PlusLiga | 2014-10-27 23:48:09 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf.własna
Zespół BBTS-u Bielsko-Biała w minioną niedzielę odniósł drugie ligowe zwycięstwo. Za występ w spotkaniu tym nagrodę MVP otrzymał Jose Luis Gonzalez, atakujący zespołu Piotra Gruszki. W pomeczowej rozmowie zawodnik podsumował pojedynek z drużyną z Kielc, podzielił się także wrażeniami z występów w reprezentacji Argentyny oraz opowiedział o pierwszych chwilach spędzonych ze swoim synem Íanem.
Odnieśliście drugie zwycięstwo przed własną publicznością. Czy hala w Bielsku to dla was szczęśliwa?
Jose Luis Gonzalez: - Hala ta jest dla nas dobrym miejscem, szczególnie kiedy wypełniona jest kibicami. Pomimo wygranej w meczu, myślę, że gra naszego zespołu może wyglądać znacznie lepiej. Mamy szeroki i wyrównany skład. Każdy kto pojawia się na parkiecie może zmienić oblicze spotkania. Jak widać, trener w trakcie meczu dokonuje wielu zmian.
Co było głównym czynnikiem, ktory poprowadził zespół do wygranej?
- To spotkanie było bardzo nieregularne. Nasi rywale popełniali wiele błędów własnych, których my nie potrafiliśmy wykorzystać, my z kolei myliliśmy się w ataku czy bloku, jednak przy dobrej dyspozycji w polu serwisowym, mogliśmy liczyć na skuteczne akcje w kontrataku.
Mecz przeciwko Effektorowi był interesujący dla kibiców.
- Wydaje mi się, że zarówno dla nas jak i wszystkich zgromadzonych w hali było to niezwykle ciekawe widowisko. Interesujący był każdy atak, każda piłka dotknięta w obronie albo zatrzymana przez blok.
W poprzednim meczu przeciwko Czarnym Radom, ulegliście gospodarzom wynikiem 3:1, jednak mecz był wyrównany.
- W tym spotkaniu mogliśmy pokusić się o zdobycz punktową, jednak ciągle brakuje nam wiary w to, że potrafimy dobrze grać i wygrywać. Nadal musimy ciężko pracować na treningach, zaś w kolejnych meczach, z rywalami, którzy są w naszym zasięgu powinniśmy uzyskać kilka ważnych punktów. Dla naszej drużyny jest to bardzo ważne, ponieważ miniony sezon zakończyliśmy na ostatnim miejscu w tabeli. Teraz chcemy walczyć, aby uplasować się w połowie stawki wszystkich drużyn.
Szanse na to są tym większe, bo skład w tym sezonie macie wyrównany.
- Tak, uważam, że mamy ciekawy skład. Są wśród nas zawodnicy, którzy potrafią zmienić oblicze gry, gdy pojawią się na parkiecie. Najważniejsze dla nas jest, aby grać i wygrywać kolejne mecze.
W tym roku czeka was więcej spotkań do rozegrania. Odczuwacie powoli zmęcznie?
- W tym sezonie liga została powiększona, dlatego rozegramy więcej meczy. Jednocześnie, zwiększyła się liczba zespołów, z którymi możemy powalczyć o punkty. Przed nami wiele meczy, gdzie możemy pokusić się o wygraną. W spotkaniu przecwiko Effektorowi pokazaliśmy swoim kibicom, że mamy atuty, aby grać i wygrywać. Nie poddajemy się, w żadnym starciu, w każdym z nich walczymy. W do tej pory rozegranych sześciu meczach, w trzech zdobyliśmy punkty. Każdy kto przybywa do hali pod Dębowcem musi wiedzieć, że będziemy walczyć do upadłego o zwyciętwo.
Poprzedni sezon ligowy w Twoim przypadku zaowocował powołaniem do drużyny narodowej. Było to dla Ciebie dużym przeżyciem?
- Możliwość gry w reprezentacji Argentyny oraz występ na Mistrzostwach Świata był niesamowity. Na pewno tych dni nie zapomnę do końca życia. Mówilem trenerowi Velasco, przyjaciołom i rodzinie, że grając na mistrzostwach nie wierzyłem w to, że tam występuję. Po ostatnim meczu rozegranym na tym turnieju przeciwko ekipie z USA, wróciłem do domu i wtedy dotarło do mnie w jak ważnym wydarzeniu uczestniczyłem. W rozmowach z bliskim trudno było mi powstrzymać wzruszenie. Zdałem sobie sprawę, że szansa grania na Mistrzostwach Świata przydarza się raz, może dwa w życiu sportowca. Mnie się to udało - w dodatku w Polsce, gdzie kibice stworzyli naprawdę niesamowitą atmosferę.
Jak odebrano ten sukces w Twojej rodzinnej miejscowości?
- W miejscu, z którego pochodzę byłem pierwszym zawodnkiem, bez podziału na dyscypliny, który zagrał z drużyną narodową na Mistrzostwach Świata. Władze miasta, w tym jego prezydent, dziennikarze, stacje telewizyjne chciały zapytać mnie o wrażenia z tego turnieju. Z pewnością, to był rok pełen emocjonujących wydarzeń.
Zostałeś także dumnym tatą Íana...
- Już bardzo tęsknię za moim synem, który wraz z żoną ma pojawić się w Polsce w grudniu. Taka rozłąka jest trudna, ale już za parę tygodni wszyscy razem będziemy tutaj w Bielsku. Wiedziałem, zanim się urodził, że będzie malutki, ale kiedy go zobaczyłem nie spodziewałem się, że będzie tak drobny. Pamiętam jak po 27 godzinach podróży, przybyłem do domu i powiedziałem wszystkim, że teraz chcę spędzić czas tylko z moim synem i zasnąłem przy nim. To była najlepsza drzemka w moim życiu. Mogę powiedzieć, że zakochałem się w moim dziecku od pierwszej sekundy, kiedy go ujrzałem. I od tej chwili nie mogę wyobrazić sobie bez niego życia.
Rozmawiala: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.