PlusLiga | 2014-10-09 23:00:28 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: Lotos Trefl Gdańsk
Piotr Gacek w zespole ZAKSY Kędzierzyn-Koźle spędził cztery lata, zdobywając z nim srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski, Puchar Polski i docierając do finału Pucharu CEV. Czy do piątkowego meczu przeciwko swojemu byłemu zespołowi podchodzi z sentymentem?
Ostatnie cztery lata spędziłeś w ZAKSIE. Czy piątkowy mecz będzie dla ciebie szczególny?
Piotr Gacek: - Z większą częścią chłopaków z Kędzierzyna spędziłem cztery lata mojego sportowego życia. To były fajne czasy, ale do każdego meczu podchodzę tak samo. Wychodzę na boisko po to, żeby wygrać i tu nic się nie zmieni. Wcześniej grałem w Bełchatowie i w czasach występów w ZAKSIE przed meczami z PGE Skrą odpowiadałem na te same pytania. Po wejściu na boisko nie patrzy się na to, kto jest po drugiej stronie siatki. Zakodowane mamy tylko to, żeby grać jak najlepiej. Tak będzie też tym razem.
W meczu z ZAKSĄ dojdzie do rywalizacji dwóch czołowych polskich libero – Piotra Gacka i Pawła Zatorskiego. Tu też można doszukiwać się pewnych podtekstów?
- Absolutnie nie. Nie chce rywalizować z nikim. Chcę tylko zaprezentować się z jak najlepszej strony i pomóc drużynie w osiągnięciu założonych celów. Celem na ten mecz jest zwycięstwo. Rywalizacja? Gdybyśmy grali w jednym zespole, walczyli o jedno miejsce w klubie czy reprezentacji, można by mówić o rywalizacji. Tutaj nikomu nie chcę i nie muszę niczego udowadniać.<
Jak wspominasz ubiegłoroczny mecz LOTOSU Trefla z ZAKSĄ? Musiał ci chyba zapaść w pamięć ze względu na długą podróż nad morze.
- To była jedna z najdłuższych podróży na mecz, trwała 27 godzin. Na początku mieliśmy lecieć samolotem, czekaliśmy pięć godzin na lotnisku, lot został odwołany, później busem z Krakowa jechaliśmy przez całą wietrzną i śnieżną Polskę, po drodze napotykając na zablokowane drogi… Po 27 godzinach wysiedliśmy, spędziliśmy 40 minut w hotelu i musieliśmy ruszać na mecz. Te komplikacje nie przeszkodziły nam jednak w zwycięstwie. (śmiech)
W tym sezonie ZAKSĘ czeka krótsza podróż, bo do Gdańska wyrusza z Poznania po meczu o Superpuchar z PGE Skrą Bełchatów. Czy mecz rozegrany w środę może wpłynąć jakoś na formę kędzierzynian?
- Można na to spoglądać dwojako. Z jednej strony mogą być podmęczeni, a z drugiej dzięki temu mogą być w rytmie meczowym. My mamy grać swoją siatkówkę – to, co wytrenowaliśmy przez te wszystkie tygodnie przygotowań, to, co zaprezentowaliśmy w meczu z Olsztynem. To, co gramy na treningach musimy przenosić na parkiet, niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki. Musimy po prostu grać swoje, a wynik w końcu przyjdzie. Wiadomo, że nie wygramy wszystkich spotkań w lidze, ale za każdym razem musimy wychodzić na mecz, by w nim zwyciężyć.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.