Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2014-12-27 14:48:54 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: wksczarni.pl

Robert Prygiel: Problem tkwi w psychice

Fot.: Anna Gumowska

Za Cerrad Czarnymi Radom "świąteczny tydzień", który jak się okazało był pełen ciężkiej pracy. Siatkarze Roberta Prygla trenowali nie tylko w Wigilię, ale również w pierwszy jak i drugi dzień świąt nie mając ani dnia odpoczynku. Czy ich wysiłek zaprocentuje skutecznym wynikiem w najbliższą niedzielę (28 grudnia) w meczu z AZS-em Częstochowa?

Jak minął Wam cały „świąteczny tydzień” przed spotkaniem z AZS-em Częstochowa?

Robert Prygiel (trener Cerrad Czarnych Radom): - Niestety dla nas święta nie były czasem na odpoczynek. Przygotowywaliśmy się do ważnego dla nas pojedynku z Częstochową. Po spotkaniu w Gdańsku, chłopcy mieli wolny weekend, ale kolejne dni były już bardzo pracowite. W poniedziałek i wtorek trenowaliśmy dwa razy dziennie. W Wigilię z kolei odbyliśmy tylko jedne zajęcia. W pierwszy dzień świąt spotkaliśmy się jeden raz, natomiast w drugi dzień świąt już trenowaliśmy dwa razy.

Odbyło się spotkanie podsumowujące mecz z LOTOS-em?

- Jeszcze w piątek i sobotę, po meczu w Gdańsku chciałem bardzo zrobić spotkanie i powiedzieć co mi leży na sercu, ale stwierdziłem, że tych spotkań było tak wiele, zarówno w formie grzecznej jak i agresywnej, że jednak tym razem nie ma sensu taka rozmowa. Szkoda czasu. Jeżeli my mówimy jedno, a do chłopaków to nie dociera, to nie ma to sensu. Lepiej ten czas pozostawić na trening.

Odstajemy od innych drużyn fizycznie? Nadmiar tych spotkań powoduje, że fizycznie nie dorównujemy innym ekipom w lidze?

- Wszyscy grają tak samo jak my, tym samym systemem. Myślę, że fizyka nie jest naszym problemem. Nikt nie przyszedł i nie powiedział, że np. źle się czuje. Zresztą widać naszą dobrą dyspozycję np na treningach. Myślę, że problem tkwi w psychice. Rozpoczynamy mecz i prezentujemy całkowicie inne styl gry jaki sobie ułożyliśmy przed danym spotkaniem. Przychodzi presja podczas spotkań i odpowiedzialność za wynik. Większość drużyny nie dorosła widać do tego, by udźwignąć taki ciężar. Nie zmienia jednak również faktu, że będziemy zmieniać naszą pracę fizyczną i motoryczną.

Przyjęcie jest naszą największą „piętą achillesową”?

- Zdecydowanie tak. Patrząc na statystyki jesteśmy jedną z gorszych drużyn w tym elemencie, a dokładnie na przedostatniej pozycji w lidze. Co prawda to nie są duże różnice procentowe. W Gdańsku, LOTOS grał bardzo stabilną i silną zagrywkę, ale zagrywali tam gdzie mieli zagrywać. Byliśmy na pewne warianty przygotowani, a nasi przyjmujący mimo obejrzenia pół godziny zagrywek poszczególnych zawodników, gdzie znamy ich ulubione kierunki i mamy w momencie zagrywki przesuwać się w konkretne strefy, a piłka wpadała w boisko bez dotknięcia piłki. To zdecydowanie mnie jako trenera bardzo boli. Zresztą przykładem też jest sytuacja, gdzie przy danym atakującym, gdzie dany zawodnik ma stać w obronie. W trakcie meczu z kolei ustawia się całkowicie gdzie indziej – za takie rzeczy powinny być kary finansowe.

Brakuje motywatora w zespole, który mógłby w trudnych chwilach mentalnie podnieść drużynę?

- Motywatora na pewno brakuje. Nie jest tajemnicą, że brakuje w zespole mentalnego lidera. Myślałem że kolektyw będzie bez lidera. Od strony technicznej ta drużyna była tak budowana, że trzonem miał być Mikko Oivanen, który dopiero jednak teraz po problemach zdrowotnych zaczyna w pełni trenować i mam nadzieję, że w tych trudnych momentach to on będzie ciągnął nasz zespół. Bartek Bołądź oczywiście jest perspektywistycznym zawodnikiem, ale na razie jest jedynie kandydatem na siatkarza. Ma dwadzieścia lat i widać, że oczekiwania moje i innych osób wobec niego, zwyczajnie go przerosły, zwyczajnie tej presji nie udźwignął. Liczę teraz na to, że Mikko swoim doświadczeniem i bagażem umiejętności będzie nam pomagał na boisku i że problemy zdrowotne ma już za sobą, gdyż Bartek mimo kilku świetnych występów jeszcze nie dorósł do miana lidera zespołu.

Najbliższe dwa spotkania z AZS-em Częstochowa u siebie oraz z BBTS-em na wyjeździe to walka tylko i wyłącznie o komplet punktów?

- Tak. Nie ma spotkań w których chcielibyśmy coś odpuścić. Mecz pucharowy z Politechniką bardzo nas zabolał. Szansę dostali dotychczasowi rezerwowi i przegrali 3:0. Nie było żadnych słów, że odpuszczamy ten pojedynek, a rezerwowi mieli udowodnić swoją wartość do gry w pierwszej szóstce w walce o ligowe punkty. Niestety, niektórzy zagrali poniżej swoich umiejętności.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane