Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2015-07-12 15:38:38 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: Lotos Trefl Gdańsk

Karol Behrendt: Na razie trudno mi to sobie wyobrazić

Karol Behrendt jest wychowankiem LOTOSU Trefla, który w gdańskim klubie występował od młodzika, a w przyszłym sezonie zasili pierwszy zespół żółto-czarnych. Z 20-letnim środkowym rozmawiamy m.in. o początkach jego kariery, wypożyczeniu do Kęt i planach na najbliższe rozgrywki.

Kiedy ogłaszony został twój transfer, nie było wiadomo, czy użyć słowa „wraca” czy raczej „przechodzi”. Z jednej strony bowiem znów jesteś w klubie, który reprezentowałeś od początku swojej przygody z siatkówką, ale trafiasz do zespołu seniorów, z którym nie miałeś dotąd do czynienia.

Karol Behrendt: - Chyba jednak „przechodzę”. Pierwsza drużyna, PlusLiga – to jest zupełnie inny poziom. Do tej pory grałem w grupach młodzieżowych, w Młodej Lidze, później w pierwszej lidze, teraz idę do góry. Nawet jeśli nie będę miał zbyt wielu szans na grę, to jest to dla mnie okazja do nabycia doświadczenia. Jeśli dostanę szansę, postaram się ją wykorzystać.

Jesteś kolejnym graczem pierwszego zespołu LOTOSU Trefla, który trafił do PlusLigi po wypożyczeniu do klubu pierwszoligowego. Czy poleciłbyś taką drogę innym młodym graczom?

- Tak. Dzięki temu można się ograć, ale też wyjechać, pobyć trochę samemu, z dala od rodziny, można nauczyć się życia. Przede wszystkim chodzi jednak o doświadczenie. To, które nabyłem podczas pobytu w Kętach, jest głównym atutem tego rocznego wypożyczenia.

W których rozgrywkach grało ci się lepiej – w pierwszej, czy w Młodej Lidze?

- Jeśli chodzi o poziom, to w pierwszej, ale pod względem atmosfery stawiam zdecydowanie na Młodą Ligę.

Nie bałeś się wyjechać na drugi koniec Polski? Miałeś tylko 19 lat, a całą wcześniejszą karierę spędziłeś w Gdańsku.

- Bałem się, to oczywiste. Wolałem zostać w Gdańsku, gdzie mam całą rodzinę i bliskich, jednak wspólnie podjęliśmy decyzję, że lepiej dla mojego rozwoju będzie, jeżeli wyjadę, nabędę doświadczenia i być może wrócę za rok. Tak też się stało i bardzo się z tego cieszę. W żadnym wypadku nie żałuję wypożyczenia do Kęczanina.

Jako drużyna w Kętach nie osiągnęliście spektakularnego wyniku. Czy ty w ciągu tego roku zrealizowałeś swoje cele jako siatkarz?

- To prawda, nasz wynik nie był zadowalający. Liczyliśmy, że zagramy się w play-offach, jednak sezon nie potoczył się po naszej myśli i nie znaleźliśmy się w ósemce. Wynik Kęt jednak mi nie przeszkadzał, dobrze czułem się w tej drużynie i cieszę się, że tam grałem. Przez cały sezon występowałem w pierwszej szóstce i ze swojej perspektywy mogę uznać ten okres za udany.

Razem z tobą w Kęczaninie występował Bartosz Pietruczuk. On zdecydował się na kolejne wypożyczenie do pierwszej ligi i w kolejnych rozgrywkach będzie grał w Espadonie Szczecin. Ty już czujesz, że nadszedł twój czas na grę w PlusLidze i… Lidze Mistrzów?

- (śmiech) Nie patrzę na to w ten sposób. Przede wszystkim zależało mi na tym, by wrócić do rodzinnego miasta i trenować z Andreą Anastasim. Podobno zajęcia pod jego okiem są wspaniałe i będę mógł dzięki niemu znacznie podnieść swoje umiejętności.

Podkreślasz, że Gdańsk to twoje rodzinne miasto i jesteś z nim związany, ale urodziłeś się w Chojnicach. Kiedy się przeniosłeś i gdzie rozpoczęła się twoja przygoda z siatkówką?

- Z Chojnic do Gdańska przeprowadziłem się już bodaj w wieku trzech lat. W podstawówce byłem najwyższy w całej szkole i trener Ryszard Mikołajewski namówił mnie, bym spróbował swoich sił w siatkówce. Na zawodach międzyszkolnych wypatrzył mnie z kolei Edward Pawlun, który zachęcił mnie, bym poszedł do gdańskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego i tym samym stał się graczem Trefla.

*więcej na: sport.trefl.com/siatkowka

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane