PlusLiga | 2014-11-09 13:32:09 | Nadesłał: Krzysztof Wilk | Źrodlo: inf. własna
Po wygraniu pierwszego seta AZS Olsztyn przegrał dość gładko trzy następne z Zaksą w Kędzierzynie. Akademicy z Olsztyna tracą już sześć punktów do ósmego miejsca, które gwarantuje udział w play-offach. - Obecny zespół jest całkiem inny. Nie leży w moich kompetencjach wypowiadanie się, czy on jest lepszy, czy słabszy od tego z poprzedniego sezonu. Jest na pewno inny i potrzebuje czasu, żeby się zgrać – tuż po meczu powiedział o swojej drużynie przyjmujący olsztynian, Piotr Łuka.
W pierwszym secie wyglądaliście na niezwykle twardych i bojowych zawodników, którzy zawieszą kędzierzynianom wysoko poprzeczkę. Od drugiego seta jakbyście się trochę "rozkleili". Jak wyglądało to z pozycji boiska?
Piotr Łuka: - Rzeczywiście tak to wyglądało, również z naszej strony. Może nie zabrakło walki, bo myślę, że ona była, jednak ciężko się gra, gdy rozpoczyna seta przegrywając 8:1. W pewnych ustawieniach mamy takie braki, że nie potrafimy sobie poradzić z bardzo prostą zagrywką. Nie twierdzę, że Zaksa zagrywała tylko i wyłącznie łatwo, serwowali też bardzo mocno. I to jest do przyjęcia - są zagrywki, których nie odbiera się w punkt i nie wyprowadza się z nich idealnego ataku. Są też jednak zagrywki, które przebite na drugą stronę muszą być na tym poziomie dograne w punkt, a my tego często nie robiliśmy. To z kolei przekładało się na naszą skuteczność w ataku. Z takim zespołem jak Zaksa, z taką grą, nie ma się szans. Dlatego zaczęliśmy od 1:8. W następnych setach gospodarze nie pozwolili nam złapać kontaktu. Dopiero w ostatniej partii toczyliśmy wyrównaną walkę, ale tylko do pierwszej przerwy technicznej. Wtedy doszło znowu kilka zagrywek w jednym ustawieniu Dominika Witczaka. Nie było odpowiedniego dogrania, a co za tym idzie skończonych ataków, no i przegraliśmy 3:1.
W zeszłym sezonie przegrywaliście tutaj regularnie, jednak przed dzisiejszym meczem Zaksa była wyjątkowo nisko w tabeli. Czy w związku z tym mieliście większą nadzieję na zwycięstwo?
- My mamy zawsze nadzieję na zwycięstwo, bo obecnie punkty w lidze są nam potrzebne jak powietrze. Na pewno do każdego przeciwnika przyjeżdżamy z motywacją i wolą walki. Zawsze chcemy ugrać jak najwięcej. Dzisiaj się nie udało. Teraz mamy dwa mecze u siebie. Nie mówię, że zagramy z przeciwnikami potencjalnie słabszymi, czy będącymi na naszym poziomie, bo ta liga weryfikuje przedsezonowe opinie na temat niektórych zespołów. Z każdym przeciwnikiem będziemy musieli dać z siebie wszystko. I tego oczekuję zarówno od siebie, jak i od kolegów.
W tym sezonie idzie wam trochę gorzej niż w poprzednim. Czy roszady kadrowe doprowadziły do tego, że jesteście słabszym zespołem, czy jakieś inne są tego przyczyny?
- Myślę, że decyduje o tym głównie przemeblowanie całego zespołu. W tamtym sezonie mechanizm zaskoczył i zębatki tak się zazębiały, że zespół grał dobrze od początku ligi. Potem mieliśmy trochę kryzysu, bodajże na przełomie stycznia i lutego, gdzie przegrywaliśmy seryjnie m.in. z Zaksą w Pucharze Polski i w play-offach. Obecny zespół jest całkiem inny. Nie leży w moich kompetencjach, wypowiadanie się, czy on jest lepszy, czy słabszy od tego z poprzedniego sezonu. Jest na pewno inny i potrzebuje czasu, żeby się zgrać. Przypomnę, że zostało wymienionych ośmiu zawodników, z tamtego sezonu zostało tylko czterech, a z tego tylko jeden lub dwóch gra w podstawowej szóstce. Dlatego na razie ciężko te "klocki" nam poukładać. Wiadomo, że każda porażka boli i powoduje, że wkrada się w nas nerwowość. Myślę, że potrzebne nam jest przełamanie. Taki punkt zaczepienia, czyli wygranie meczu, w którym zagramy dobrą siatkówkę, taką bez przestojów. Sądzę, że to będzie ten impuls, który pozwoli nam zdobywać w lidze kolejne punkty i wygrywać kolejne mecze.
W zeszłym sezonie, gdy przegrywaliście w play-offach z Zaksą, wasz trener przyznał, że czołowa czwórka odstaje od reszty stawki. Dzisiaj Zaksa jest nisko w tabeli, ale jednak wygrała 3:1. Czy patrząc na jej dzisiejszą grę uważa Pan, że nadal jest to topowy zespół w Polsce, czy jednak po przemeblowaniach w składzie będzie miał problemy?
- Na pewno każdy zespół ma problemy po przemeblowaniach. Nie powiem, że Zaksa nie jest topowym zespołem, bo obraziłbym kilku kolegów, którzy są mistrzami świata i kilku innych, z którymi grałem w poprzednich klubach i których bardzo wysoko cenię. Zespół ma swoje problemy, które będą musieli rozwiązać. Na razie udało im się wygrać drugi mecz z rzędu, ale stało się to po chyba pięciu kolejnych porażkach. I obecnie idzie to u nich w dobrą stronę. Ja uważam, że zespół ten ma bardzo duży potencjał i w tym sezonie może zagrozić wszystkim w tej lidze. Często tak u nas jest, że po kilku porażkach zaczyna się niesłusznie skazywać jakąś drużynę na straty, a ona potrzebuje tylko trochę czasu, żeby "zaskoczyć". Myślę, że Zaksa w tym roku powalczy z każdym.
A jakie perspektywy widzi Pan w tym sezonie przed swoim zespołem?
- Przede wszystkim czekam na przełamanie, o którym już mówiłem. Mamy teraz dwa mecze u siebie. Będziemy próbować wygrywać i punktować, żeby odbić się od dołu tabeli. Wtedy wszystko jest możliwe. Jeżeli na półmetku rundy zasadniczej będziemy w pierwszej dziesiątce, to wtedy nasze plany przedsezonowe, żeby zakwalifikować się do play-offów, mogą się jeszcze ziścić. Żeby tak było potrzeba nam dużo pracy i walki oraz trochę spokoju i cierpliwości.
Czy śledzi Pan pierwszoligowe wyniki swojej poprzedniej drużyny - Stali Nysa, czy nie ma na to czasu?
- Zawsze śledzę wyniki Stali, ponieważ jej trenerem jest mój dobry przyjaciel. Ponadto, cały czas interesuję się Nysą, gdyż tam mieszkam. Oczywiście, w tej chwili przebywam w Olsztynie, ale generalnie mieszkam w Nysie. Dzisiaj nie znam jeszcze ich wyniku, ale to dlatego, że oni grali o 18.00, czyli godzinę później niż my. Za chwilę się dowiem jak im poszło. Kibicuję chłopakom i zawsze jestem z tym klubem.
Rozmawiał: Krzysztof Wilk (przegladligowy.com) @MojeWielkieMecz
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.