PlusLiga | 2015-02-07 10:58:35 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
Michał Bąkiewicz wraca do Energii, ale tym razem w innej roli. Dziś poprowadzi AZS Częstochowę w ligowym pojedynku z mistrzem Polski w ramach 24. kolejki PlusLigi. Dla PGE Skry będzie to ostatni test przed pierwszym meczu z Cucine Lube Treia w play-offach Ligi Mistrzów.
Nie ma wątpliwości, że kibice PGE Skry żyją już pojedynkiem z Włochami. Ale na przystanku w drodze do kolejnego meczu w Lidze Mistrzów stoi jeszcze Częstochowa. Obie drużyny dzieli w tabeli prawdziwa przepaść. Bełchatowianie wygrali w tym roku wszystkie spotkania, a ich najbliższy rywal gra w kratkę. Potrafi jednak postraszyć, i to tych najlepszych. Trzy tygodnie temu wywieźli komplet punktów z Gdańska. Podopiecznych Michała Bąkiewicza nie można więc absolutnie lekceważyć. - Wygrali z nimi w lepszym stosunku niż my w środę. Może to być jeszcze trudniejsze spotkanie niż to w Gdańsku - ostrzega Andrzej Wrona.
- Wiadomo, że jesteśmy faworytem tego meczu, ale dla nas nie jest to najważniejsze. Chcemy zagrać dobry mecz i kontynuować zwycięską passę. Myślimy tylko o Częstochowie. PlusLiga i Liga Mistrzów to dwie różne sprawy. Wynik w spotkaniu z AZS-em nie powinien mieć wpływu na naszą postawę w pierwszym spotkaniu z Lube w Lidze Mistrzów - mówi motor napędowy PGE Skry Nicolas Uriarte.
Z pewnością największym wydarzeniem tego meczu będzie powrót do hali Energia Michała Bąkiewicza. Wieloletni przyjmujący PGE Skry, z którą święcił wielkie triumfy, przypomni się bełchatowskiej publiczności, ale tym razem już jako szkoleniowiec. Czy osoba trenera może być atutem gości? - Na pewno będzie chciał wygrać to spotkanie za wszelką cenę, ale my postaramy się, żeby przegrał. Widać jednak, że po zmianie trenera częstochowianie grają trochę lepiej. Wygrali kilka spotkań i pokazali, że potrafią zagrać dobrą siatkówkę. Na pewno to nie będzie łatwy pojedynek - mówi Kacper Piechocki.
Jeżeli jednak PGE Skra chce zająć pierwsze miejsce w PlusLidze to nie może sobie pozwolić w tym meczu na stratę punktów. Zwłaszcza, że czeka ich jeszcze piekielnie ciężki mecz w Rzeszowie. Z tego samego założenia wychodzi też zapewne Miguel Falasca, który w pojedynku z Akademikami wystawi zapewne jeden z najsilniejszych składów.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.