PlusLiga | 2015-10-17 14:04:46 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
- Zresztą każdy człowiek, kiedy jest ciężko kształtuje swój charakter. Kiedy jest dobrze to nic nie trzeba robić, tylko cieszyć się tym i chłonąć atmosferę szczęścia. Gdy jest ciężko, wtedy trzeba działać i wtedy poznaje się charakter człowieka - mówi środkowy ekipy z Bełćhatowa, Andrzej Wrona.
W reprezentacji Polski rozegrał pan do tej pory trzydzieści siedem meczów, w tym ten jeden najważniejszy – przeciwko reprezentacji Brazylii w finale mundialu. Jak złoto mistrzostwświata zmieniło Andrzeja Wronę?
Andrzej Wrona: - Nie wiem, czy prywatnie jakkolwiek mnie zmieniło, ale na pewno zmieniło moje życie sportowe. Może dodało trochę więcej pewności siebie, bo zawsze kiedy spełnia się swoje marzenia, to człowiek staje się odważniejszy i weselszy. Kiedy spełnia się te największe i najważniejsze cele to żyje się o wiele przyjemniej. Myślę, że od tamtej chwili jestem szczęśliwszym człowiekiem i szczęśliwszym sportowcem.
Po finale w katowickim Spodku wasza popularność niemal eksplodowała…
- Tak, nasza popularność na pewno wzrosła, bo finał mistrzostw świata oglądał co drugi Polak. Ludzie nas rozpoznają, dodatkowo dochodzą kolejne projekty w których się pojawiamy, więc w telewizji jest nas coraz więcej i rzeczywiście jesteśmy kojarzeni. Tak naprawdę, gdzie nie pojedziemy to ktoś nas rozpoznaje, prosi o autograf czy zdjęcie i to jest fajne.
Często po meczach zostaje pan z kibicami i jes dla nich dostępny. Kibice są chyba ważną częścią pańskiego życia?
- Kibice są dla mnie bardzo ważni, bo są głównymi odbiorcami tego, co robię. Nasza gra nie miałaby sensu gdybyśmy grali przy pustych trybunach, dla czterech sponsorów. Mecz byłby odarty z całej magii widowiska, jaką dzięki kibicom zyskuje. Robimy to dla nich i to im chcemy dawać radość. Oczywiście, że nam też jest miło kiedy wygrywamy mecze, ale to kibice płacą za bilety, za karnety, oglądają nas w telewizji, a kiedy gramy w innych strefach czasowych, zarywają noce. Jesteśmy im winni te emocje i myślę, że wzajemnie napędzamy się do działania. Kiedy kibic idzie do pracy, po naszym spektakularnym zwycięstwie na pewno nie jest to dla niego zwykły szary dzień. Tak samo my, kiedy gramy przy pełnej hali, gdzie dopingują nas tysiące, to czujemy się dużo lepiej.
*więcej na:plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.