Polski opowiada o tym, czego spodziewa się po nowych rozgrywkach PlusLigi. – Szykuje się najcięższy sezon pod względem psychicznym, fizycznym i logistycznym, jaki ja osobiście miałem. Cóż, nie będzie to łatwe, ale każdy z nas wierzy, że na końcu jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik. Wszyscy tak w Gdańsku myślimy – podkreśla Mateusz Mika, który w meczu o Superpuchar 2015 w piłce siatkowej mężczyzn poprowadził swój zespół do wygranej i został wybrany na najlepszego gracza.

Pamiętam, jak cieszył się pan, że może wreszcie regularnie grać w siatkówkę, bez stania w kwadracie dla rezerwowych. Czy po ostatnich szalonych, pełnych grania miesiącach nadal ma pan taką ochotę na grę, jak wcześniej?

Mateusz Mika:
- Nie obraziłbym się, gdybym miał taką możliwość, że wyjadę na tydzień czy dwa na wakacje lub zwyczajnie odpocznę. Ale nie jest też tak, że siatkówka mi zbrzydła. Pomogła mi zmiana środowiska kadrowego na klubowe, na Gdańsk. To było dla mnie ważne, bo czasem warto zmienić ludzi i otoczenie. Jest mi też łatwiej, bo nie muszę już wstawać o konkretnej godzinie, jeść każdego posiłku z drużyną, w określonych miejscach. Mogę, oczywiście jeśli nie jesteśmy z LOTOSEM poza Gdańskiem, po prostu coś sobie porobić. Wiecie jakie to fajne?

Wszyscy kadrowicze, nie tylko z Polski muszą się natychmiast przestawić na grę w klubie, znaleźć nową motywację. To trudne?

-
Łatwe nie jest, ale pomogła zmiana otoczenia. Widzę nowe cele i chciałbym z drużyną z Gdańska po nie sięgać, dać jej jak najwięcej. Czeka nas mnóstwo walki i to w każdym ligowym meczu, bo po zmianie systemu nie ma przebacz. Bardzo chcę wygrywać i dopóki będę w pełni sił, sprawny i nie będzie mi dolegało nic poważnego – to będę chciał ciągle grać.

Da się zapomnieć o tym, że wprawdzie teraz czas na PlusLigę, Ligę Mistrzów, jednak już w styczniu znowu ruszy walka o bilety do Rio de Janeiro?

-
Staram się nie pamiętać o sezonie kadrowym, lecz nie da się do końca zapomnieć. Wiadomo, że każdy z nas analizuje różne mecze, wydarzenia. Uważam, że nie ma czego wspominać, bo nie są to miłe wspomnienia. Praktycznie spędziliśmy ze sobą sześć miesięcy, to w mojej krótkiej karierze był najdłuższe sezon kadrowy, a faktycznie niczego nie wygraliśmy. Gdyby chcieć się przyglądać temu sezonowi, to o jego losach zdecydowały dwie akcje w Lidze Światowej w starciu z Francją, potem w Japonii jeden mecz z Włochami, przegrany 1:3. Zostaliśmy bez kwalifikacji olimpijskiej. Co do mistrzostw Europy to trzeba przyznać, że trochę już w nich dogorywaliśmy. To był frustrujący sezon. Mieliśmy w sobie dużo pokory, zaangażowania, sporo pracy zostawiliśmy nie tylko w trakcie meczów, ale i na treningach, niestety nie udało nam się osiągnąć żadnego z celów. Można jednak patrzeć na całą sytuację w różny sposób.


* rozmawiał Kamil Składowski
** cały artykuł dostępny na plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane