PlusLiga | 2014-12-09 11:15:39 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: plusliga.pl
W trakcie kontuzji Sławomira Jungiewicza przejął opaskę kapitana Effectora. Jak Adrian Staszewski spełnia się w roli kapitana Effectora Kielce? Można to było zaobserwować w Radomiu, gdzie po każdym zdobytym punkcie szalał z radości i motywował kolegów do dalszej gry. Goście odnieśli cenne zwycięstwo nad Cerradem Czarnymi 3:2.
- Trzeci set był dla nas przełomowy. Jeszcze w pamięci mam jedną z najbardziej wyczerpujących i długich wymian. Na szczęście to my wytrzymaliśmy presję i wygraliśmy tę partię. Sprawdziło się stare przysłowie „kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3”. Cieszymy się, że udało nam się podtrzymać krótką, ale ważną dla nas serię bez porażki. Szczególnie, że chcieliśmy zmazać plamę z początku sezonu kiedy Czarni wygrali gładko 3:0 - mówi Adrian Staszewski, kapitan kieleckiego zespołu.
Przyznał on również, że to spotkanie kosztowało go dużo zdrowia. - Mecz mógł się podobać, bo kibice byli świadkami dużej liczby długich wymian. Pod koniec widać było zmęczenie w obydwu ekipach. No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak trenować, bo przed nami jeszcze cała druga część sezonu - tłumaczy Staszewski.
W spotkaniu z Cerradem Czarnymi zdobył on 23 pkt przy skuteczności ataku 59 procent i przyjęciu 65 procent.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.